Biedroń na Premiera, Tusk na Prezydenta, Kaczyński na Madagaskar

Nadzieje rozbudzone Biedroniem  w środowiskach LGBT i wśród zwolenników rozdziału kościoła od państwa, mogą w sprzyjających okolicznościach stać się nadziejami innych grup społecznych, przekształconych np. w grupy nacisku. Nie mam tutaj jednak na myśli tego elokwentnego, młodego rolnika, bo co by nie powiedzieć o tych, którzy żywią, to póki co, pod ich obronę raczej trudno się uciekać.

Uważam jednak, że dobrze przyciśnięty Kaczor musi „pęknąć”, oczywiście w znaczeniu metaforycznym – stąd ten cudzysłów. Co prawda kiedyś sam powiedział, że w Sejmie jest wielu gejów, ale czym innym jest widzieć zwielokrotniony obraz w lustrze, a czym innym bać się wejść do toalety,  żeby nie zdradzić się nocą, gdy zdrada o świcie nie wchodzi w grę, choćby z powodu skłonności do późnego wstawania. Kaczor w strzępach nerwów będzie popełniał coraz więcej błędów, a walki frakcyjne muszą spowodować rozłam w partii, bo każda wodzowska partia ma to do siebie, że jeśli brak następcy, to przyszłość jest bardzo niepewna.

W tych „okolicznościach” przyrody Biedroń jawi się  jako prawdziwa wiosna i poniżej spróbuję wyjaśnić, dlaczego będę na niego głosował. Nie ukrywam, że do napisania tego tekstu zmotywował mnie komentarz nestorki naszego forum, Evy 70, a także wywiad z prof. Marcinem Królem, zamieszczony w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej:

http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,24441214,polityczny-karnawal-roberta-biedronia-jest-miejsce-dla.html

Jeśli historyk idei, działacz opozycji, człowiek, który sporo widział i wie i chyba nie jest w nic „umoczony” pisze to co pisze, to chyba coś jest na rzeczy?

A to Wiki o autorze:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Kr%C3%B3l

Teraz moje argumenty, choć niekoniecznie w kolejności od najważniejszych, do najmniej znaczących.

Po pierwsze, Biedroń to „świeża krew” i ktoś, kto póki co nie jest „ubabrany” w nic, co mogłoby stawiać pod znakiem zapytania jego intencje. Pod tym względem góruje choćby nad Palikotem, do którego często jest porównywany, a z kolei nad Lepperem góruje pod każdym względem, więc to porównanie jest mocno „od czapy”.

Po drugie, jego populizm ma jednak pewne granice i bynajmniej nie jest szczególnie daleko idący, o czym zresztą wspomina również M. Król. Pisze pan prof. tak: obietnice mają wskazywać kierunek partii i taką funkcję pełnią też w ruchu Biedronia.

Po trzecie, Biedroń jednak wspomina o rozliczeniu obecnej władzy, od czego inni politycy opozycyjni mocno się dystansują, opowiadając jakieś banialuki o procedurach demokratycznych, bezsensie „zemsty” itd. itp. Czym się skończyło takie podejście poprzedniej ekipy, która nie rozliczyła Ziobry i jemu podobnych tak, jak na to zasługują, widzimy teraz na własne oczy.

Po czwarte, Biedroń ma odwagę otwarcie mówić o konieczności rewizji stosunków państwo-kościół, co osobiście uważam za jeden z najważniejszych warunków koniecznych do tego, aby Polska mogła startować w wyścigu o lepszą pozycję międzynarodową i aby nie stała się skansenem Europy w najgorszym tego słowa znaczeniu. Czym skończyły się różne „ugody” postkomunistów z klerem, możemy obserwować już od wielu lat na własne oczy i przecierać je ze zdumienia, ale to niewiele zmienia.

Po piąte, Biedroń ma największą ze wszystkich sił opozycyjnych szansę, na trafienie do osób niezdecydowanych na kogo głosować i do tych, którzy głosowali bardziej przeciw komuś, niż za kimś, co oczywiście dla nikogo nie jest komfortową sytuacją. No i młodym też z pewnością bardziej przypadnie do gustu, niż różne mało przekonywujące indywidua i to niezależnie od tego, czy mają coś sensownego do zaproponowania, czy tylko patrzą z kim by tu zawiązać koalicję, żeby przetrwać.

