Nie grzesz jogą, katoliku

Kościołowi nie wystarcza już ostrzeganie przed zgubnym nałogiem onanii, ani zakaz używania gumek, że o wiecznym jakoby potępieniu niewiernych małżonków nie wspomnę. Teraz przyszła kolej na napiętnowanie „szatańskich” praktyk jogi, które to praktyki rzekomo są zdradą Chrystusa:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23613047,proboszcz-w-szczecinie-ostrzega-przed-ciezkim-grzechem-czyli.html#MTstream

No to ja się pytam w takim razie, czym różni się ekstaza gościa przybitego do krzyża, od ekstazy jogina, który kładzie się na desce nabitej gwoździami, albo chodzi bosymi stopami po rozżarzonych węglach, najwyraźniej mając z tego większą satysfakcję, niż z chodzenia po wodzie?

No dobrze, wiem, że to raczej takie „plebejskie” widzenie tematu, ale np. w ośrodku, do którego systematycznie chodzę na rehabilitację, czasem spotykam ogłoszenia o zajęciach z kundalini jogi, czyli czegoś, przy czym leżenie na wspomnianej desce do przysłowiowy pryszcz. Ksiądz też tam urzęduje i ciekaw jestem, czy zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie mogą powodować takie praktyki:

Kundalinijoga – jeden z najbardziej tajemnych i ezoterycznych systemów rozwoju i doskonalenia duchowego wywodzący się z obszaru kulturowego Indii. Kundalinijoga to tantryczna metoda jogi, polegająca na umiejętnym pobudzaniu ognistej w swej naturze, siły życia drzemiącej u podstawy kręgosłupa.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kundalinijoga

I co to w ogóle za pomysł z tym medytowaniem? Normalny człowiek (katolik) nie medytuje, tylko się modli, co wydaje się czynnością o wiele prostszą i przez to bardziej dostępną ciemnemu ludowi. Medytacja wymaga jednak pewnego wysiłku (w tym umysłowego) gdyż jak wiadomo, dąży się do tego, żeby uwolnić umysł i nie myśleć o niczym. Zaś normalny człowiek nie może nie myśleć o niczym, bo nawet podświadomie zdaje sobie sprawę z oczywistości, że niemyślenie o niczym też jest myśleniem o czymś, czyli właśnie o tym.

Dlatego inicjatywa księdza w kwestii uświadamiania niebezpieczeństw związanych z jogą wydaje się być godna upowszechnienia i od tej chwili każdy musi sobie zdawać sprawę, że przybierając pozycję lotosu rani Króla Polski, zaś oddając się medytacji naraża się na diabelskie podszepty, co w konsekwencji może doprowadzić do skarlenia moralnego i do odrzucania paradygmatu wiary.

Chyba tu kiedyś pisałem, że kolegowałem się w podstawówce z pewną panną, której tatuś napisał taką książkę:
https://tezeusz.pl/romanowski-wieslaw-red-teoria-i-metodyka-cwiczen-relaksowo-koncentrujacych-wieslaw-red-romanowski

Zwracam uwagę, że w tytule nie użyto słowa joga, a dlaczego? Oto wyjaśnienie innej córki autora:

Czy cenzura ingerowała w treść „Teorii i metodyce ćwiczeń relaksowo-koncentrujących”?
Oczywiście, inaczej być nie mogło. Na szczęście cenzura nie sięgnęła głęboko. Z tytułu usunięto słowo „joga”. Dlatego pojawiło się pojęcie „ćwiczenia relaksowo-koncentrujące”, które moim zdaniem idealnie oddaje ducha jogi. Pamiętam wielką radość w domu, gdy ojciec wymyślił nowy tytuł. Wykrzyknął wtedy „eureka”, a pan Tadeusz mu wtórował.

Mam tę książkę, którą dostałem w prezencie,  chyba właśnie 1 wydanie, muszę tylko poszukać.

