Głucho wszędzie pusto wszędzie…. Dziady?

W ostatnich tygodniach przychodzi mi obserwować w moim polu widzenia jakąś banalizację rozmowy. Umieszczam np. w newsweeku przekład piosenki Grebenszczikowa o oszukanych, wystawionych do wiatru wojakach. Piosenka owszem zawiera parę twardych męskich słów, siłą rzeczy przekład też. Ale kto normalny, kto po ukończeniu fazy rozwojowej gimbusa nie został świętojebliwym wielejebnym, skupiałby akurat na tym uwagę?
Złudzenie.
Komentarze praktycznie wszystkie dotyczą  słówek. Treścią piosenki złamany chuj się nie zajmie. Ale użytym w niej słowem „chuj” i owszem.
W większości komentarzy są jakeś pseudoobce słówka albo i całe pseudoczastuszki w pseudorosyjskim. ale ze słowem „dupa” zamiast „żopa” oraz „świzdy gwizdy woda sięga jej do pizdy”. To po rosyjsku, sami rozumienie. I na temat.
.
Przejawem głębi intelektualnej staje się podchwytliwe pytanie do mnie, jak po rosyjsku jest „dobrobyt” – nie żeby się dowiedzieć, lecz żeby mnie potem dowcipnie przyszpilić twierdzeniem, że po rusku takiego słowa nie ma, bo i po co (przejechałby się taki interpelant do Moskwy…). Dalszy ciąg, tzn. to przyszpilenie,  przewidziałem już w odpowiedzi („błagosostojanije”).
Ale wątek wraz próbą przyszpilenia jest z uporem kontynuowany. Że to podane przeze mnie słowo niby stosuje się tylko do stanu ducha. Przedstawiam, sam nie wiem po co,  dowód źródłowy, że dotyczy ono także kontekstu materialnego. Co tam. Kolega komentator natęża się nadal (brzmienie autentyczne: „W Rosji nie ma dobrybytu. Jest jakiś tam „dostatok”. Dobrobyt to importowannyje sołowo?!”

Dorosły człowiek. Po co mu tu uparte demonstrowanie innym własnego a) braku horyzontów, (b) ogólnej pustki intelektualnej i (c) skrajnego, żałosnego niedouctwa w zakresie języków obcych?
Ktoś normalny starałby się to wszystko skrzętnie ukryć, a ten podpycha toto innym z ‚oczewidnym udowol’stwem’ pod sam nos.

Przypomniałem im tam, że była kiedyś taka zabawa:
– Jakie zwierzę robi na podwórku takie małe, czarne bobki?
– Koza
– W którym roku była bitwa pod Kannami?
– ???
– A jakie zwierzę zostawia na drodze takie żółte kule z widocznymi źdźbłami?
– Koń
– A co to jest deuteronomia?
– ???
– A jakie zwierzę zostawia na łące takie wielkie, brązowe talerze?
– Krowa
– A na czym polega dyfrakcja?
– ???
– No sam widzisz, że z tobą tylko o gównach można porozmawiać….
Dowcip (chyba z lat podstawówki, może wczesnego liceum) przypominam, bośmy sobie tutaj też tylko o trudnych słowach w sąsiedzkim języku porozmawiali…..

Trafiło komuś do pomyślunku? Niespecjalnie.

To samo, wybaczcie Przyjaciele, w ostatnich dniach i tutaj.  Nie mówię, że wyłącznie, ale bodaj w przewadze. Po co silić się i pisać komentarz, o którym z góry wiadomo, że ani istoty tematu nie dotyka, ani dowcipny nie jest, ani innej okazji do zabłyśnięcia nie daje? Ot, takie bezmyślne odbijanie piłeczki. Toż czasem szkoda prądu, żeby komputer włączyć, bo i tak się z góry wie, że się z nikim o niczym nie pogada…..

Nie chcecie gadać? To nie gadajcie…

Pozdrawiam

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. krawcowa krawcowa pisze:

    No widzisz, i Ty tez masz rację 🙂

  2. Samuela Samuela pisze:

    Skoro o kupach mowa, to ja, Samuela, nieźle się na tym znam i mogę co nieco dopowiedzieć.

    Natrafiłam na jednym z bardziej rozpoznawalnych portali internetowych, gdzie obyczaje panują na wskroś salonowe, na notkę pt. „Czy Niemcy byli nazistami?” Zapachniało kozim bobkiem, więc zainteresowana zaczęłam węszyć. Gdy się zaś zacznie w bobkach węszyć, to się czasem jakiegoś żuczka wybobruje. Żuczkiem tej notki jest Paweł Łęski, który o sobie napisał, że ma wykształcenie aktorskie, co może oznaczać, iż jest wykształconym aktorem. Paweł Łęski posiada własną strone internetową dostępną także w języku niemieckim. Tu ci ona:
    http://pawelleski.ovh.org/f/niemiecki.htm.

