Don Kwaczyński-Analiza nr 8-O komisji powołanej do siania zamętu

Dzień dobry bardzo,

Wszystkich, którzy poczuli się lekko znudzeni zamieszczaniem starych wpisów informuję, że Don napisał 12 notek ze słowem „analiza” w tytule, więc zostało jeszcze 4, a potem się zobaczy. Jeśli chodzi o bieżącą, to zwracam uwagę na fragment tekstu wyróżniony teraz kursywą, który pokazuje, jak dobrze potrafię przewidywać czasem przyszłość. Przy okazji dodam, że zamieszczam te notki bez żadnych korekt, z wyjątkiem poprawiania literówek, co też świadczyć może o tym, że ich wartość jest nieprzemijająca, w przeciwieństwie do mnie, gdyż coraz częściej myślę o własnym przemijaniu.

A co do spraw bieżących, to bawi mnie do rozpuku fakt, że status naszego Du.y pozwala mu  w trakcie wizyty zagranicznej w kraju największego sojusznika, co najwyżej na samodzielne złożenie kwiatów pod dziwnym pomnikiem. Szkoda, że nie skorzystał z okazji pokazania się z burmistrzem Jersey, bo mógłby sobie taką fotografię zachować na pamiątkę roli, jaką wyznaczył mu prezes. A szansa, że spotka się w toalecie w ONZ z kimś wyższej rangi jest znacznie mniejsza, niż szansa na moje powtórne spotkanie z Erikiem Burdonem w kiblu na zapleczu Sali Kongresowej i to mimo tego, że to miejsce jest od lat w remoncie, którego końca nie widać. Myślę, że za to powoli zaczyna być już widoczny schyłek łajdackiego pisiactwa i chyba pora, żeby rozpocząć dyskusję na temat paragrafów, które będzie można zastosować wobec tej hołoty. A gdy jakiegoś zabraknie, to się go stworzy na poczekaniu w trybie nadzwyczajnym, gdyż w pewnych kwestiach nie ma przebacz.

Szanowni Państwo,

Tak się nieszczęśliwie złożyło, że dwie notki pod rząd poświęcam jednemu człowiekowi epoki kaczyzmu. Obecnie ten dziwny osobnik działa na kilku frontach, co w zasadzie nie może dziwić, zważywszy na fakt, że jest nieprzypadkowo ministrem obrony. Niestety, powołano go to stanowisko za późno, bo gdyby był nim feralnego 10 Kwietnia, to być może dziś nie byłoby tego problemu, który jest. On jednak wówczas po fakcie po prostu zjadł obiad i pojechał do domu. Już wtedy zapewne czuł się mężem stanu i wiedział, że nie wolno mu okazać słabości, a czymś takim byłby w tych okolicznościach bez wątpienia brak apetytu. Człowiek ów, którego imienia i nazwiska postaram się nie wymieniać dzisiaj nadaremno, za punkt honoru postawił sobie udowodnienie tezy, że Tupolew rozbił się w wyniku celowych działań sił antykaczyńskich, cokolwiek miałoby to pojęcie oznaczać. Zaś „Cokolwiek” można tłumaczyć na wiele sposobów, w zależności od aktualnego zapotrzebowania.

Obecnie nie kładzie się np. szczególnego nacisku na udział w zamachu strony rosyjskiej, gdyż aktualne wytyczne kładą nacisk na konieczność rozprawienia się w pierwszej kolejności z wrogiem wewnętrznym, a na Rosję przyjdzie być może czas nieco później, np. po sformowaniu Gwardii Narodowej i rozformowaniu obecnego Sztabu Generalnego. który to sztab podobno palił jakieś akta, jak w tym filmie o psach. No może niekoniecznie palił, ale w każdym bądź razie podobno niszczył, a skoro niszczył to tych akt już nie ma. Jeśli zaś nie ma, to wedle logiki śledczej ministra musiały być, jako ten amen w pacierzu.

Powołanie kolejnej komisji to oczywista oczywistość i działanie, na które z utęsknieniem czekali smakosze piwa i parówek, oraz fani polskich profesorów zagranicznych, którzy różnią się od zagranicznych profesorów zagranicznych znajomością języka polskiego, choć nie wyłącznie. Różni ich również to, że chętnie zabierają głos na tematy, o których mają bardzo blade pojęcie, ale za to doceniają fakt, że ludowa ojczyzna  bezpłatnie ich wykształciła i wydała paszport, dzięki któremu mogą sławić naukę polską na całym świecie, włącznie z Australią. Dziś z pewnością są również wdzięczni ojczyźnie, która ujmuje się za nimi, gdy zostają złośliwie pozbawieni pracy, a przecież każde profesor wie, że bez pracy nie ma kołaczy. Co prawda, z tego co słychać, do nowej komisji nie udało się zwerbować żadnego krajowego specjalisty, ale to bez znaczenia, bo przecież i tak wiadomo, że zamach był i basta.

