O przewagach Pantryjoty.pl nad Salonem24.pl

Szanowni forumowicze i wy, którzy jeszcze się wahacie,

Ponieważ w ostatnim czasie zarejestrowało się na moim forum trochę byłych lub wciąż aktywnych blogerów „salonowych”, to pomyślałem sobie, że warto kuć temat póki gorący i pokazać palcem, jakie są zalety tego miejsca, w porównaniu z wadami tamtego.

Po pierwsze więc to, co widać na pierwszy rzut oka, czyli zaraz po wejściu na portal. Otóż po wejściu na salon w pierwszym momencie trudno się w ogóle zorientować, że znaleźliśmy się na portalu blogerskim, bo np. w momencie gdy to piszę, na ekranie mam takie coś na samej górze:

salon-1

Obrazki jak na jakiejś Wirtualnej Polsce czy innym Onecie, więc gdy ktoś wchodzi dajmy na to po raz pierwszy, może bez żalu opuścić to miejsce, nawet nie przewijając strony. Jeśli jednak się ją  przewinie, to między kolejnymi obrazkami zobaczyć można jakieś „zajawki”, które wyglądają tak:

salon-2

Pod nimi znów obrazki, które administracja zapewne we własnym zakresie przypisała jako ilustrację do notek, często zmieniając również ich tytuły, co już jest ciężkim ku…..stwem, na opisanie którego brak mi słów.

Co mamy dalej? Oczywiście znów obrazki, a jakże:

salon-3

Dobrze, że nie znaleźli fotki Baumana z wystawionym środkowym palcem, ale tytuł „żydowski idealista” dobrze oddaje nastrój chwili.

Jak umrze Kaczyński, notkę z tej okazji zatytułuję „żoliborski uzurpator” i też będzie git.

No dobrze, przewijamy stronę dalej:

salon-4Jak widać, administracja promuje w tym miejscu dziewięciu blogerów, oczywiście po uważaniu, a wcześniej proponuje zapisanie się do salonowego newslettera, chyba po to, aby delikwent mógł sobie w dowolnej chwili obejrzeć nowe obrazki, jak tylko się pojawią.

Pewnie każdy już się domyśli, co mamy niżej. Tak, każdy zgadł, to obrazki

salon-5

Tym razem już zupełnie „od czapy” i bez związku z czymkolwiek, no może poza związkiem z producentem cydru, bo nie sądzę, żeby za reklamę zapłacił brodaty Ben Aflleck.

Dopiero na samym dole strony widzimy nieco więcej notek, już bez fotek, a więc w tym miejscu gimbaza pewnie opuści stronę i wróci do lepszych zajęć.

No ale to tylko warstwa wizualna odnowionego salonu, a prawdziwy dramat zaczyna się w tym miejscu, gdzie dawniej salon się zaczynał. O komentowaniu przez FB już kilkakrotnie wspominałem wcześniej, ale jak ktoś bardzo chce, to może sobie przeczytać co napisałem na ten temat w formie listu otwartego do pani Janke, tuż przed wielką zmianą:

http://analityk.salon24.pl/742630,list-otwarty-do-pani-bogny-janke

Albo tutaj, bo to też niezły tekst:

http://dobrzebardzo.salon24.pl/742872,nad-kazdym-salonem-wisi-katastrofa

Myślę, że „aferę” z fejsbukiem (choć można by i bez cudzysłowu) świetnie podsumowuje wypowiedź pana I.Janke, skierowana do salonowych blogerów, którzy pieklą się z powodu tego pomysłu z piekła rodem:

„Na pewno większość z was ma konta na FB. A ci co nie mają mogą je założyć.”

Otóż panie Igorze kochany, nie do końca jest tak, jak Pan sugeruje. I zanim coś się palnie głupiego na temat swojego „biznesu”, warto czasem choćby przez chwilę pomyśleć,  że nie wspomnę o dobrym obyczaju „konsultacji społecznych”.