Po szóste i tu znów zacytuję Marcina Króla: Jeszcze niczego nie przegrali, bo nie grali. No właśnie – czegoś takiego nie da się powiedzieć o żadnym z polityków czy działaczy obecnej opozycji, więc dlaczego nie dać szansy komuś takiemu? Argument, że Biedroń osłabia opozycję startując samodzielnie miałby sens wówczas, gdyby poparło go tylka kilka procent głosujących, ale wszystko wskazuje na, to, że może liczyć nawet na poparcie kilkunastoprocentowe. Jeśli wejdzie do Sejmu jako samodzielna siła, wtedy wszyscy będę musieli się z nim liczyć i właśnie o to chodzi. Zaś zawieranie koalicji z ludźmi pokroju Schetyny czy Petru, to pozbawianie się jakichkolwiek szans już na początku drogi, więc doskonale rozumiem Biedronia i jego wybory.

Oczywiście mógłbym dopisać jeszcze kilka punktów „za” ale nie o to przecież chodzi, żeby kadzić, więc  na tym zakończę moją „agitkę” na rzecz Roberta Biedronia. Nie będę mu osobiście proponował współpracy (jak kiedyś Palikotowi), ale jeśli sam się zgłosi, to nie odmówię.

A gdyby ktoś chciał wiedzieć, dlaczego wysyłam prezesa na Madagaskar, uważany przecież za rajską wyspę, to niech za odpowiedź posłuży felietonik z Wysokich Obcasów, autorstwa pani Doroty Sumińskiej, która właśnie stamtąd wróciła i pisze tak:
„Lemury umierają z głodu, kameleony żyją tylko w klatkach”

Skoro lemury w klatkach, to myślę, że klatka dla jednego kaczora też  się znajdzie i że karmy ktoś życzliwy podsypie, kierując się duchem humanizmu i relatywizmu.

Pantryjota

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Polityka, geopolityka (6)
  1. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Oczywiście, że Rydzyk ma prawo do swojego radia i nawet do telewizji 🙂

  2. Kfiatushek pisze:

    A czym zawinił Ci, drogi Pantryjoto, Madagaskar?! Bój się Bobra! Toż to cudowny kraj, polski cesarz Madagaskaru, hrabia Beniowski spolszczył go i ucywilizował w końcu XVIII wieku. Król Julian się nie zgodzi przyjąć banity.

  3. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Kfiatushek,

    Ładne bajki z tym spolszczeniem.

  4. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Pantryjota,

    Chciałbym mieć prawo do RyDzyka.

  5. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    A ja jeszcze dodam jeden argument za Biedroniem: nie jest zakłamany – nie udaje kogoś innego. Tak trzymać!

  6. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Ważne, że nawet nie udaje dewelopera 🙂

  7. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Kfiatushek,

    Mnie niczym, ale pani Sumińska po powrocie twierdzi, że to już upadły kraj, bez perspektyw. Rabunkowa gospodarka, wypalanie lasów, kopalnie odkrywkowe itp doprowadziło do nieodwracalnych zmian. Dobrze, że to nie nasza była kolonia.

  8. Kfiatushek pisze:

    ViC-Thor,

    No po polsku jeszcze się nie nauczyli, ale na dobrej drodze są!

  9. Kfiatushek pisze:

    Pantryjota,

    Eeee tam! Pani Sumińska się nie zna. Polska kolonia musi być najlepsza.

  10. Eva70 pisze:

    Krakowianka Jedna</str
    Krakowianka Jedna

    Takiego kto udaje kogoś innego bardzo łatwo rozpoznać, wystarczy coś o nim wiedzieć (o to nietrudno) i trochę poobserwować. Ja o J. Kaczyńskim i jego bracie już na samym początku lat 90. ub. wieku wiedziałam niemal to wszystko, co mi potwierdziły ich późniejsze działania. O innych zresztą też.
    A kogo mógłby udawać Biedroń? Ciekawam.

  11. Eva70 pisze:

    Pantryjota,
    🙂 🙂 🙂

  12. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Biedroń mógłby np. udawać osobnika hetero. No ale na to już za późno.
    Inna sprawa, że prezes do dziś się nie zdeklarował w tej kwestii.

