Ludwiku do rondla!!!

Zacznę od pewnego zastrzeżenia: nie jestem feministką, a także nie posiadam w domu odbiornika telewizyjnego!!!

Zastrzeżenie to wydaje mi się dość istotne w kontekście tematu, który tu chcę poruszyć, a mianowicie szeroko już komentowanego w mediach  paska w wiadomościach TVP, w którym ekipa Kurskiego zapędza protestujące pod senatem kobiety do przedświątecznych garów.

Kiedyś przeczytałam taką pouczającą książkę autorstwa MontyPytonowego gwiazdora Johna Cleese’a i jego psychoterapeuty Robina Skynnera pod wiele mówiącym tytułem „Żyć w rodzinie i przetrwać”. Historia tej książki jest o tyle ciekawa, że powstała ona jako namacalny rezultat Cleese’a terapii z głębokiej depresji i ma niecodzienną formułę dość niezobowiązującej rozmowy obu panów na tematy tego, co zmieniło się przez wieki w relacjach rodzinnych,  a ma obecnie przełożenie na prawdziwą epidemię zaburzeń emocjonalnych, zwłaszcza u mężczyzn (dawniej prawie nie do pomyślenia).

I pewnie bywający tu panowie nie będą główną tezą stawianą przez Skynnera zachwyceni, ale co tam, walę prosto z mostu. A zatem, według niego sprawa ma się następująco. Do całkiem niedawna, wychowaniem chłopca zajmowała się w rodzinie matka, ale… tylko do wieku jakiś 7-8 lat, czyli tak długo, jak dziecko potrzebuje matczynej czułości i ciepła. Następnie, jednakże, owo wychowanie młodego mężczyzny przejmował tatuś, względnie, jeśli tatusia nie było, bo gdzieś po drodze mu się zginęło, robił to najbliższy męski krewny ( vide np. wuj Hamleta), lub jakiś rycerz brał chłopca na giermka. Założenie było proste- to mężczyzna uczył chłopca jak być mężczyzną, bo przecież tylko mężczyzna potrafi nim być. Z końcem XIX wieku, kobietki się, ku ogromnej radości mężczyzn, wyemancypowały i poszły do pracy, co dało im w rezultacie prawa wyborcze, ale jednocześnie także dało asumpt leniwym z natury mężczyznom do tego, żeby spowodować przejęcie przez nie więcej ich dotychczasowych zajęć, w tym także wychowanie młodzieńców. To taka swoista zemsta miała być za to równouprawnienie – „Skoroś taka wyemancypowana, to pokaż co potrafisz”. W rezultacie współcześni mężczyźni są produktem matczynego chowania – a zatem, niby to mężczyźni, ale jakoś tak nie do końca, no bo przecież w kobiecie wzorzec mieli… A tu od nich męskiego zachowania się oczekuje… Tak im się to wszystko na pewnym etapie nie zgadza, że popadają w konflikt sami ze sobą i deprecha gotowa.

Zastanawiam się właściwie, dlaczego to właśnie kobiety najaktywniej pod tym sejmem i senatem  protestują. Zimno, ciemno i nieprzyjemnie, a one policji same pod pałki policzki i plecy podkładają, zamiast w ciepełku owe strucle piec i pierogi lepić. Może też by tego robić nie musiały, gdyby w zgromadzeniu narodowym prymu nie wiodły produkty mamusinego wychowania, z których ten „najważniejszy” kiedyś, jak inni strajkowali do południa u mamusi na Żoliborzu spał ,a teraz odpowiedzialności za swoją łobuzerię się wziąć boi, a drugi jako już licealista tak słodziutki był, że przez nauczycieli „Budyniem”  był zwany… i tak mu zostało.

Może zatem odwrócić by dobrze  było te role i te zniewieściałe kreatury do garów wysłać?

