Dziesiątego kwietnia roku pamiętnego

 

 

Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Ustalenia z Putinem dotyczące mgły, butle i cysterny z helem przygotowane, załoga nakręcona i wydane rozkazy bezwzględnego lądowania w lesie, działa laserowe wycelowane. Wszystko starał się pokrzyżować generał pilnujący procedur lądowania w kabinie pilotów na wyraźne polecenia prezydenta. Nie udało się bo jakiś inny zamachowiec kamikaze wniósł na pokład samolotu laski dynamitu, kostki trotylu oraz do schowka bagażowego wcisnął antałek nitrogliceryny. Nitrogliceryna jak wiadomo wszystkim eksploduje przy nawet najmniejszym wstrząsie. Uderzenie w krzaki, a potem w brzozę wywołało wstrząs który był inicjatorem nieszczęścia. Na nic się zdały zabiegi kilku niezależnie działających grup zamachowców . Wszystkie miały za cel prezydenta i jego otoczenie. Na nic się zdały heroiczne zabiegi generała by odwieść pilotów od zbyt niskiego lotu. Na prezydenta Francji generała de Gaulle wykonano kilkaset zamachów, bez skutku. Nad nim czuwała Opatrzność i służby ochrony lub miał po prostu dużo szczęścia. Nad naszym zabrakło opieki Opatrzności i służb specjalnych bo szczęścia niestety nie miał. Można było to przewidzieć po pierwszym zamachu w Gruzji gdzie został ostrzelany przez ruskich snajperów. Ochrona prezydenta powinna była już od wtedy zewrzeć szyki i pilnować i jeszcze raz pilnować by nikt nie wniósł na pokład samolotu nitrogliceryny. Trudno jednak tak zmasowanemu atakowi podłych zamachowców przeciwdziałać. Gdyby nitrogliceryna w antałku nie wybuchła po zderzeniu z brzozą i tak by samolot został zestrzelony przez działa laserowe lub zanurzywszy się w chmurze helu spadłby jak kamień na las. Mgła spełniła swoje działanie bo nikt nie widział jak to się odbyło, świadków naocznych nie ma, są tylko ci co słyszeli odgłosy pierdyknięcia. Cóż mógł zrobić generał w kabinie prosząc i dając rozkazy by załoga nie lądowała. Oni jednak niepomni zagrożenia wbrew rozkazom lądowali za wszelką cenę (chyba premier obiecał im premie). To prawdziwy przykład niesubordynacji i nieposłuszeństwa wobec wyższego rangą przełożonego.

Nic szczególnego

Kategoria: Różne ciekawe historie (5), Różności niesklasyfikowane (8)
  1. McQuriosum McQuriosum pisze:

    i dlatego każdego 10-tego każdego miesiąca prawdziwi patrioci czczą niewątpliwy sukces wiadomokogo!

  2. Lukasuwka Lukasuwka pisze:

    mnie dawniejtemu uczono, że nitrogliceryna to nie tylko materiał niebezpieczny ale też lek, który pomaga na chorobę wieńcową i że powinno się ją wkładać pod język. niestety komisja do sprawywiadomojakiej nie ujawniła, czy sprawdzano stan podjęzykowy załogi i pasandżeróf. wystarczył jeden mocniejszy wstrząs brzozowy i …poszłoooooo!

  3. Quartz pisze:

    McQuriosum,

    Specnaz osobiście tego dokonał robiąc desant teleportacyjny na pokład samolotu

  4. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Quartz,

    tak, Specnaz we współpracy z Klingonami i Tuskiem!

  5. Amstern pisze:

    Dobre i precyzyjne.
    Brakuje tylko Tuska z Putinem dobijajacy rannych. Komorowski, Schetyna i Petru donoszacy im amunicje. Niejasna jest tez rola Jurka Owsiaka w Smolensku.

  6. Samuela Samuela pisze:

    Niestety ten scenariusz nie może być prawdziwy. Osoba winna katastrofy jest znana z imienia już od dawna. Dojrzał ją w ostatniej chwili kapitan Protasiuk i uwiecznił na wieki wieki amen w czarnej skrzynce. Ta osoba jest kobietą upadłą. Nikt nie wie, co się z nią stało. Nikt po niej nie rozpacza. Nikt po niej nie otrzymał odszkodowania.

    Ja, Samuela, każdego 10 dnia każdego miesiąca każdego roku wspominam tę straszną postać oglądając się bacznie przed, obok i za siebie, gdyż może ona dopaść każdego, a więc także mnie.

  7. Amstern pisze:

    Samuela,

    Czy to ta jedna co miala leciec, byla na liscie pasazerow, ale nie poleciala?

  8. Jacek pisze:

    Amstern,

    Nie, to ta, która stała pod wiadomą brzozą, a kapitan Protasiuk w ostatnim zapisanym słowie nazwał ją „po imieniu” :-)).
    A na początku niektórzy zapewniali, że to byli Jezus i Maria.:-))

Dodaj komentarz

Zaloguj się