To autor:

http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/wieslaw-seweryn-romanowski

A to było tak:
http://www.joga-joga.pl/pl128/teksty2519/Dzieki_ojcu_joga_trafila_do_szkol_Anna_Romanowska

Gdyby profesor wiedział, czym tak naprawdę jest ta joga, to pewnie 3x by się zastanowił, zanim by popełnił taki grzech, tym bardziej, że to była religijna rodzina, o ile pamiętam.

I to by był na tyle, w tym szczególnym dniu, a dlaczego jest szczególny choć niespecjalnie, niech się czytelnicy lepiej domyślą, zanim będzie za późno.

Pantryś

P.S:

Właśnie sobie przypomniałem, że ten temat już kiedyś był, ale co szkodzi jeszcze raz, prawda?

http://pantryjota.pl/yoga-czyli-wstep-do-demonologii/

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Katoholizm i inne choroby (11)
  1. Kfiatushek napisał(a):

    A ja ćwiczę jogę. Może dobrze, że nie jestem już poddaną jakiegoś biskupa z Chur? Nie znam faceta i poznać nie chcę. Głupota wierzących jest bezgraniczna…

  2. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Kfiatushek,

    A ja właśnie się dowiedziałem od siostry mojej koleżanki z podstawówki, że Ela nie żyje od 6 lat. Zmarła z powodu żółtaczki typu C. To kolejna osoba z moich roczników, której już nie ma wśród nas i jest ich już na tyle dużo, że nie nastraja to optymistycznie.
    Czytałaś biografię ich ojca? prof. Romanowskiego? Zajmował się również badaniami krwi i pracował też w Szwajcarii. Zmarł w młodym stosunkowo wieku na nowotwór.

  3. Filipina Filipina napisał(a):

    „I to by był na tyle, w tym szczególnym dniu, a dlaczego jest szczególny choć niespecjalnie, niech się czytelnicy lepiej domyślą, zanim będzie za późno”
    Chyba wiem co miałeś na myśli. Jeżeli jeszcze nie za póżno – to przesyłam serdeczne życzenia:))
    Pozdrawiam.

  4. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Filipina,

    Niby już po fakcie, ale oczywiście dziękuję i również bardzo serdecznie pozdrawiam, zachęcając do częstszych odwiedzin.

  5. Kfiatushek napisał(a):

    O funkcji GABA (kwasu gamma-aminomasłowego, z angielska: gamma butyric acid) i badaniach Romanowskiego z Marcelem Monnierem w Bazylei czytało się kiedyś jak bajkę, bo GABA odkryto dopiero w 1959 roku. Profesor Romanowski był pionierem naukowego podejścia do sportu, jego prace nad rolą serotoniny, GABA i acetylocholiny były wtedy bardzo nowoczesne.

    PS: Elżbieta była najstarsza, najmłodszy jest Piotr.

  6. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Kfiatushek,

    Ale osobiście go nie znałaś?
    Ja nie znałem Piotra jakoś, piszą w Wiki, że jest rolnikiem.

  7. Kfiatushek napisał(a):

    Osobiście nie znałam, ale czytałam jego prace. Jako nieliczne były ówcześnie dostępne w Polsce z literatury naukowej w tej dziedzinie. Dzieci nie znam, ale słyszałam. Profesor uczył w latach siedemdziesiątych już na AWFie, zmarł w 1973 chyba.

  8. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Kfiatushek,

    Ja widywałem profesora w mieszkaniu Eli, ale zmarł dość nagle na nowotwór.
    Za to jego żona, czyli mama 4 dzieci, ma dziś 94 lata i ma się dobrze.

  9. Kfiatushek napisał(a):

    Pantryjota,

    W takim razie serdecznie ją ode mnie ucałuj i podziękuj za materiały Męża. Studenci z tamtych czasów są Mu bardzo wdzięczni.

  10. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Kfiatushek,

    Nie widziałem jej od mniej więcej 40 lat i nawet nie wiem, czy mnie pamięta.
    Może kiedyś opowiem inną historią związaną z AWF, gdy rektorem był tam Lew Starowicz.

Dodaj komentarz