  13. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Pantryjota,

    Może i mógłby udawać hetero, ale właśnie tego nie robi 🙂

  14. Eva70 pisze:

    Pantryjota,

    Pisząc, że tylko „Biedroń ma odwagę otwarcie mówić o konieczności rewizji stosunków państwo-kościół” – uważam, że nieco przesadziłeś. Mnóstwo tzw. osób publicznych o tym od dawna mówiło i mówi, tyle że każdy słyszy co chce i kiedy chce. Także w pismach, które czytam regularnie ten temat jest poruszany. Na Facebooku wypowiedzi są tak ostre, że graniczą z hejtem. Ja sama piszę o tym stale, tyle że czytają mnie tylko znajomi. 🙂 Problem z Kościołem jest taki, że czerpie on siłę ze swojej pozycji w tzw. społeczeństwie i póki to się nie zmieni, to żaden Biedroń nie pomoże. A jeśli chodzi o dywagacje prof. Marcina Króla, to znam go, czytam, a nawet wiele razy słuchałam jego wykładów i wypowiedzi i to od niepamiętnych czasów. Rzeczywiście ma on zalety, jakie wynikają z jego życiorysu, ale to nie znaczy, że muszę się z nim we wszystkim zgadzać. Tzw. historycy idei, do których on się zalicza, często formułują błyskotliwe oceny, ale równie często bywają oderwani od tzw. prozy życia, a naszą „prozą życia” jest nasz tzw. „naród”, który nadal jest „jak lawa sucha i plugawa” a ten „wewnętrzny ogień”, o którym bajał Wieszcz jakoś się jednak „wyziębił”. Przez cały czas istnienia III RP każde wybory oczyszczają Sejm z osób wykształconych, dojrzałych i myślących, bo w każdych wyborach występuje jakiś „cudotwórca”, który zachwyca publikę i ta daje wiarę jego obietnicom, a tymczasem każdy z nich ciągnie za sobą nieznanych nikomu osobników, dlatego Sejm stał się zbiorowiskiem takich idiotów, chamów i nieuków. Chłopcy od Leppera, od Palikota, od Liroya, od Kukiza, od Kaczyńskiego itd., a teraz dojdą ci od Biedronia, których też nikt nie zna. Ci ludzie łatwo się przemieszczają do innych partii, łatwo też dają się kupić cwaniakom, którzy coś im obiecają w zamian za głosowanie za daną ustawą. Dlatego u nas każde wybory rozpoczynają nowy etap w życiu kraju i każdy z nich na ogół jest gorszy od poprzedniego. A ja na to patrzę i odczuwam coraz większe obrzydzenie w stosunku nie tyle do polityków (oni korzystają z okazji), tylko do swoich rodaków, bo tę nieznośną sytuację zawdzięczam nie tylko idiotom, którzy są wszędzie, ale również tym, którzy dysponują darem inteligencji. Niestety. Polacy w XXI wieku odtworzyli sobie rozpasaną demokrację szlachecką.
    PS. Mam nadzieję, że pisząc ten „komentarz” nie zapomniałam, że powinnam się „czuć prawie jak u siebie”? 🙂

  15. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    „Problem z Kościołem jest taki, że czerpie on siłę ze swojej pozycji w tzw. społeczeństwie i póki to się nie zmieni, to żaden Biedroń nie pomoże”

    Chodzi o to, żeby ktoś, kto teoretycznie będzie miał wpływ na rządzenie, jasno zadeklarował swoje poglądy w przedmiotowej kwestii, a jakoś oprócz tych „fejsbuków” nie płyną żadne deklaracje, bo większość będących od dawna w polityce boi się kościołowi narazić.
    Wyborcza piórem Marka Beylina pisze dzisiaj tak:

    W wielu parafiach, zwłaszcza poza dużymi miastami, proboszczowie wskazują na kogo głosować. Zaś wszystkie partie, od prawicy po lewicę, starają się o wsparcie lokalnego kleru bądź przynajmniej o jego neutralność. Te klientystyczne relacje zapoczątkowali zresztą komuniści w maju 1989. (…).