Oczywistym jest, że portal, który z założenia przeznaczony jest dla blogerów, musi zapewnić im możliwość sprawnego komentowania pojawiających się wpisów i jeśli tak nie jest, blogerzy powinni takie miejsce po prostu opuścić, a mówiąc nieco bardziej brutalnym językiem – zwyczajnie olać. Nie wyobrażam sobie pisania bloga na portalu, gdzie na ukazanie się komentarza trzeba czekać czasem kilka godzin, często w „nerwowym napięciu”, bo przecież może być tak, że komentarz w ogóle się nie pojawi, albo trzeba będzie wysłać panu Zuckerbergowi informacje o numerze noszonego obuwia, a pani Janke dane na temat orientacji płciowej lub politycznej. Bardzo dziwię się tym, którzy godzą się na takie traktowanie, które moim zdaniem już na „dzień dobry” powinno wykluczyć ten portal z grona miejsc, gdzie prowadzi się publiczne dyskusje.

Zauważyłem również, że wielu blogerów wciąż liczy na jakąś „zwrotną” dobrą zmianę i tym motywują fakt, że jeszcze się tam udzielają. Rozumiem, że można się przyzwyczaić do miejsca i darzyć je sympatią, choćby kierując się nostalgią za dawnymi, dobrymi laty, ale chyba warto pokusić się o refleksję w kwestii pozostawania aktywnym w miejscu, które zmieniło się w taki sposób, że w niczym nie przypomina tego czym było i co gorsza, które sprowadziło rolę blogerów do mało znaczącego dodatku.

Jak wszyscy zdążyli się już zorientować, zmiany na salonie poszły znacznie dalej, niż tylko w kwestii publikownia komentarzy. Jak się dowiaduję, administracja sama potrafi zmieniać tytuły notek, przypisywać je do innych działów niż zrobił to autor i arbitralnie ustalać tzw „tagi” co mnie akurat mało interesuje, bo np. pisząc notki na własnym forum, do żadnej nie dodałem żadnych tagów, choć edytor oczywiście to umożliwia. Na salonie było to konieczne już dawniej, a obecnie jest zdaje się tak, że autor taguje, a pani Janke tagi przydziela wedle swojego widzimisię, albo jako kto woli-gustu. Co prawda o gustach podobno się nie dyskutuje, ale w tym wypadku dyskusja ma miejsce jak najbardziej i obawiam się, że będzie przybierała coraz bardziej nieparlamentarne formy. No ale jaki salon, takie dyskusje i obserwując choćby same tytuły pojawiających się nowych wpisów obawiam się, że poziom salonowych dyskusji wkrótce osiągnie dno muliste i pozostanie czekanie, kto zapuka od spodu.

Jakby tego było mało, usunięto dziesiątki jeśli nie setki „lubczasopism, w powstanie których wielu blogerów włożyło mnóstwo czasu i wysiłku i cały ten wysiłek poszedł się…paść.

Całkowicie unicestwiono znaną i w miarę przyjazną strukturę serwisu, przez co większość blogerów miota się jak przysłowiowy Bauman po pustym sklepie, zamiast po prostu pisać, publikować i dyskutować, jak to miało miejsce przez ostatnich 10 lat.

To tak z grubsza wszystko, co można powiedzieć o nowej odsłonie portalu państwa Janke, więc teraz słów kilka o tym, jak wypada na tym tle moje forum, które w praktycznie niezmienionej formie będzie niedługo obchodziło 3 rocznicę istnienia.

Dostaję ostatnio wiele pochwał odnośnie prostego i czytelnego „interfejsu”, który praktycznie w ciągu kilku minut pozwala na zorientowanie się jak tu wszystko działa, a gdy ktoś ma wątpliwości, zawsze może zajrzeć do wcześniej opublikowanych notek „instruktażowych”, które wyjaśniają co i jak. Może też oczywiście zwrócić się zapytaniem bezpośrednio do mnie i jeśli tylko będę potrafił, na pewno coś doradzę.

Nie ma na moim forum żadnych „błyskotek”, migających obrazków, otwierających się nieoczekiwanie filmów, newsów agencyjnych i rzecz jasna żadnych reklam. Nie ma, bo to miejsce od początku  i z założenia zaprojektowane zostało właśnie do prowadzenia dyskusji i jako takie pozbawione jest wszelkiego rodzaju „ozdobników” które taką dyskusję mogą tylko zakłócać.