    Żuczek generalnie nie lubi nazistów, o ile są to naziści niemieccy. Sam jednak na własnej stronie napisał, że jest absolwentem „Nationaltheaterhochschule in Warschau”, a zatem ukonczył dawną Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Sfomułował tę stronę, jak się domyślam, w celu promocji swojego aktorskiego wykształcenia w Niemczech. Może sie to jednak okazać absolutnie bezskuteczne, chyba że zostanie zaangażowany w jakimś Nationaltheater.

    PS
    Skoro o tego rodzaju produktach mowa: analizowałam ostatnio z wielką przyjemnością sformułowaną w języku niemieckim stronę internetową jakiejś kancelarii prawniczej w Warschau. Chapeau bas!

  3. Pantryjota Pantryjota pisze:

    No właśnie, coś w tym jest.
    Tak sobie myślę, że może problem wynika z tego, że jeśli dany wpis jest skończoną doskonałością, to trudno go komentować, prawda ? :))
    Ale ten dowcip to puszczę dalej, nawet wiem komu :))

  4. estimado estimado pisze:

    Rzygam już od milionkrotnie powielanych stereotypów w stylu „Niemiec=naziol” „Rusek=wielkoruski nacjonalista, pijak i prymityw” etc. etc. Nie dlatego, że nie mają żadnej podstawy (prawdziwe nie są, bo już jeden dowód przeciwny je obala, ale kogo logika obchodzi), bo czasem mają, i to niesłabą.
    Ale ile można ich słuchać w ogóle? Ile można ich słuchać z ust przedstawicieli narodu, który sam za kołnierz nie wylewa i też niejedno ohydztwo, czasem krwawe, ma na wirtualnym sumieniu (sumienie to w ogóle byt wirtualny)? Ile można tego słuchać ZAMIAST rzeczowej dyskusji, ot, żeby przekrzyczeć, zagłuszyć w sobie i w rozmówcach?
    .
    Jak długo jeszcze polski pseudodorosły pseudointeligent będzie rechotał i ślinił się z powodu słówka na którąś z pechowych liter alfabetu łacińskiego czy jakiegoś innego, zwykle jednego z tych niewielu słów w obcym języku, które rozpoznaje lub przypuszcza, że rozpoznaje, bo brzmią jak codzienna rozmowa w domu z którego wyrósł, nie wyrastając?

    Jak długo nasz rodzimy prymityw będzie czerpał swoją zawszoną satysfakcję z demonstrowania własnego debilizmu, w formie popisów lingwistycznych a la „szmaticzka na paticzku” albo wywodów o rosyjskiej czy innej kulturze, dobrobycie etc. etc., a inni będą mu rechotliwie potakiwać

    P.S. Nie tylko do Pana Tryjoty.
    Ktoś mądry, nie wiem, czy aby nie Mark Twain, a może to sam Einstein był, powiedział, że lepiej milczeć, nawet jeśli ktoś będzie podejrzewać, żeśmy głupi i nie mamy nic mądrego do powiedzenia, niż odezwać się i rozwiać w ten sposób wszelkie wątpliwości…..

    Jak o mnie chodzi w każdym razie, to przychodzę w takie miejsca jak to, żeby sobie porozmawiać serio i z poważnymi ludźmi. Nawet żarty trzeba traktować serio, tzn. unikać opowiadania bylejakich, bo nimi obrażamy rozmówców lub kompromitujemy samych siebie.

  5. Eva70 pisze:

    To powiedział Mark Twain („Lepiej nie odzywać się wcale i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości”). Zapamiętałam tę radę Pisarza, bo dość często ją sobie przypominam, kiedy kusi mnie, żeby coś napisać.
    Ten lekceważący ton w wypowiedziach naszych rodaków o Rosji i Rosjanach mnie też przyprawia o wymioty.

  6. krawcowa krawcowa pisze:

    Eva70,

    A dlaczego nie pozwolić sobie na to, żeby być głupim?
    Ja daję sobie na to przyzwolenie, nawet jeśli to co piszę, nikogo nie porusza, a jest dla mnie ważne, to czemu mam tego nie robić?
    Bo mogę się komuś wydać nie dość mądra?
    Może wystarczy zaakceptować siebie, takim , jakim się jest, i co najważniejsze, polubić 🙂

  7. krawcowa krawcowa pisze:

    estimado,

    Mnie się wydaję, że dość powszechne jest to, że ludzie nie rozumieją tego co czytają, może chcą jak najszybciej oddać swój głos i nie maja czasu na zastanowienie?
    Często mi się zdarza, kiedy czytam komentarze, że nastąpił jakiś błąd i dotyczą zupełnie innego artykułu, tak bardzo są nie na temat…tu też 😉
    Też się zastanawiam, skąd biorą się te stereotypy , bo kiedyś, kiedy ludzie nie przemieszczali się, to było jakoś uzasadnione…ale teraz, kiedy tak łatwo poznać świat?