    A na koniec pisze tak:

    „W konsekwencji społeczne wpływy kościoła słabną, a im bardziej erodują, tym silniej kościół chce wpływać na ludzi nie za pomocą perswazji, lecz przez ustanowienie dyscyplinujących praw, co jedynie powiększa jego słabość”

    I właśnie dlatego Biedroń ma dużą szansę zdobyć głosy tych, którym takie stosunki bardzo się nie podobają. Chodzi o to, żeby popchnąć upadającego 🙂

    Zawsze możesz czuć się tutaj prawie jak u siebie, choćbyś odsądzała Biedronia od czci i wiary 🙂

  16. Eva70 pisze:

    Pantryjota,

    Sam Marek Beylin pisze to nie po raz pierwszy i nie tylko on ujawnia takie fakty, ale wnioski, jakie on wyciąga o rzekomym słabnięciu Kościoła moim zdaniem są zbyt daleko idące. Przywiązanie Polaków do Kościoła nie wynika z ich wiary, tylko z ich przyzwyczajeń do ceremonii, które Kościół im zapewnia. W tym kraju nawet ludzie niewierzący mają często ochrzczone dzieci, bo robi to za nich babcia, a i nierzadko mają katolickie pochówki (wzorem śp. prof. Wł. Bartoszewskiego czytam nekrologi od niepamiętnych czasów – wiele można w nich wyczytać).
    Gdybyś sobie wyobraził, jakie larum podniesie ta instytucja, kiedy ktoś podejmie próbę ograniczenia jej władzy, to nie byłbyś taki pewny. Politycy, których tak krytykujesz Ty i wiele innych osób dlatego starają się o ograniczenie ataków Kościoła na ich partie, że po prostu znają ten kraj – dlatego Tusk wymyślił dla swojej partii różnorodne „skrzydła”, bo znał kraj, w którym żył i jako obywatel i jako historyk dobrze obeznany z 20-leciem międzywojennym (pisał o nim i badał m. in. na podstawie ówczesnej prasy, a to bardzo dobre źródło poznawcze) i dzięki temu jego partia rządziła przez dwie kadencje.
    Ludzie lewicy, tacy jak Beylin, swoje marzenia oparte na statystykach traktują jak rzeczywistość i dlatego sądzą, że Kościół słabnie. W Irlandii mogło do tego dojść, bo tamtejsi wierni wierzyli w Boga, a nie w księdza proboszcza, jak jest w Polsce. U nas grzeszący ksiądz jest usprawiedliwiany przez tzw. wierzących, bo ich wiara jest dokładnie taka sama jak wiara gromadzącego wszelkie dobra Kościoła.
    Dlatego ja nie wierzę w powodzenie tej nowej partii o infantylnej nazwie i nie sądzę, żeby okazała się skuteczna, nawet jeśli te głosy zdobędzie. Jedyne, co jej się uda, to osłabienie konkurentów po stronie tzw. opozycji i wzmocnienie PiS-u. A potem będzie jeszcze gorzej i jeszcze śmieszniej.
    A tak przy okazji dodam, że toruński biznesmen dopiero wtedy pokaże, co potrafi. Wszyscy jakoś postarali się zapomnieć, co się działo po tym, gdy Tusk użył określenia „moherowe berety”? Tuska czegoś to nauczyło, ale widowni – niczego. Jeszcze raz powtórzę: Polska to dziwny kraj, a zmiany przyzwyczajeń zawsze i wszędzie trwają długo. Dla mnie Kościół przestał istnieć już dawno, ale to nie znaczy, żebym szła za każdym, kto mówi jak powinno być, a nie mówi, jak to zrobić. Pozdrawiam. 🙂

  17. Eva70 pisze:

    Eva70,

    CD: Ciekawam, czy lider partii WIOSNA wiedział, kiedy wybierał nazwę o istnieniu tego stowarzyszenia:
    https://www.tvn24.pl/krakow,50/stowarzyszenie-wiosna-joanna-sadzik-wraca-na-stanowisko-prezesa,908810.html
    A może zrobił to celowo, żeby niektórzy myśleli, że chodzi o „szlachetną paczkę”?

