Kaczyński specjalnej troski, czyli eskalacja opieki

Wstrząśnięty i zmieszany oświadczeniem pana Tuska spieszę z komentarzem:

Otóż  jestem zdecydowanie przeciwny zakończeniu traktowania prezesa Kaczyńskiego i jego towarzyszy jako dzieci specjalnej troski, którą to zmianę podejścia ogłosił był właśnie miłościwie nam premierujący pan Tusk, wychowany – jak sam mówi – na serialu Czterej Pancerni i Pies i przez dziadka z Wehrmachtu, o czym wiemy skądinąd.

Uważam, że nawet powinniśmy posunąć się dalej,  odbierając tym kolesiom ich standardowe uposażenia i przyznając takie pieniążki, jakie dostają matki niepełnosprawnych dzieci na ich rzecz.  Każda  z tych osób powinna też otrzymać specjalnego opiekuna, który nie odstępowałby jej ani na krok, nawet w toalecie. Całodobowy monitoring miejsca zamieszkania to oczywista oczywistość, coby taki osobnik specjalnej troski nie zrobił sobie jakiegoś kuku, za które potem my – społeczeństwo, musielibyśmy płacić.  Każda w tych osób winna być nie rzadziej niż raz w miesiącu doprowadzana na specjalistyczne badania kontrolne,  których wyniki powinny być przedstawiane opinii publicznej.  W przypadku pogorszenia się stanu zdrowia psychicznego, „z automatu” ordynowany byłby zakład zamknięty, o podwyższonym zakresie opiekuńczości.  Opracowany przez psychiatrów, psychologów i geriatrów specjalny system nagród i kar, wzmacniałby poczucie odpowiedzialności tych nieszczęśników i sprawiał, że społeczeństwo mogłoby odetchnąć z ulgą i skupić się na sprawach bardziej istotnych dla jego funkcjonowania, niż zbiorowe modły w intencji wypędzenia złych duchów z Pałacu Prezydenckiego, zwane też egzorcyzmami z pobudek patriotycznych.

Wtedy naród będzie mógł z przymrużeniem oka traktować takie dyrdymały, jakimi dziś raczy nas beztrosko nadzbawiciel:

Jednym z odpowiedzialnych za to, co dzisiaj dzieję się na Ukrainie, jest Donald Tusk – oświadczył na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński.

Ja ze swej strony oświadczam, że za spadek produkcji cukru na Kubie odpowiedzialny jest Jarosław Kaczyński, podobnie zresztą jak za ekspansję wirusa Ebola i za to,  że moja kobieta znów nie wygrała w Totka.  Jak go znów spotkam w tym barze mlecznym na Słowackiego, to mu napluję w leniwe.

A teraz z nieco innej beczki, choć niedaleko stojącej:

Każdy kto interesuje się sportem wie, że bramka w piłce ręcznej jest znacznie mniejsza od tej, w którą starają się trafić futboliści. A bramkarze są przecież podobnego wzrostu w obu dyscyplinach, a już na pewno różnice nie są tak duże, jak różnią się od siebie bramki. Każdy, kto interesuje się życiorysem najwybitniejszego prezydenta w naszej historii wie, że kiedyś nieźle radził sobie właśnie na pozycji bramkarza w szczypiorniaku. Brat, który obserwował go w akcji zdawał sobie sprawę, że to być może jedyna przewaga brata nad nim i ciągle chodził do mamy i pytał, do jakiego wieku chłopcy rosną. Mama odpowiadała, że jeśli będzie zawsze trzymał w nocy ręce na kołdrze, to może Bóg da, że będzie mógł zostać koszykarzem, a poza tym, nie wyrosną mu włosy na dłoniach.

Więc trzymał, podczas gdy inni chłopcy odkrywali w tym czasie tajemnice swego ciała, które początkowo ich onieśmielało i peszyło, ale z wiekiem to przeważnie mijało. Co ciekawe, u żadnego z kolegów nigdy nie widział włosów na dłoniach i długi czas był przekonany, że podobnie jak on, nocą kumple tylko czytają książki podprowadzone cichaczem rodzicom, ze szczególnym uwzględnieniem literatury rewolucyjnej. Kiedy brat bramkarza zorientował się, że jednak nici z NBA, postanowił zostać przewodnikiem duchowym. Najpierw brata, a potem, w miarę wzrostu ambicji – całego narodu. W tym celu skończył studia prawnicze ciupasem, ponieważ pomyślał sobie, że skoro brat bramkarz może, to on nie może być gorszy.

I rzeczywiście – nigdy nie był gorszy we własnym mniemaniu, a jedynie nie założył rodziny, ale to głównie dlatego, że pochłonęła go bez reszty polityka. Być może też dlatego, że brat kiedyś oświadczył, że cyt. „seks nie jest esencją życia”, choć jednocześnie nic mi nie wiadomo na temat, co wedle zabitego brata tą esencją jest.