  8. Pantryjota Pantryjota pisze:

    krawcowa,

    Oczywiście masz jak przeważnie rację :))
    Warto sobie pozwolić na bycie głupim i warto pisać o tym, co nas porusza.
    Nawet, jeśli akurat jest to głupota :))

  9. Eva70 pisze:

    Pantryjota,

    Ale zawsze to milej, jak to jest cudza głupota.

  10. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Eva70,

    Jasne, dlatego szukam nieustająco inspiracji, ale ciągle wpadam na tych samych kolesi :))

  11. estimado estimado pisze:

    Pantryjota,

    „Warto sobie pozwolić na bycie głupim (…)”

    Jasne, Panie Trysiu. Ale głupim też można być z błyskiem wdzięku, charyzmy, a nawet geniuszu,

    Kiedyś był taki fajny kawał o papierosach „Sport” potem przechrzczonych na „Popularne”. Produkował to Radom, Kraków i Poznań. W powszechnej opinii te radomskie były OK (w swojej lidze), potem długo nic i dopiero łeb w łeb pozostałe fabryki. Odpowiednio do tego się też sprzedawały.
    No i pewnego razu naczelny i główny technolog z Poznania postanowili, że jak ci z Radomia przyjadą na Targi, to trzeba ich solidnie spić i podpytać. Przychodzi ta magiczna chwila, Radom już ledwo się trzyma na stołku, a Poznań pyta, Ty Kazek, a co dajesz do sportów? Na to Kazek: „Normalnie. 1/3 siekanej słomy, 1/3 suszonego końskiego nawozu, 1/3 tytoniu…”
    Poznański technolog do naczelnego” „A nie mówiłem! A nie mówiłem?! Dodają tytoń!”

  12. krawcowa krawcowa pisze:

    estimado,

    Ale to ja sobie pozwalam na bycie głupią,….Pantryjota?
    Przenigdy !! 😉
    On tylko powtórzył moje słowa 😛

  13. Pantryjota Pantryjota pisze:

    estimado,

    Nie wiem do kogo pijesz, ale coś z geniusza w sobie mam:))
    Potrafię np „od ręki” przeprowadzić analizę wypowiedzi jednego z czołowych blogerów blogosfery, który ma nawet atest kandydata na posła przyjaznego rodzinie, wystawiony przez Gościa Niedzielnego. Pije podobno nie gorzej niż Wipler, ale wódka przecież pozwala żyć ( w rodzinie ).

  14. estimado estimado pisze:

    Głupota nie do Pantrysia osobiście była adresowana, a tylko poprzez niego, za jego pośrednictwem, bo sam się zgłosił na jej rzecznika i obrońcę, a przynajmniej tak mi się wydało 🙂
    Prośbę ponawiam: Dodawajcie tytoń!

  15. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Nie palę, rzuciłem w podstawówce 🙂

  16. krawcowa krawcowa pisze:

    estimado,

    Jeśli i ja mogę dorzucić do pieca, to powiem, że cierpisz chyba na tę samą chorobę co wszyscy piszący, mianowicie deficyt zainteresowania swoim tekstem, albo złe jego zrozumienie…
    Problem polega na tym, że wszyscy tu maja podobne poglądy i rzadko coś zgrzyta, a polemika jest niemal niemożliwa 🙁
    Może nie spijamy sobie jeszcze z dziobków ale też nie wyrywamy sobie piórek 😉
    Może tematy są mało kontrowersyjne?
    Pomyślmy co zrobić, żeby zaczęło się…pieprzyć 😉

  17. estimado estimado pisze:

    krawcowa,
    .
    A tymi potrzebami – trochę pewnie tak, ale na pewno nie nie tylko. Na paru innych forach zbieram spore uznanie, a skoro tutaj zainteresowanie ograniczone, a i tak póki co tu bywam, to widać jeszcze czegoś innego niż sam aplauz szukam, a może i co innego chciałbym wnieść aportem. Myślę o wzajemnym zainteresowaniu i niekoniecznie bezzgrzytnym porozumieniu. Porozumienie bez zainteresowania albo z zainteresowaniem zdawkowym w typie fejsbukowego lajka to nie całkiem to, o co biega. Więc raczej nie brak aplauzu i nawet nie brak zrozumienia, lecz chyba brak pewnej gotowości. Trochę to jak odpowiadanie żonie podczas meczu, albo w drugą stronę, podczas wyciskacza łez.
    Niewyrywanie sobie piórek to nie za mocne spoiwo, nie za mocny powód do bycia razem.