    PS. Od marka Beylina wolałam p. Karolinę Beylin (ciotka?), która latami pisała niezłe felietony w „Ekspressie Wieczornym”. Pewnie też była lewicowa, ale w przeciwieństwie do lewicy w III RP nie miała skłonności do bratania się z tzw. prawicą. 🙂

  18. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Jeśli nie widzisz słabnięcia kościoła, to zaczynam się niepokoić.
    Inna sprawa, że na wizytę u okulisty też trzeba trochę poczekać 🙂
    Za jakieś 10-15 lat kościoły będą już głównie zabytkami. Tylko co zrobić z tymi budowanymi współcześnie?
    Kiedy wymrze moherowe pokolenie, widok księdza będzie równie częsty jak widok jednorożca 🙂
    Zakonnice może się utrzymają, bo enklawa dla dziewic jest potrzebna.
    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każda zakonnica to dziewica, ale chodzi o zasadę, czyli ideę.

  19. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Jak rozumiem, z Martenką też się nie zgadzasz?

    „Gdybyś sobie wyobraził, jakie larum podniesie ta instytucja, kiedy ktoś podejmie próbę ograniczenia jej władzy, to nie byłbyś taki pewny”

    I bardzo, dobrze, niech grają larum. Im większe larum, tym lepiej dla nas i gorzej dla nich.

    Każde wcześniejsze ustępstwo tylko rozzuchwaliło kler, a powinni znać swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym.To co piszesz, to właśnie jest utrwalanie złego porządku i sugerowanie, że jak się zatka nos, to zapach kupy zniknie.
    Nie idź tą drogą 🙂

  20. Eva70 pisze:

    Pantryjota,

    No cóż, każde z nas musi pozostać przy swoim zdaniu. Może decyduje o tym wiek, ale z pewnością nie brak stosownych okularów w moim przypadku. Wydawało mi się, że przytoczyłam rzeczowe argumenty, ale widocznie każdy ma własną „rzeczowość”.
    Żeby zakończyć tę jałową dyskusję, która brzmi jak w utworze Adama M. „golono-strzyżono” dodam tylko, co napisała moja znajoma doktor psychologii w dyskusji na ten sam temat:
    ” Czytam gdzieniegdzie nawoływania by dać Biedroniowi czas i wyrozumiałość. No więc, ja się z tymi nawoływaniami nie zgadzam. Bo, po pierwsze – wyrozumiała to ja mogę być dla dzieci, przyjaciół, sąsiadów czy pacjentów, ale nie dla polityków. Po drugie – RB nie jest wiosenną nowalijką, bo od kilku dobrych lat w polityce już działa. Po trzecie – własną aktywność partyjną w gorącym czasie przedwyborczym uruchamia, więc musi brać za jej skutki też odpowiedzialność. Po czwarte – o populizmie RB nie piszę, bo widoczny gołym uchem. Po piąte – odnoszę wrażenie jakby RB zachłysnął się swoją fajnością. Ale … po szóste – jest tej Biedroniowej fajności również pozytywny skutek, bo w dużym stopniu przyczynił się do zwiększenia w naszym kraju tolerancji czy akceptacji dla odmiennej od heteroseksualnej orientacji. Akceptacja początkowo spersonifikowana, uległa generalizacji i tu widzę dużą obyczajową zasługę Roberta Biedronia”.
    I to by było na tyle. Pozdrawiam.

  21. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Jeśli Twoja znajoma dr.psychologii nie chce być wyrozumiała wobec Biedronia, to jej wybór. W końcu wyrozumiałości na studiach nie uczą. Jako ciekawostkę powiem, że moja dawna znajoma robiła doktorat z psychologii na ATK, posiłkując się moim przypadkiem, więc trochę jestem w temacie tych doktoratów 🙂
    Mam nadzieję, że wobec prezesa też jest „asertywna”, choć obawiam się, że prezesowi to rybka, bo jak do tej pory mógł sobie nic robić z obecnej opozycji, tak szlachetnej i wyrozumiałej wobec jego całej bandy w przeszłości.
    A Biedroń jawi mu się jako „wściekle antykatolicki”, co świadczy o tym, że odczuwa strach i bynajmniej nie jest to strach irracjonalny. Prezes wie, że tylko ścisły sojusz z kościołem może pomóc mu przetrwać, a Biedroń wie, że tylko atakując racjonalnie tę instytucję, może zaskarbić sobie wdzięczność zdrowej części narodu.
    Czas wyjaśni kto miał rację w kwestii, czy Biedroń osłabia, czy wzmacnia reżim swoją „fajnością”. I tylko to ma znaczenie w gruncie rzeczy.
    Sugeruję zapoznać się z argumentami pana red. Martenki, które umieściłem w komentarzu nieco wcześniej.