Nie ukrywam, że długo myślałem jak te wstępne założenia ująć w prostą i czytelną formę, a jednocześnie jak to zrobić, dysponując bardzo ograniczonymi środkami finansowymi. No ale chyba jednak się udało, choć oczywiście zdaję sobie sprawę z pewnych niedoskonałości, które wynikają choćby z faktu, że WordPress w zasadzie nie jest formatem, który miałby funkcje rozbudowanego forum internetowego i wiele z nich wymaga dodatkowej pracy programistycznej, a to niestety kosztuje.

Tak więc póki co proszę o niesugerowanie mi żadnych zmian, bo i tak ostatnio poniosłem spore koszty „odświeżenia” serwisu i nie przewiduję kolejnych inwestycji, przynajmniej w najbliższym czasie.

Mam tylko nadzieję, że osoby, które tutaj ostatnio się zalogowały, a jednocześnie nadal są czynnymi blogerami na salonie, rozpuszczą wici wśród znajomych, że w sieci jest takie całkiem sympatyczne miejsce, gdzie można porozmawiać bez narażenia się na obelgi czy inny hejt i gdzie nikt nie cenzuruje wpisów i komentarzy  nie dlatego, że uważa cenzurę w każdej postaci za niedopuszczalną, tylko dlatego, że wstępna selekcja uczestników powoduje, że taka cenzura jest po prostu zbędna.

Warto również na koniec po raz kolejny zauważyć, że osobiście nie mam żadnego „interesu” w przyciągnięciu tutaj jak największej ilości dyskutantów, no może poza jednym, niematerialnym, w postaci satysfakcji z powołania do istnienia czegoś, co w zasadzie nie miało prawa się udać.

Jeśli ktoś zna inne forum, założone indywidualnie (czyli bez udziału osób trzecich) przez byłego blogera salonowego (albo jakiegokolwiek innego) wyłącznie za swoje pieniądze, na którym nie ma żadnych reklam i które istnieje chociaż rok, niech poda link, chętnie sobie zerknę. Zaznaczam, że nie chodzi mi o bloga, tylko właśnie o forum o  funkcjonalnościach zbliżonych do tych, jakie posiada pantryjota.pl

Jeśli nie ma takiego czegoś, niniejszym uznaję się za pioniera i tak będzie trzeba mnie tytułować w przyszłości: Pionier Pantryś.

Inna sprawa, że to moje prawdziwe inicjały, więc tym bardziej mi się podobają.

P.P.

P.S:

I jeszcze na koniec  ciut statystyki:

Otóż od początku roku do dziś, portal pantryjota.pl zanotował  ponad 4 tysiące odwiedzin, czyli więcej, niż „normalnie” przez miesiąc, bo jak wiadomo, to niszowe miejsce, do tej pory prawie nikomu nie znane, oprócz garstki wiernych wyznawców kultu Łysego Bobra Pantryjoty. No ale być może to się zmieni, za co oczywiście będę chciał podziękować włodarzom pewnego salonu, choć oni wcale mi nie podziękowali za udział, a jeśli nawet, to w sposób trochę niekulturalny. Ale nie skarżę się wcale, bo i tak bilans wychodzi mi na plus dodatni, czego i Wam, moim fanom, serdecznie życzę.

 

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Agora dla salonowiczów (7)
  1. Ja-kobieta Ja-kobieta pisze:

    Podziwiam blogerów, którym się chce w dalszym ciągu tam pisać i utyskiwać na Salon. Napisałam jedną notkę na ten temat, po czym uznałam, że nic tam po mnie w takiej odsłonie. Nie pisałam jakiś odkrywczych i błyskotliwych tekstów, to jednego mi żal. Salonowa wataha – podobał mi się tytuł tego LC. Wataha zgłaszała się czasem po moją notkę.

    Najlepsze dzieje się od wczoraj. po kolejnej notce Fejsa Zikuka ( odwrotnie czytane znaczy Kukiz) może to jego fan? Zgłaszam sprzeciw, bo gdy położyłam się spać, to ciągle na myśl przychodził mi jego nick i korespondencja z fb i to Wielka Izbo, sprawiało, że śmiałam się na okrągło, co uniemożliwiało mi zaśnięcie. Jak tak można?