 

Krakowianka Jedna

Wielbicielka SuperRedaktora, niepoprawna pesymistka, nieobliczalna "rycząca -tka", filolożka, ale w przeciwieństwie do Samueli, nie z zamiłowania, a z przypadku.

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Jacek pisze:

    „Może zatem odwrócić by dobrze było te role i te zniewieściałe kreatury do garów wysłać?”

    Osobiście jestem starego chowu,” tatowego”, ale generalnie jestem ZA!

  2. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Nie masz telewizora, to oszczędzasz na abonamencie.

  3. Samuela Samuela pisze:

    „(…) zniewieściałe kreatury do garów wysłać?”

    Że niby ksiądz proboszcz ma gotować? Za jakie to niby grzechy?

  4. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Jacek,

    Zwłaszcza, że mężczyźni fenomenalnie gotują. Zwłaszcza ci „tatowego” chowu. Ci „mamusinego” nawet nie próbują :))

  5. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Samuela,

    Lepiej niech w garach miesza, niż w głowach maluczkich!

  6. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Krakowianka Jedna,

    W dawnych czasach niektórzy księża po prostu trafiali do gara w całości, ale nie wiem, czy byli smaczni.

  7. Samuela Samuela pisze:

    Pantryjota,

    Zupę z księdza nazywano „czarną polewką”.

  8. Samuela Samuela pisze:

    Na kwestię emancypacji kobiecej można i chyba trzeba spojrzeć z nieco odmiennej perspektywy. Primo przygotowywanie potraw, do których to czynności zalicza się także gotowanie, jest niezwykle przyjemne, dużo zadowolenia daje bytowi ludzkiemu widok pałaszowanych, własnoręcznie przygotowanych, smacznych i pożywnych potraw. Owszem, pracy jest dużo, ale skutek jest natychmiastowo namacalny w postaci wzdętych lubieżnie brzuszków. Do XIX w. czynność tę przyjemną nad wyraz wykonywali niewolnicy, czyli byt o czarnej karnacji, oraz niewiasty, zaś panowie niewymowne katusze z tego powodu cierpieć musieli, iż odganiani byli przez okrutnie wredne poślednie byty od radosnych tych czynności. Przeto wzięli owi panowie sprawy w swoje ręce, wymyślili zniesienie niewolnictwa, równouprawnienie kobiet i przegonili niewolników oraz niewiasty od garów precz tam, gdzie raki zimują.

    Secundo wychowywanie potomstwa jest czynnością – owszem, uciążliwą i trudną -, ale nad wyraz przyjemną i radosną. Z tego samego więc powodu panowie niewolników i niewiasty od dzieci przegnali precz. Czyż może bowiem być coś bardziej miłego nad przebywaniem w domu z umiłowaną dziatwą? Czyż istnieje coś nad przygotowywanie posiłków dla ukochanej rodziny wartościowszego na tym łez padole? Nie może i nie istnieje.

  9. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Pantryjota,

    Tak, tak, słyszałam. Zwłaszcza w Japonii lubowali się w oglądaniu rosołku z księdza. Inna sprawa, że rosołek z ojczulka z Torunia wykarmiłby tłuszczykiem wszystkie moje okoliczne sikorki przez całą zimę z naddatkiem 🙂

  10. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Samuela,

    Ciekawa perspektywa ,mnie jadnakowoż nasuwa się cytat z ukochanej mojej krótkometrażówki:
    „Pan tu panie Pogorzelski….a ja gorę!!!”

  11. Samuela Samuela pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Ta krótkometrażówka też jest niezła: Happy Holidays!

  12. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    I ta :))

  13. Jacek pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Zwłaszcza, że mężczyźni fenomenalnie gotują. Zwłaszcza ci „tatowego” chowu. Ci „mamusinego” nawet nie próbują :))

    To o mnie? Jeśli tak, to się zgadza. Dobrze gotuję, i nie jest to moja opinia. I czasem nawet lubię gotować :-))

Dodaj komentarz

Zaloguj się