    Pozdrawiam.

  22. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Jeden Kaczyński już idzie na śmietnik:

    Po nieudanej dekomunizacji nazwa ul. Lecha Kaczyńskiego przestanie widnieć na tabliczkach ulicznych. Dziś trwa wymiana oznakowania i przywracanie starej nazwy „aleja Armii Ludowej”

    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24453688,ul-lecha-kaczynskiego-znika-z-warszawy-ekipa-odkreca-tablice.html#s=BoxOpCzol7

  23. Eva70 pisze:

    Pantryjota,

    Jeśli komuś zmiana pozycji Kościoła w Polsce wydaje się równie łatwa, jak zmiana nazwiska patrona ulicy, to nic dziwnego, że nie możemy się dogadać.
    A co do mojej znajomej, to mylisz się we wszystkim (w ogóle chyba zbyt pochopnie wydajesz sądy) i chyba niezbyt dokładnie przeczytałeś jej tekst. Po pierwsze jest dużo ode mnie młodsza (i chyba od Ciebie też), po drugie studiowała na Uniwersytecie w Poznaniu, który ma niezłą renomę i tam robiła doktorat, po trzecie na temat tzw. równości płci nie różni się niczym od Magdaleny Środy i jej podobnych działaczy i publicystów. (Moje poglądy na ten temat są takie same). Oceniała RB wyłącznie jako polityka. Polityka zaś jest szczególnym rodzajem działalności – tu liczy się też charakter i doświadczenie, a te – zarówno ja, jak i ta psycholożka – oceniamy na podstawie jego dotychczasowych wystąpień i działalności, a one nie rokują – naszym zdaniem – powodzenia w realizacji głoszonych zamierzeń, a tylko umocnią pozycję PiS. Tak to widzimy i mamy do tego prawo, a jego orientacja nie ma tu nic do rzeczy. Przykro mi tylko, że rozmowie naszej towarzyszą personalne ataki w stosunku do mnie i do autorki przytoczonego przeze mnie tekstu.

  24. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Z panią Środą też Ci nie po drodze? :

    Dawid Biedroń kontra kościelny Goliat. Wszyscy demokraci powinni trzymać kciuki za sukces Wiosny w tym starciu

    Gdy słyszę oburzone głosy, że Robert Biedroń chce rozpocząć walkę z Kościołem, opadają mi ręce. Wiosna chce przywrócenia konstytucyjnej świeckości państwa i ograniczenia finansowej i politycznej zachłanności Kościoła, o której można dziś powiedzieć, że jest nie z tej ziemi

    http://wyborcza.pl/7,75968,24452757,dawid-biedron-kontra-koscielny-goliat-wszyscy-demokraci-powinni.html#BoxWOpIm

  25. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Pod tym artykułem jest też wiele celnych komentarzy, jak choćby ten, który ma 125 polubień i tylko 5 niepolubień:

    Kunktatorstwo PO otworzyło ten temat. Stopniowo, sterroryzowani przez swoją…kotwicę..oddawali nas w pacht pazernego kleru.No i mamy republikę katolicką.
    Dwa dni temu, w PE, PO znów głosowała tak jak pislam przykazał , przeciwko raportowi komisji parlamentu nt praworządności w Polsce. Wstrzymali się od głosu. I tak ze wszystkim. Zdrojewski wpychał klechom kasę na ..wyciskarkę..do gardła, a reszta bogobojnych robiła co mogła, by pisowskiego kleru nie urazić walką o przestrzeganie choćby konkordatu. To mamy Biedronia i jego, w tym zakresie, dobry pomysł. Precz z klerem karmionym zasobami całego państwa.
    Niech będzie pochylony.

    Z Bobrem:)

  26. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Personalne ataki???
    Takiego zarzutu się nie spodziewałem.
    W którym miejscu je dostrzegłaś?