  2. deda pisze:

    Ja-kobieta,

    Zikuk poprzednio na salonie nazywał się Segern. To jeden z tzw. obalaczy teorii względności. W sprawach nie związanych z teorią względności, a zwłaszcza w informatyce, moim zdaniem dość kompetentny i sensowny. A także o specyficznym poczuciu humoru.

  3. Pantryjota Pantryjota pisze:

    deda,

    Ciekawe, czy tutaj też będzie próbował coś obalać ten Zikuk :))
    Może mój portal stanie się sławny, jak już to coś obali?
    Ale Segerna nie kojarzę. Dawno to było?

  4. al al pisze:

    Na mnie wszelka reklama działa odwrotnie. Im bardziej reklamują, tym bardziej mnie odrzuca.
    Sami Państwo ocenią, ja tam i tu trochę pobyłem i wyrobiłem sobie zdanie. A teraz oddalę się w podskokach, póki mogę z własnej woli to czynić.

  5. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Ja-kobieta,

    No właśnie, szczerze mówiąc też mnie to dziwi trochę, takie gorzkie żale i daremne złorzeczenia.

  6. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Ja-kobieta,

    W Salonowej Watażce byłem jednym z trzech redaktorów. Obok Szarego Wilka i Alexa.

    :)))

    Pewnie tego już nie ma.
    :(((

  7. Ja-kobieta Ja-kobieta pisze:

    deda,

    Nie zauważyłam takiego nicka. Może udzielał się incognito? Na innym forum, ktoś chwalił się, że miał 100 nicków, ho ho. Że też mu się chciało

  8. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    deda,

    O.
    Witam otwarcie, z przy-łbicą pod ramieniem.
    🙂
    Człowieka z ziemi kujawskiej.

  9. Ja-kobieta Ja-kobieta pisze:

    ViC-Thor, O, choć jeden się ujawnił, fajnie.

  10. Ja-kobieta Ja-kobieta pisze:

    Pantryjota,

    Drą się, a jednak dalej piszą. Jak np. zmieni się sposób komentowania i blogerów podciągną trochę w górę, to może kiedyś tam wrócę. Miło wspominam moja bytność na salonie

  11. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Ja-kobieta,

    Póki co nie przewiduję żadnych konsekwencji z tytułu powrotu na salony :))
    Ja też miło wspominam, a szczególnie mi żal, że już nie będę mógł pastwić się nad Golonką i Goryllusem 🙁

  12. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Ja-kobieta,

    Ujawnił?
    Tego nie było widać??

  13. Ja-kobieta Ja-kobieta pisze:

    Pantryjota,

    Mnie by się nie chciało, bo w sumie jak bliżej się temu przyjrzeć, to w jakim stopniu stawiałeś ich w roli bohaterów serialu i jako reżyser sam ucierpiałeś, bo cię zwijali, czy kasowali notki.

  14. Ja-kobieta Ja-kobieta pisze:

    ViC-Thor,

    Ja tam nie zaglądałam często i przyznam, że nawet nie wiedziałam, kto założył i rządził tym LB. Podobała mi się nazwa, więc jak się zgłaszali, to wysyłałam notkę.

  15. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Ja-kobieta,

    Doktor Bingo do ostatniej chwili wysyłał dziesiątki propozycji zamieszczenia swoich notek w moich lubczasopismach, które już od ponad roku nie istniały :))
    Ale na maila przychodziły powiadomienia cały czas.
    W sumie zebrało by się ich kilkaset, gdybym chciał wszystkie archiwizować.
    Też o tym już tutaj pisałem.

  16. Amstern pisze:

    Jako obronca Salonu24 na tym forum musze napisac, ze szkoda, ze panstwo Janke doszli do wniosku, ze nie da sie utrzymac staego Salonu24. Szkoda, ze nie pogadali z klientela.
    Albowiem wiekszosc blogerow, a i ja na calego, zapomniala, ze Salon24 to prywatna firma panstwa Janke. A nie jakies „nasze” blogi.
    To raz. Szkoda.