    .

  18. estimado estimado pisze:

    Pantrysiu. Uprzejmie wyjaśniam. Rzuciłem później, ale i tak nie palę od ładnych paru lat. Tak więc nie szło mi o tytoń w znaczeniu dosłownym.
    Ale też niekoniecznie marzę o rozmowie na tym poziomie powierzchowności.
    .
    Czy powinienem jakoś specjalnie rozumieć to, że na moje żale o powierzchowność rozmowy udzielasz mi takich odpowiedzi, jak w dowcipie o babie, co się skarżyła doktorowi, że wszyscy ją lekceważą, a doktor na to „Następna proszę!”.
    .

  19. krawcowa krawcowa pisze:

    estimado,

    Aż się boję wyciągnąć wniosek z tego co napisałeś, bo byłby miażdżący …
    Mogę tylko powiedzieć dlaczego ja tu jestem, za nikogo innego nie odpowiem. Ciekawa jestem, co masz na myśli, pisząc o gotowości…bo np nie wiem , czy ja jestem ….gotowa 😉

  20. Pantryjota Pantryjota pisze:

    estimado,

    Myślę o tym, żeby tu wpuścić kilka osób, które będą ze swej natury nie nieco innych biegunach, niż większość do tej pory zalogowanych. Ale nie jest łatwo znaleźć ani mądrego pisowca, ani mądrego pisarza :))
    Cała nadzieja w paniach, które ciągle się wahają, nie wierząc trochę w siebie.
    Tak było z Krawcową i proszę, nawet Cyrkulator ją chwali.
    No ale Ty nie musisz się chwalić, że piszesz u Lisa :))
    Tam może pisać każdy, a tu tylko Ci, których lubię :))
    Dobrej nocy i owocnej debaty z Krawcową.
    Choć zawsze warto pamiętać przysłowie o krawcu, materii i stawaniu…

  21. krawcowa krawcowa pisze:

    Pantryjota,
    No waśnie, Cylkulator już się nabrał 😉
    Idę do łóżka.
    Miłych snów 🙂

  22. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Dzień dobry.

    „Kto policzy wszystkie samotne noce…”

    Że się tak wyrażę cytatem z młodzieńczej poezji.

  23. estimado estimado pisze:

    Pantryjota,

    Nie pisuję u Lisa, Paradowskiej Passenta, Żakowskiego i w innych miejscach, gdzie nawet na najmądrzejszą uwagę, na jaką mnie stać, nie mam praktycznej szansy na odpowiedź. Ci wszyscy Państwo, przy milionie zalet, przyjęli za pewnik, że tylko oni mają coś do powiedzenia maluczkim, a maluczcy im – nic.

    Im płacą za pisanie i bardzo dobrze, dla mnie wypłatą niechby była reakcja adresata, niechby raz na jakiś czas, niekoniecznie mnie dedykowana, wystarczy, aby poruszonej kwestii, ale skoro niemiła księdzu ofiara…

  24. krawcowa krawcowa pisze:

    estimado,

    Od dłuższego już czasu pragnę zwrócić na siebie Twoją uwagę…długo jeszcze masz zamiar mnie ignorować?

  25. krawcowa krawcowa pisze:

    Pantryjota,

    Może byłoby mniej samotnych nocy, gdyby ludzie nie twierdzili uparcie, że wolą spać sami…

  26. estimado estimado pisze:

    krawcowa,

    Przypuszczam, że jako fachowiec i kobieta pracująca znasz bajkę o nożycach, ale przypomnę ze względu na zgromadzonych profanów:

    „No, życe Ci wsystkiego najlepsego!”

    Zespołu gotowości na odległość zdiagnozować nie potrafię. Wymaga to co najmniej obserwacji Twojej myszki, a w zasadzie wręcz (!) jej badań organoleptycznych, od których się bynajmniej nie uchylam, ale wymagają bezpośredniego zasięgu.
    Nie zapomnij zabrać nożyczek.

    .

  27. krawcowa krawcowa pisze:

    estimado,

    Miałam nadzieję, najpierw na buzi 🙁
    Mam kilka par nożyczek, zdradź do czego będą potrzebne, żebym wzięła te właściwe.

  28. estimado estimado pisze:

    Do no, życzenia.
    No, do życzenia.
    I do etcetery jeszcze czasem.