  27. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    „Polityka zaś jest szczególnym rodzajem działalności – tu liczy się też charakter i doświadczenie, a te – zarówno ja, jak i ta psycholożka – oceniamy na podstawie jego dotychczasowych wystąpień i działalności, a one nie rokują – naszym zdaniem – powodzenia w realizacji głoszonych zamierzeń, a tylko umocnią pozycję PiS”

    Jakie cechy charakteru Biedronia nie rokują wg pani dr i wg Ciebie?
    Albo spytam „z drugiej strony” :
    Jaki cechy dowolnego lidera opozycji (Tuska nie można brać póki co pod uwagę) rokują ?
    Co do doświadczenia, to Biedroń nie jest nowicjuszem – był w Sejmie, spełnił się samorządzie, kilkanaście lat to mało?

    Gdybym ja próbował zakładać partię, to takie argumenty miałyby rację bytu, ale rozmawiamy poważnie, prawda/

    Pozdrowienia dla dużo młodszej koleżanki. Może zaprosisz ją na forum?
    A ja wtedy ściągnę koleżankę z 3 dyplomami: psychologii, filozofii i prawa 🙂
    W tym dwa doktoraty z w/wym.

  28. Eva70 pisze:

    Pantryjota,

    Mam już dosyć tej dyskusji i szkoda mi czasu na zajmowanie się Biedroniem i Kościołem – zarówno Biedroń, jak i ta opanowana przez prymitywnych za to sprytnych i pazernych ludzi instytucja. Chciałabym tylko, żeby walki z nią podjął się ktoś, kto będzie miał więcej szans na wygraną. A szansę będą mieli tylko ci, którzy znają Kościół, znają wystarczająco tzw. społeczeństwo polskie i obu tych składników nie lekceważą. Potrząsanie szabelką tu nie wystarczy.
    „GW” czytam codziennie, ale to nie znaczy, że muszę się zgadzać ze wszystkimi poglądami wyrażanymi w tekstach zamieszczonych na jej łamach.
    Przykro mi, że czytasz to co piszę tak nieuważnie, np nie zadałbyś pytania, czy „z panią Środą też Ci nie po drodze?”, bo z kontekstu wynika, że akurat w tej sprawie się z nią zgadzam, ale to oczywiście nie znaczy, że muszę się zgadzać we wszystkim z tą lewicową publicystką, bo tego nie powiedziałabym o nikim.
    A z tego, że wśród obecnej opozycji nie widać nikogo, kto by spełniał moje oczekiwania nie wynika, że muszę głosować na każdego, kto z łatwością mówi, rzuca hasła i obietnice, na jakie oczekuję, a na dodatek pięknie się uśmiecha. 🙂 . Dotychczasowe kampanie wyborcze czegoś mnie nauczyły.
    Twój kandydat, niestety, nie jest Davidem, tak jak Kościół nie jest Goliatem, choć to efektownie brzmi i poprawia sprzedaż gazety. Ja niczego nie sprzedaję, za to uważam, że w tym momencie najważniejsza jest dla kraju, w którym żyję, przegrana PiS, a ta wiosenna partia, która tak wiele obiecuje nie zdobędzie większości sejmowej koniecznej dla realizacji jej programu, za to osłabi pozostałe partie opozycyjne i coś mi mówi, że jej przywódca jest wystarczająco elastyczny, by zawrzeć koalicję jakiej byśmy się nie spodziewali.
    I jeszcze raz podkreślę, że mój głos w żadnym razie nie jest przeciwko walce z Kościołem, a dotyczy jedynie tego, że – moim zdaniem – w walce z Kościołem Biedroń nie ma żadnych szans, a wprost przeciwnie – będzie dla niego łatwym celem ataku.
    Za „personalny atak” uznałam przypisywanie Małgosi studiów na KUL-u itp.
    A tak między nami, to studia na KUL-u stanowiły po Marcu ’68 jedyną możliwość nie tylko dla relegowanych studentów, ale i dla wielu uczonych, którym umożliwiono tam pracę jako wykładowcom – wtedy to była zupełnie porządna uczelnia.
    Okazało się, że w IV RP nie potrafię mówić o polityce „lekko, łatwo i przyjemnie”. (teraz przyszło mi na myśl, że Biedroń jest takim politykiem wagi „lekkiej, łatwej i przyjemnej”).
    PS. PiS odbiera mi poczucie humoru. Nie wiem ile jeszcze lat pobędę na tym świecie, ale chciałabym pooddychać świeżym powietrzem.
    Lektura wszystkich Twoich wypowiedzi pod moimi komentarzami umacnia mnie w przekonaniu, że łatwo jest krytycznie oceniać poszczególne polityczne fakty, jak się je wypreparuje z okoliczności, w jakiej zachodzą. Tak zwykle jest z oskarżaniem PO o kunktatorstwo i inne tego rodzaju zbrodnie. Wtedy można być tzw. symetrystą albo marzycielem o obaleniu przez Biedronia-Dawida polskiego (to podkreślam) katolickego Kościoła. END! Pozdrawiam serdecznie.

