Lody w Krakowie , a sprawa polska

Każdy ,kto spędził w ostatnich 50 latach choćby 3-4 dni w Krakowie wie, że na ulicy Starowiślnej jest taka lodziarnia, przed którą bez względu na porę dnia i roku stoi pokaźna kolejka. Odkąd pamiętam, a pamiętam długo, w lodziarni tej dostać można lody w zaledwie czterech smakach – dość tradycyjnie: waniliowe, czekoladowe, kawowe i owocowe, te ostatnie o smaku konkretnego owoca, ale jako, że używane są w produkcji owoce świeże, owoc ów jest kwestią sezonowości. Kiedyś, w dobie lodów Bambino, które nota bene same w sobie wcale złe nie były, Starowiślna była jednak miejscem, o którym marzył każdy krakowski dzieciak. Transformacja roku 1989 sprowadziła Starowiślnej konkurencję w postaci Algidy, Zielonej Budki czy Grycana, a ona ze swoją skromną ofertą wcale nie zbankrutowała, choć konkurencji produkt jest co najmniej w jakości porównywalny, jeśli nie lepszy. Jednakże to właśnie na Starowiślnej stoi ta kolejka, a w kolejce poza swojakami stoją liczni cudzoziemcy zwiedzający pobliski Kazimierz. Dla zaledwie czterech smaków o przeciętnej jakości.

Po co ja taki długi na temat lodów wywód tu zrobiłam? Trochę się tu pomądrzę, bo dawno tego nie robiłam i Pantryś uzna, że znów zajęłam się zgoła innymi czynnościami,a to nie do końca prawda . Pantrysiu, trzymam rękę na pulsie i dzielnie walczę z kaczystami ! 🙂 Otóż,  fenomen kolejki na Starowiślnej jest całkiem wytłumaczalny i potwierdzony przez serię amerykańskich badań. Sprowadza się on do znanego w psychologii społecznej i jakże prostego mechanizmu zwanego Społecznym Dowodem Słuszności. Nic to innego jak tzw. owczy pęd. Niezdecydowani mają tendencję do kierowania się w tym kierunku i podejmowania decyzji takich jak zaobserwowana większość. Dzieje się to najczęściej poza nasza świadomością i dość bezkrytycznie.  Jak taki turysta kolejkę do lodów nagle w napakowanym fantastyczną gastronomią Krakowie zobaczy, to natychmiast sobie myśli, że cuda tam jakieś sprzedają i koniecznie musi ich spróbować. A jak już odstoi, to głupio mu się nawet przed samym sobą przyznać , że czas i energię zmarnował i stwierdzi, że najlepsze na świecie lody jadł, a potem jeszcze kolegom wybierającym się tam poleci.

PiSowi do 47% urosło. Ani się obejrzymy, jeszcze więcej się do tych „lodów” w kolejce ustawi. Nie ukrywam, że spędziłam popołudnie wertując literaturę fachową pod kontem tematu; „Jak zapobiec działaniu Społecznego Dowodu Słuszności?”, ale niestety nie znalazłam na to pytanie satysfakcjonującej odpowiedzi i ogarnęło mnie przerażenie na myśl, że ta lodziarnia na Starowiślnej tak długo działa… .

Ale, ale… jednakże jest pewne światełko w tunelu. Ostatnio , niedaleko miejsca, w którym mieszkam pojawiła się nowa lodziarnia  o wdzięcznej nazwie GOOD LOOD, do której kolejka z każdym dniem rośnie…

 

Krakowianka Jedna

Wielbicielka SuperRedaktora, niepoprawna pesymistka, nieobliczalna "rycząca -tka", filolożka, ale w przeciwieństwie do Samueli, nie z zamiłowania, a z przypadku.

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Poruszyłaś temat godny PAN, a może nawet IPN 🙂

  2. Pantryjota Pantryjota pisze:

    A poza wszystkim, kobiety mają lepiej, bo same mogą zrobić loda 🙂
    Co prawda faceci teoretycznie też mogą, ale wkrótce to może być karalne, nawet wówczas, gdy pan nie będzie w to angażował innych osób.