    A dwa, jako wielki przyjaciel pisarza i wydawcy Coryllusa, z przykroscia musze patrzec, jak mu zdemolowano blog na Salonie24. Piekna notka „Listy o Slasku” doczekala sie 1300 klikniec, ale tylko jednego komentarza – pierdniecia Heil Romana. I zeby zbanowac, to musi recznie donos napisac. Dzisiejsza notka o Baumanie ma dwa tuziny komentow, ale wiadomo jakie sa komenty o Baumanie. Coryllus musialby seriami pisac donody.

    Myslalem, ze bede juz tylko czytal Salon24, teraz widze, ze juz ani tego. Czasem zajrzec pod PW i notki paru znajomych, do policzenia na palcach jednej reki.

    Bede plakal…

  17. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Ja zawsze uważałem, że liczą się (również ilościowo) właśnie komentarze, a nie odsłony notki. bo tylko one świadczą o faktycznym zainteresowaniu i nie można sobie nabijać komentarzy przy pomocy automatów.
    Płacz wcale nie jest taki zły, a czasem nawet wyzwala dobre emocje, o czym wiedział już nawet Bach, pisząc kawałek zatytułowany tak jak widać:

    Wir setzen uns mit Tränen nieder
    Und rufen dir im Grabe zu:
    Ruhe sanfte, sanfte ruh’!
    Ruht, ihr ausgesognen Glieder!
    Ruhe sanfte, sanfte ruh’!
    Euer Grab und Leichenstein
    Soll dem ängstlichen Gewissen
    Ein bequemes Ruhekissen
    Und der Seelen Ruhstatt sein.
    Höchst vergnügt schlummern da die Augen ein.

    Wir setzen uns…

  18. Samuela Samuela pisze:

    Amstern,

    Nie płacz! Spójrz na problematykę salonu całodobowego może w taki sposób, że jest to firma prowadząca sprzedaż komisową w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu. Oferowane do sprzedaży produkty nie są własnością tej firmy i w konsekwencji całodobowy salon mógłby czerpać zyski jedynie z pośrednictwa w sprzedaży. Problem polega nieco na tym, że oferowane w tym komisie produkty różnej są jakości, a zatem prowizja też nie mogła być zawsze taka sama.

    Twoje produkty warte były każdej ceny, natomiast produkty pana Pantryjoty były bezcenne, tzn. były bez ceny. Moje, Samuelowe, wytwory były nijakie, a więc bezwartościowe, ale pocieszam się tym, że były one pozbawione wszelkiej wartości z powodu mego lenistwa oraz braku poczucia odpowiedzialności. Przez jakiś, stosunkowo długi, czas w mym życiu udzielałam się społecznie prowadząc badania naukowe i wyniki tychże publikując. Nigdy nie zdarzyło mi się jednak otrzymać chociażby jakiś maciupeńki ślad zainteresowania mą twórczością. Nie zrażało mnie to nic a nic, ponieważ nie po to jest się naukowcem, żeby ktokolwiek musiał czytać wytwory intelektu badacza.

  19. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Tylko bez zlosliwych zartow. Na Salonie24 jest 2 tysiace moich notek i 70 tysiecy komentarzy. Moja krew i mój pot.
    Jak niedobrze mi w pozycji tej, pozycji horyzontalnej…

    Bach to byl gosciu…

  20. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Samuela,

    „mego lenistwa oraz braku poczucia odpowiedzialności. Przez jakiś, stosunkowo długi, czas w mym życiu udzielałam się społecznie prowadząc badania naukowe i wyniki tychże publikując. Nigdy nie zdarzyło mi się jednak otrzymać chociażby jakiś maciupeńki ślad zainteresowania mą twórczością. ”

    MiÓd na moje serce.
    :)))
    Czuję się wielce usprawiedliwiony.

  21. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Amstern,

    2tys notek i 70 k komentów??
    Trzeba było przewidzieć przyszłość (jak ja) i niezbyt się angażować.