  29. krawcowa krawcowa pisze:

    estimado,

    A już miałam nadzieję, że nie żartujesz 🙁

  30. Pantryjota Pantryjota pisze:

    krawcowa,

    Skuś go Kabanosem w piwnicy :))

  31. krawcowa krawcowa pisze:

    Pantryjota,
    E, raczej nie…
    On ma chyba marynistyczne zainteresowania, wspominał coś o muszelce. 😉
    A nie, o myszce, czyli zoologiczne…
    W każdym razie, jedzeniem się chyba nie interesuje 🙁

  32. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Kabanos o myszce też śpiewa.

  33. cyrkulator cyrkulator pisze:

    estimado,

    masz rację oczywistą. Ale czego można oczekiwać po portalach? Piszesz, tworzysz, doznajesz olśnień, dobierasz słowa, starasz się coś wyrazić, co wydaje Ci się ważne, ale nawet nie wiesz, kto to czyta.

    Masz tylko oczekiwania, powiedziałbym – mocno wyolbrzymione. Wyobrażasz sobie co najmniej studentów, ludzi otwartych na świat i świata spragnionych, partnerów do rozmowy, którzy pociągną Twoje wątki jak to jest w zwyczaju na seminariach naukowych, ale przecież sam wiesz najlepiej, jak bardzo się mylisz. Domagasz się rzeczowości i powagi, ale samym swoim pojawieniem się odstraszasz tych, jak ich słusznie nazwałeś – dziadów.

    Z tym, że dziady nie muszą być stare, są często młode, na dorobku. Mieszkają w blokach, spotykają się w sobotnie wieczory pod zsypem, rzucają kurwami, spluwają petami, opowiadają sobie najnowsze skandale i dają sobie piątkę na znak, że są kumplami. Ty sobie wyobrażałeś seminaria uniwersyteckie, debaty, dyskusje, ale twory swoich myśli dajesz do przeczytania znudzonym półanalfabetom pod zasmrodzonym osiedlowym śmietnikiem.

    Pociesz się, że w słynnym Hyde Parku w Londynie nie jest i nigdy nie było (bo nie mogło być) inaczej. Znudzony, ale spragniony sensacji tłumek przypadkowych nieuków zabawiał kosztem jeszcze jednego czubka, który cóś tam do nich seplenił. Prawo do wygłaszania dowolnych poglądów na tym właśnie polega, że nic nie wyjaśnia i do nikąd nie prowadzi.Jest formą nieistnienia.

    pozdrawiam

  34. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Cześć,
    Zagadka na sobotę, cóż to takiego może być:

    „wyrafinowany byt ahistoryczny”

  35. cyrkulator cyrkulator pisze:

    Pantryjota,

    skąd to wziąłeś? Może najpierw wyjaśnij, dlaczego zadajesz to pytanie? Coś ważnego?

    No dobra… powiem, niech będzie:)

    Wyrafinowany byt ponadczasowy. Wygląda mi na okolice Platona.

  36. krawcowa krawcowa pisze:

    cyrkulator,

    Ciekawa wypowiedź, zastanawiam się tylko , czy w ten subtelny sposób, rozliczyłeś się też z uczestnikami forum Pantryjoty,( które w zamiarze gospodarza miało być ,,elitarne”) czy powiedziałeś to co powiedziałeś, a resztę mamy sobie dośpiewać…
    Rozmowa to nie tylko słowa, to też wyraz twarzy, mimika, gesty, same emotikony nie wyrażą wszystkiego, czego nie wyraża się słowami…a czasem, mądrej głowie, dość po słowie 😛

  37. Pantryjota Pantryjota pisze:

    cyrkulator,

    Odwiedź blog blogera, którego odbanował kolega.
    Od razu jednak powiem, że z tym Platonem to lekka przesada :))

  38. Pantryjota Pantryjota pisze:

    krawcowa,

    Cały czas jest elitarne :))
    Wiesz, ile prób zalogowania się odrzuciłem ? :))

  39. cyrkulator cyrkulator pisze:

    Pantryjota,

    Odwiedź blog blogera, którego odbanował kolega.

    daj namiar chociaż, bo w dalszym ciągu nie wiem, o co chodzi…

  40. Pantryjota Pantryjota pisze:

    cyrkulator,

    Bombastic, czy jakoś tak…

  41. cyrkulator cyrkulator pisze:

    krawcowa,

    opisałem jedynie zjawisko, które występuje wszędzie. Myślę, że o to samo chodziło Estimado. Internet pozornie ułatwił możliwości komunikowania się, które są do tego naznaczone przypadkowością. Nie pozostawiają trwałych śladów. Dlatego zadaję prowokacyjne pytanie, czy nie skuteczniejsze były pod tym względem publikacje i wypowiedzi drukowane na papierze?