  29. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Ewo droga nasza, że się tak wyrażę emocjonalnie.
    Wszystko mogę zrozumieć, ale tego jednego nie:

    „Za „personalny atak” uznałam przypisywanie Małgosi studiów na KUL-u itp.
    A tak między nami, to studia na KUL-u stanowiły po Marcu ’68 jedyną możliwość nie tylko dla relegowanych studentów, ale i dla wielu uczonych, którym umożliwiono tam pracę jako wykładowcom – wtedy to była zupełnie porządna uczelnia”

    Bądź tak łaskawa i zacytuj JAKĄKOLWIEK moją wypowiedź na temat KUL-u, nie tylko w kontekście Twojej koleżanki.
    Jeśli takiej nie znajdziesz, wystarczą mi zwykłe przeprosiny 🙂

  30. Eva70 pisze:

    Pantryjota,

    Dobrze Pantryjoto, że wystarczą Ci „zwykłe przeprosiny”, bo do Canosy bym już nie dała rady dojść. Rzeczywiście ATK, którą ukończyła Twoja znajoma, pomyliłam z KUL-em, a Twoją znajomą z moją znajomą psycholożką. Bardzo Cię za to przepraszam.
    Ponieważ przy okazji musiałam przeczytać wszystkie Twoje komentarze, to jednak znalazłam drobną uszczypliwość: „Jeśli Twoja znajoma dr.psychologii nie chce być wyrozumiała wobec Biedronia, to jej wybór. W końcu wyrozumiałości na studiach nie uczą”. Otóż nie sądzę, żeby na psychologii nie uczyli o wyrozumiałości, ale z pewnością ta wyrozumiałość nie dotyczy Biedronia jako polityka, co ona zresztą podkreśliła. Dodam jeszcze, że jest ona niesłychanie wyrozumiała, a (też przez pomyłkę) napisałam, że jest dr psychologii, tymczasem przysługuje jej tytuł dr hab. (od niedawna, toteż jeszcze się nie przyzwyczaiłam). :).
    A skoro już piszę

  31. Eva70 pisze:

    Eva70,

    Uzup.: A skoro już piszę, to dodam, że „wobec prezesa” nikt z moich znajomych nie jest „asertywny”, bo jeśli by taki się znalazł, byłby definitywnie skreślony!

  32. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Najważniejsze, że póki co, mnie nie mylisz jeszcze z nikim innym 🙂
    Ponawiam zaproszenie dla znajomej na forum. Kilku doktorów tu pisze, ale być może habilitowanego jeszcze nie mamy 🙂

  33. Eva70 pisze:

    Pantryjota,

    Pantrysiu Drogi – jakże bym mogła pomylić Ciebie z kimkolwiek?! Jesteś wszak niepowtarzalny!
    Pomyłki, które mi się zdarzają, wynikają stąd, że bardzo się spieszę. Jak dożyjesz moich lat to się przekonasz, jaką wartość ma czas, który umyka z kosmiczną prędkością! 🙂 Miłego weekendu życzę!.

  34. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    O tym, że z upływem lat czas biegnie coraz szybciej wiem już od dłuższego czasu 🙂
    A w Wyborczej właśnie przeczytałem, że geriatria to medycyna dla osób 50+
    I pomyśleć, że kiedyś miałem anons „randkowy” w którym pisałem o oczekiwanym wieku pań w taki sposób: nie chciałbym być ścigany ani przez prokuratora, ani przez geriatrę 🙂
    Zdrówka życzę i nieustającej pogody ducha.

Dodaj komentarz