Jarosław zaczynał od funkcji lokaja u pewnego elektryka homofoba, ale wówczas jego pryncypał nie był jeszcze taki radykalny w swoich poglądach i dlatego przez jakiś czas udawało mu się utrzymać intratną posadę. Potem, gdy stał się zbyt natrętny (choć nie ma świadków, że były to natręctwa podszyte skłonnościami), został wywalony z roboty i pewnie słuch by o nim zaginął, gdyby nie pomysł, żeby publicznie spalić kukłę swojego byłego pryncypała.

Potem miał wiele świetnych pomysłów na autopromocję, które doprowadziły go niemal na szczyt, z którego jednak dość szybko spadł i do dziś leży u podnóża, mając kilka podnóżków na podorędziu i tą żelazną „ćwiartkę”  zapiekłego w swej głupocie elektoratu, który czasem zachowuje się tak, jakby był po dobrym pół litra na pusty żołądek, zagłodzony Tuskiem.

Ale mi wyszła piękna fraza, w postaci zdania wielokrotnie złożonego na ołtarzu nienawiści do Kaczora :))  Chyba jestem w  formie, co mam nadzieję, będzie powitane z adekwatnym entuzjazmem.

Ale przecież każdy wie,  że wejść na szczyt to jedno, a zejść to zupełnie coś innego.  Niektórzy schodzą, inni spadają, a po jeszcze innych słuch ginie na lata i tylko czasem znajdują ich przypadkowo, gdy śniegi stopnieją. Inna  sprawa, że nikt nie jest w stanie szczytować non-stop, nawet, jeśli w młodości się nie nadwyrężał.

Morał z tej krótkiej opowieści jest taki, że nawet jeśli całe życie trzymasz ręce na kołdrze, nie zapewni ci to jeszcze etatu w pierwszej lidze. Co gorsza, bliżej końca swojej drogi życiowej możesz nawet zostać pozbawiony przywilejów należnych dzieciom specjalnej troski.  A przecież mogłeś pójść w aktorstwo i teraz być jak  Janusz Rewiński, albo chociaż jak Cugier-Kotka. Kto wie,  może nawet mógłbyś zagrać jakiś epizod u Polańskiego ? Np. w Nieustraszonych Pogromcach Wampirów, albo w Dziecku Rosemary.

Przepadło i nawet nie zaśpiewa o tobie Dawid Podsiadło  „oddałem wszystko, żeby wszystko mieć” , bo czasem nawet poświęcenie brata to za mało, żeby mieć wszystko. Ale za to można sprzedawać koszulki z bratem i to nawet podwójnie dubeltowym. Rewińskiemu nawet w niej do twarzy, o ile określenie „twarz” nie jest w tym wypadku do dupy.

rewiński

Pantryjota

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Polityka, geopolityka (6)
  1. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Specjalnie dla pana Kaczyńskiego znalazłem piosenkę z proroczym tekstem:

    Gdy po schodach płynie sobie
    Ciepła ludzka krew
    Karzeł ciągnie zwłoki kobiet
    Lubi damską płeć
    Matko moja, spójrz przez okno
    Wszędzie śmierć i krew
    Idzie wojna, idzie wojna
    Idzie krwawa rzeź

    Tam na polu leży głowa
    Gnije szczurza pierś
    Robol gwałci krokodyla
    Małpę gryzie pies
    Już się skrada, już zabija
    Polny wampir gdzieś
    Będzie wojna, będzie wojna
    Będzie krwawa rzeź

    Prawdziwa wojna, a nie jakaś tam interwencja, dziadu.

  2. ViC-Thor napisał(a):

    A co się temu Rewińskiemu zrobiło???

    ZWarcholował ssię??

  3. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    ViC-Thor,

    Po Janusza Rewińskiego (Siarę z „Killera”) na wieś koło Kołbieli pojechał Michał Kamiński. Namówił aktora, by przyszedł do studia telewizyjnego w czasie debaty Kaczyński – Komorowski. Uczciwie wyznał, że chodzi o zrobienie w bambuko Palikota, który przed bramą TVP urządził prezesowi PiS happening.

    – Pojechałem jak stałem, marynarkę pożyczył mi Poncyljusz – wspomina Rewiński. – Warto było zobaczyć ich miny, gdy z limuzyny zamiast prezesa wysiadł Siara – dodaje. Efekt był piorunujący: następnego dnia internet buzował jedną informacją: Siara popiera Kaczyńskiego. Dla samego Rewińskiego to się dobrze nie skończyło. Efektem ubocznym był późniejszy brak jakichkolwiek ofert pracy. – Mój telefon nagle zamilkł – mówi. – Jakbym był poza zasięgiem sieci.

    http://polska.newsweek.pl/komedianci-po-stronie-prawdy,101036,1,1.html

  4. ViC-Thor napisał(a):

    Pantryjota,

    Ten sam KAmiński, co się na Amerykana zrobił i po perypetiach jest teraz w PO??

    Nic w tym kraju już mnie nie…

  5. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    On ci jest :))
    Może po prostu czuje pismo nosem i wie, gdzie będzie wiał wiatr historii.

  6. krawcowa napisał(a):

    No to i ja dorzucę kamyk do tego ogródka, może i mi uda się kogoś zdenerwować?

  7. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    To ja bez związku….
    Chociaż…

Dodaj komentarz