  42. estimado estimado pisze:

    cyrkulator,

    Ten obraz „seminarium” etc. mocno przerysowany, jakby w intencji sprowadzenia do absurdu mojego oczekiwania. Może słusznie, a może nie. Nie wybrałem się i na ogół nie wybieram przemawiać do jakiegoś całkiem anonimowego otoczenia. W ten czy inny sposób uczestniczę w rozmowie na forach, gdzie dokonana jest przynajmniej wstępna selekcja, nawet jeśli przebiega ona w warunkach „nickowej konspiracji” i siłą rzeczy nie może być szczelna, bo prześliźnięcie się przez nią dnie przedstawia najmniejszej trudności ani świrowi, ani zwykłemu idiocie..
    Owszem, nie może być szczelna, ale pewien odsiew jest dokonany choćby przez gotowość do akcesji akurat tutaj, tak więc powinna zapewniać, co najmniej poważnie zwiększać prawdopodobieństwo spotkania ludzi gotowych, a nawet chętnych do rozmowy. Zgoda, gotowość i chęć to też jeszcze trochę za mało, ale prawdopodobieństwo działa nadal i spośród tych gotowych i chętnych wyłania pewną mniejszą grupę tych, którzy „mają czym” nie tylko w sensie dostępu do klawiatury i łącza.
    .
    I o nich pytam, nie o zupełnie przypadkowych smakoszy win owocowych z okolicznego Hyde Parku, którzy schodzą się właśnie tam, bo można się napić, usiąść na trawce, odlać pod drzewem i jeszcze pośmiać z nawiedzonych, przemawiających na różne w ich mniemaniu mądre tematy.
    .
    O nich pytam – gdzie oni są? Dlaczego jeden z najinteligentniejszych komentarzy pod piosenką o wojnie jako oszustwie popełnionym na ludziach brzmi „i пришли, наебали и пошли, а дупа болит”, a jego autor jest z siebie niezmiernie dumny, podtrzymuje wątek odzywkami coraz dalszymi od sensu notki oraz znajomości języka rosyjskiego, a do kompletu mądrzy się arcygłęboko na temat braku słowa „dobrobyt w „języku radzieckim”.
    Nie ten smętny idiota jest tu problemem. Problemem jest to, że ludzie, z którymi zwykle da się sensownie pogadać, powiedzmy tacy jak Ty, Nożycowa czy tutejszy Gospodarz Posesji, podłapują ten poziom i do końca dyskusji się z niego nie wyłamują…
    .
    Odechciewa się, właśnie dlatego. Nie z powodu jakiegoś przypadkowego kononowicza, lecz przez tych rzekomych „mądrych i sprawiedliwych”, którzy mieli przecież uratować Sodomę czy może Gomorę, nie pamiętam już dokładnie.
    .
    P.S. Nie chodzi mi o moją konkretną notkę, a już zwłaszcza o reakcję na moją „twórczość”, bo może być słaba, a może mieć tworzywo mało kogo interesujące.
    Ale skąd się biorą te zdawkowe, powierzchowne odpowiedzi na mające jakiś sens pytania czy tezy (wrócę do przykładu próby poważnej rozmowy żony z mężem oglądającym akurat ważny mecz jego drużyny).
    No dobra, czasem są takie mecze w telewizji. Pytam tylko, czy takie mecze odbywają się tygodniami jeden po drugim?
    .
    Rzecz się powtarza ze sporą nieuchronnością na różnych forach tego virtualu. Ci aktywni, którym o coś chodzi poza grzaniem się wzajemnym ciepełkiem stadka, rozczarowują się i wychodzą, po czym stadko wymiera całkowicie. Na jednym takim forum kiedyś przed laty pisałem):
    .
    BAL
    .
    był bal. i przyszli ludzie obcy
    piękne kreacje, koafiury
    młode dziewczęta, młodzi chłopcy…
    – jak złoto, co się świeci z góry
    .
    panowie – swoich spodni godni
    panie – by wzbudzić w panach żądzę
    wodzirej – też chce udowodnić
    że nie za darmo wziął pieniądze
    .
    bal rusza jak lokomotywa:
    najpierw powoli… stęka… sapie…
    lecz wkrótce gości krąg ożywa –
    pierwszy pan panią w pasie łapie
    .
    ruszają w tany, a za nimi
    już innych par wirują setki
    koktajl gorzały z chucią dymi
    z głów i chłoptasia, i kobietki
    .
    szampańsko bawią się ludziska
    i trwa zabawa wiele godzin
    ale nad ranem nastrój pryska:
    do domów wracać czas, do rodzin
    .
    do własnych łóżek i zatrudnień
    ról synów, córek, mam lub tat
    trzeba nam wracać dziś w południe –
    wszak tam się nadal toczy świat
    .
    do spraw, co niby tak podobne
    lecz balowiczów różnią znacznie
    znów w nich rozmieniać się na drobne
    a przedtem chwilę pospać smacznie
    .
    panowie dawno bez krawatów
    paniom rozmazał się makijaż
    spadł wszystkim z twarzy masek atut
    i na podboje chęć też mija
    .
    ot – w dziennym świetle prysły zmysły
    nie młodzi chłopcy, nie dziewuchy:
    paniom spod pudru zmarszczki wyszły
    panom spod koszul wyszły brzuchy
    .
    jeszcze rzępolą coś klezmerzy
    żarcia i picia jeszcze tony
    lecz nikt już nic do ust nie bierze
    mężów do domów ciągną żony
    .
    już sala mniej wygląda ładnie
    już bolą nogi, dialog rwie się
    pani, co z balu obok wpadnie
    jeszcze na chwilę ferment wniesie
    .
    przez moment będzie jakby jaśniej
    i zawiść wzbudzi to w kobietach
    lecz zaraz nastrój znów przygaśnie
    i przysną goście znów w kotletach
    .
    ot – bal się kończy, dogorywa
    dzień się codzienny w okna wdziera
    bo życie nie da się wykiwać
    pora do domu iść cholera
    .
    ***