Obywatele podatnicy zapłacą za nową komisję równie chętnie, jak sfinansują Gwardię Narodową, a dziwny pan minister kiedyś trafi na cokół, być może ten po Dzierżyńskim, który pewnie jeszcze gdzieś się uchował.

I tylko Tutki żal, że rdzewieje na wrogiej ziemi, ale być może nie czas żałować Tupolewa, gdy ojczyzna podnosi się z kolan.

Swoją drogą w notce o religii ktoś zamieścił u mnie komentarz na temat kolan uginających się pod wpływem siły wiary. No to ja już nic z tego chyba nie rozumiem, jak to jest z tymi kolanami….

Może mógłby to mi wytłumaczyć prof. Eine, katolik.

4.02.2016

D.K.

P.S:

Mam taki postulat, żeby może szacowna komisja w przerwach na lunch zajęła się Złotym Pociągiem, bo jeśli on faktycznie istnieje, do tacy eksperci odkryją go  szybko i bezboleśnie, nawet nie przerywając snu.

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Polityka, geopolityka (6)
  1. Protest-antka Protest-antka napisał(a):

    Widziałam przed chwilą fragment przemówienia Du-y – w tle jakaś pani po prostu kimała sobie, a nasz wielki prezy-dęt grzmiał o naszych poległych z takim patosem, że koń by się uśmiał.

  2. Jose Obando napisał(a):

    Cześć,
    co tu dużo pisać,
    znowu felieton sprawnie i zabawnie napisany, świetnie się czytający (czy to wyrażenie brzmi dobrze po polsku? Czuję jakiś fałsz w uchu gdy to powtarzam sobie po raz kolejny), no i niestety cały czas aktualny.
    Mam nadzieję, że tylko do najbliższych wyborów.
    Pozdrawiam

  3. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Jose Obando,

    Brzmi dobrze.
    Ja mam nadzieję (choć słabą) że do wyborów ta władza nie przetrwa i że stanie się coś, co sprawi, że będą musieli szukać gdzieś azylu.

  4. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Protest-antka,

    Patos Dudzi tylko obrzydzenie budzi u normalnych ludzi.

  5. Protest-antka Protest-antka napisał(a):

    Jose Obando,

    Pantryjota,

    a ja mam ciągle jeszcze nadzieję, że coś się zmieni wcześniej niż przy następnych wyborach

    a na dobranoc

  6. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Wishbone Ash rewanżuję się z przyjemnością:

  7. Protest-antka Protest-antka napisał(a):

    Jose Obando,

    zapewniam Cię, że robisz mniej błędów językowych niż 90 % stuprocentowych Polaków
    pozdrawiam 🙂

  8. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    40 lat śpiewają, że król nadejdzie i sędzia w jednej osobie, więc może w końcu się doczekamy:

  9. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Ale potrzebni są wojownicy…

  10. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    A tego słucham po raz pierwszy i dlatego się wzruszyłem i już nic więcej nie wkleję dzisiaj:

  11. Protest-antka Protest-antka napisał(a):

    Pantryjota,
    a ja odwzajemniam z życzeniami miłych snów Jose Obando,

  12. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Mam DVD z zapisem koncertu Wishbone Ash, na którym kilka razy kamera pokazuje Pantrysia we własnej osobie. To było dawno temu, ale pamiątka jest.
    No i nikt nie ma takiej płyty, choć w sieci krążą fragmenty z tego koncertu.

  13. Protest-antka Protest-antka napisał(a):

    Teraz już wiem, dlaczego z takim sentymentem traktujesz ten zespół- super pamiątka, z chęcią też bym obejrzała, ciekawe, którą z fryzur miałeś w tym czasie? 🙂

  14. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Protest-antka,

    Na koncertach W-Ash byłem bodaj 4x. Pierwszy raz za komuny na Torwarze i pamiętam, że było tak zimno, że para z ust biła. Nie wiem jak oni mogli grać w takich warunkach.
    Możesz na to liczyć przy okazji. Wtedy miałem nieco mniejszą łysinę, ale już widoczną z lekka. Długie włosy miałem tylko jako nastolatek.

  15. Protest-antka Protest-antka napisał(a):

    Wszak łysina świadczy jedynie o nadmiarze testosteronu i męskiej dojrzałości, poza tym jest seksowna- możesz być dumny, po świecie plącze się wielu wyrośniętych pętaków udających mężczyzn.
    Za deklarację dziękuję

Dodaj komentarz