  3. Samuela Samuela pisze:

    W wielu miastach robi się lody. W takiej np. Warszawie ludzie potrafią godzinami stać w kolejce do jakiejś cukierni po pączki, zwłaszcza w czwartki. Paryż słynie z kasztanów. Włodawa wiadomo, z czego słynie. W grodzie Lublinie wszystkie dzieci, czyli wszyscy, znają gofry u pani Irenki, gdyż nigdy nie wymiękną.

    Byty człecze lubią stać w kolejkach, gdyż są społecznie zaangażowane. Teoria SDS po polsku nazywa się owczym pędem (OP) i ona całkiem nieźle tłumaczy także pewien polski kaczy fenomen. Ja, Samuela, obserwuję ówże obserwując bacznie moją świekrę, która jest zmęczona tą całą demokracją i pragnie przede wszystkim spokoju i żeby się już Polacy nie kłócili, bo Niemiec tylko na to czeka. Wszelako jest jednak zawsze tak, że wśród stada owiec zawsze znajdzie się jakiś odszczepieniec, który mąci.

  4. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Samuela,

    Wygląda, że mają go w du..e, tego psa.

  5. Samuela Samuela pisze:

    Dodam coś jeszcze, skoro tak dobrze mi dzisiaj idzie.

    W mieście Gdańsku na strasznie długim rynku stała kolejka na cały rynek przed budką z lodami. Lody były włoskie z maszyny i doprawdy nie było żadnego racjonalnego powodu, aby się po nie ustawić oprócz oczywiście samej kolejki. Stanie w tej kolejce było na tym strasznie długim rynku całkiem niezłą alternatywą do bezustannego chodzenia po nim oraz robienia zdjęć fotograficznych przed jakąś fontanną. Jeżeli już nie ma się ochoty chodzić, a siedzieć w Gdańsku nie wypada, to znacznie lepiej jest stać. Takoż stanęłam i ja z dziecięciem, któremu ni stąd ni zowąd zachciało się loda. Pogrążona w rozmowie z owym nie dostrzegłam, że kolejka przede mną się zmniejszała, zaś za mną się zwiększała, gdyż ja z dziecięciem stałam w kolejce. W pewnej chwili ja byłam w kolejce pierwsza i ktoś za mną zapytał mnie nieco poirytowany, czy ja stoję w kolejce. Odparłam, że stoję, gdyż stałam. Z reguły jest bowiem tak, że w kolejce się stoi, a nie chadza. Mimo tego, że stałam, to stojący za mną ludzie, mimo że przecież sami chcieli stać, zapragnęli nagle się przemieścić w przestrzeni i ominęli mnie wysuwając śmiałą tezę, żem głupia chyba czy cóś. W każdym razie moje dziecię musiało zrezygnować z loda. Ja też, a jednak żyję!

  6. Samuela Samuela pisze:

    Pantryjota,

    Ten pies ledwo dyszy, ale to normalne, azaliż każdy by dyszał, gdyby się znalazł w d…pie.

  7. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Pantryjota,

    „A poza wszystkim, kobiety mają lepiej, bo same mogą zrobić loda ”
    ?????????????????????????
    Czyżby mnie coś w życiu ominęło? :)))))))))))))))))

  8. Jacek pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Być może że Cię ominęło, zdarza się. Ale w takim razie masz czego żałować. Inna sprawa, że zawsze można spróbować! :-))))))

  9. Kfiatushek pisze:

    Kiedyś w Krakowie przy skwerku ul. Sarego (naprzeciwko kościoła Piotra i Pawła) była cukiernia, a w niej niebiańskie pączki z konfiturą różaną… No i była miodownia Pasieka na tyłach Rynku… No i byłam młoda!

Dodaj komentarz

Zaloguj się