    i nie czas tu wylewać żale
    bo życie życiem jest, i bywa
    że z nim jest tak, jak jest z tym balem:
    przez krótką chwilę nas porywa
    .
    przez chwile mocniej biją serca
    wir rozmów wciąga jak wir walca
    …aż znów nas nowy dzień – morderca
    do codziennego gna zakalca.
    .

  43. krawcowa krawcowa pisze:

    estimado,
    cyrkulator,

    Rozumiem to rozczarowanie, ale sądzę, że takiego uczucia doznają wszyscy tu piszący, a pewnie i nie tylko tu.
    Jeśli macie czyste sumienia, że wywiązaliście się pod każdą notką jako komentatorzy w 100%, to oczywiście macie prawo narzekać, jeśli jednak nie…to sami rozumiecie.
    Oczywiście, można powiedzieć, że poziom był za niski, albo, że rzecz nieciekawa, można też pójść na mecz i przegapić…
    Jednak, jakkolwiek notka napisana, zawsze to jakiś intelektualny wysiłek dla piszącego, a także i czas, więc nie ma co się dziwić, że spodziewa się reakcji, lub choćby znaku, że została przeczytana, bo przecież niekoniecznie trzeba brać od razu udział w dyskusji.
    Może też tak być, że poziom jest za wysoki, nikt przecież nie che wyjść na durnia więc woli siedzieć cicho i czytać co inni maja do powiedzenia.
    Jak dotąd ja tylko zadeklarowałam , że nie wstydzę się swojej głupoty a nawet ja lubię, bo to znaczy, że jeszcze mogę zmądrzeć, przynajmniej teoretycznie 😉
    Nie obrażajcie się więc i balujmy dalej, może ten bankiet się jeszcze nie rozkręcił na dobre, po co wracać do domu?

  44. Pantryjota Pantryjota pisze:

    krawcowa,

    Jak zwykle w punkt.
    Ja co prawda tych uwag poprzedników nie biorę do siebie, bo chyba nikt nie może oczekiwać od założyciela portalu, że będzie zabierał głos i zawzięcie dyskutował przy okazji każdego wpisu. Tego nawet pan Janke nie robił w najlepszych czasach swojego salonu :))
    Przez chwilą dostałem prywatną wiadomość, że jedna z piszących tu osób też obserwuje przejawy jakiejś nieokreślonej frustracji u niektórych autorów, ale komentować tego nie zamierza.
    I to jest moim zdaniem dobra decyzja.
    Ja już się w swoim czasie sporo „nakomentowałem” na ten temat i szczerze mówiąc, przestało mnie to bawić.
    Teraz piszę tylko dlatego, że film okazał się do dupy:))
    W końcu nie można całego życia spędzać przed ekranem kompa, nawet na własnym forum.
    Pozdrawiam.

    Nadredaktor

  45. estimado estimado pisze:

    Jeżeli Pantrysiu upierasz się, abyśmy uznali Cię za dupka z jakiegoś innego powodu, niż w przypadku Jankego, to wporzo, idź dalej tą drogą 🙂
    .
    Dla mnie też jest jasne, że robota blogera czy komentatora jest nieetatowa i niepłatna długo, jeżeli nie wiecznie. Toteż ani blogować, ani komentować nie ma obowiązku. Każde z nas robi to, jak ma taki pański kaprys i nikomu nic do tego, jak często on przychodzi do tego czy owego.
    .
    Mojemu nawoływaniu towarzyszą znacznie skromniejsze ambicje: Skoro już raz na jakiś czas masz ten pański kaprys odpowiedzieć, Ty czy ktokolwiek inny, to staraj się rzadziej coś odbąkiwać na odp… się, jako ten kibic zagadywany podczas meczu, bo to na dłuższy dystans cokolwiek obraźliwe dla rozmówcy, ale już mniejsza o to. Najgorsze, że to mocno demobilizujące, ergo obniżające standardy, i to z tendencją do utrwalenia się ich na tym niższym poziomie.
    ,

  46. Pantryjota Pantryjota pisze:

    estimado,

    Mógłbym Ci odpowiedzieć „indywidualnie” ale nie chcę obniżać standardów, więc odpowiem „zbiorczo”.
    I tyle w temacie.

  47. Atom Atom pisze:

    Pantryjota,

    Wyrafinowany byt ahistoryczny?

    Chyba wiem co to – to kurz na pustyni,

    ewent na bobrze.

  48. Atom Atom pisze:

    estimado,

    Tez rzygam od tych stereotypów.

  49. estimado estimado pisze:

    Pantryjota,

    „Słyszę w Twoim głosie” irytację. Jeszcze jeden przyczynek do ogólnej teorii powszechnego niezrozumienia.

  50. normalny pisze:

    Są „wielcy” komentatorzy, którzy swoją opinią prostą chcą się dzielić tylko w temacie jednojajowych, pozostałe ignorują z irytacją. Parafrazując sparafrazowanych już „pseudosłuchaczy” to „pseudobloger” ostentacyjnie ignorujący wpisy.. (taki eufemizm żeby nie użyć słowa „ignorant”).
    Podkreślić tu chcę bardzo ciekawy temat do rozważań, zauważony również przez autora wspomnianego już „Pseudosłuchacza” – czy to jest zorganizowana akcja byłych ubeków rodem z prl, czy zbiorowa amnezja połączona z moderowanym ignoranctwem ? Na wszelkich forach internetowych znajdziemy zaskakujące antypolskie, antydemokratyczne, antyeuropejskie wręcz proputinowskie wpisy, przy każdym, choćby lekko zahaczającym o politykę lub historię, temacie. Co ciekawe – byle pudelki, bądź inne bulwarówki wolne są od tych zdecydowanie propagandowych wpisów. Mam takie to wrażenie, że armia rzucona została do wojny propagandowej, zaś żołnierze tej armii ukrywają w anonimowości swe pochodzenie, stąd taki zmasowany atak na miejsca, gdzie ta anonimowość jest zapewniona – tutaj, jestem tego pewien, żaden żołnierz tej armii zarejestrować się nie zechce. Stąd w morzu prorosyjskich pomyj wylewanych na każdego „banderowca” – jest to jedno z nielicznych miejsc swobodnej wypowiedzi, acz nie jedyne, gdzie rejestracje są obowiązkowe.
    Nie ma się więc co obrażać na brak sensownych, merytorycznych komentarzy – skoro zaletą tych komentarzy jest brak zdecydowanie wrogich lub wręcz wojennych w swej retoryce.

  51. Pantryjota Pantryjota pisze:

    normalny,

    Nie sposób polemizować z poglądem, że czasem brak komentarzy jest zjawiskiem pozytywnym w zasadzie :))

  52. normalny pisze:

    i bez wątpienia prawdą jest również, że są te inne miejsca, gdzie można z co najmniej podobnym skutkiem doczekać się sensownej odpowiedzi.

  53. Pantryjota Pantryjota pisze:

    O tak…

  54. dorotaau pisze:

    Estimado i wiersz !!! tak na to czekalam !!!
    MASZERUJE JAREK, MASZERUJE
    Jest sztandar, transparent i polski jest herb,
    lecz miary i wstydu w tym nie ma,
    ten sam tłum, co kiedyś niósł młot oraz sierp –
    ekstrema, spóźniona ekstrema.
    Maszeruje Jarek, maszeruje,
    ochroniarzy wokół cały rój.
    Patrzy kraj, co jeszcze sprofanuje,
    wiadomej substancji niesie słój.
    My cośmy zaspali, nie przyszli na czas,
    nie wstali u mamy spod koca,
    Prosimy, błagamy – spałujcie dziś nas,
    bo spać nie możemy po nocach.
    Maszeruje Jarek, maszeruje,
    ochroniarzy wokół cały rój.
    Patrzy kraj, co jeszcze sprofanuje,
    wiadomej substancji niesie słój.
    Niech czołgi na miasto wyjadą i niech
    się drzwi w internacie zatrzasną.
    Wolimy zomowców, niż wasz gromki śmiech,
    że nam w demokracji za ciasno.
    Maszeruje Jarek, maszeruje,
    ochroniarzy wokół cały rój.
    Patrzy kraj, co jeszcze sprofanuje…
    wiadomej substancji w wersji salonowej… niesie słój.
    estimado

Dodaj komentarz

Zaloguj się