  22. deda pisze:

    Amstern,

    Bach dostałby w ” dobrej zmianie” 9 500 pln miesięcznie ( w sumie miał 20 dzieci, w przeciwieństwa do bezdzietnego Haendla..).
    A pozycja horyzontalna niekiedy bywa korzystna, zwłaszcza w przypadku kosmonautów i lotników: od serca do mózgu wertykalnie jest aż 30 cm , a horyzontalnie tylko 3 i przy przeciążeniu 10 g serce ma taki sam wysiłek…

  23. Amstern pisze:

    ViC-Thor,

    Niestety. Kiedy 10 lat temu Epheros mowil, zeby zakladac sobie na FB konta na zapas, to nie posluchalem. A teraz za pozno.

  24. Amstern pisze:

    deda,

    Co to jest 9500… Kto bedzie robil za takie pieniadze.
    Misiewicz ma zasadniczej 12 tysiecy miesiecznie. Jego szef tylko 14,5 tysiaca miesiecznie.
    Gronkiewicz-Walec ma 12 tysiecy. Jej zastepcy 25 tysiecy, a skarbnik miasta stolecznego Warszawy 27 tysiecy.

    Fakt, ze czasem wygodnie mi na lezaco. Ale trudno wtedy klepac w klawiature.

  25. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    deda,

    dlaczego nie 10 000?
    Pewnie najstatsze miało ponad 18 lat, gdy najmłodsze przyszło na świat.

    ——–

    A nie, dość szybko zasilały świat aniołków.

  26. Samuela Samuela pisze:

    deda,

    Pozycja horyzontalna była dość oczywista u faceta, który nazywał się „Strumień”. Jan Sebastian Strumień.

  27. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Amstern,

    mnie pewna przepowiednia powiedziała że FB będzie kontrolowany przez samego Szatana i się posłuchałem…

    A to było X lat temu

  28. deda pisze:

    ViC-Thor,
    bo przecież rozdają ( cudze) na każde….drugie dziecko, więc jedno z 20 pominąłem.
    W biografiach Bacha znajdują się jego listy, z których wynika, że był dość drobiazgowy w sprawach należnych mu pieniędzy….

  29. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    „Na Salonie24 jest 2 tysiace moich notek i 70 tysiecy komentarzy. Moja krew i mój pot”

    A moich 535 notek i 18 tys komentarzy nie ma ani w ząb na salonie, to komu ma być nie do śmiechu? I to tylko, jeśli chodzi o Pantryjotę.

  30. deda pisze:

    Samuela,

    w rzeczywistości głównie siedział. Organistom od długotrwałego siedzenia podczas gry na pedale deformuje się miednica- po tym właśnie rozpoznano szkielet Bacha.
    A prof. Gembalski podczas pobytu w Bydgoszczy opowiadał, że tak czuje już organy w kościach, że czasem woli fortepian.

  31. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś& Amstern

    Czym Wy sie chwalicie?
    Doktor Bingo ma pewnikiem kilka milionów i to nie wszystko…

  32. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Deda,

    manuał jest do ogarnięcia fizycznie, ale pedał ( od: pedes – noga ) wymaga siły fizycznej,silnych mięśni brzucha i całej miednicy, katorżnicza praca…

  33. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Córka niejakiego Maliny organistką jest i ogarnia też pedał :))

  34. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    A propos organow i pedalow, to jako ministrant mile widzialem, kiedy byl 20-ty stopien zasilania. Kiedy nie bylo pradu elektrycznego, msza swieta przy swiecach, to dwoch silniejszych ministrantow dymalo na chór. Za organami byly dwa metrowe pedaly, belki. Wskakiwalo sie na jeden gdzies metr nad ziemia i wlasnym ciezarem sprowadzalo sie go do parteru. Zeskakiwalo i pedal powoli jechal w gore, a z tajemniczych skrzyn do organow plynelo powietrze w piszczalki. Dojechal do gory, to znowu skok na niego i dawaj sciagac go w dol.
    Pyszna zabawa.

  35. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    ja z kolei nie ogarniam, kto zacz Malina, pragnę tylko zauważyć, że kobietom ( w tym córce rzeczonego Maliny ) z uwagi na szerszą miednice powinno być łatwiej…

  36. Amstern pisze:

    Samuela,

    Przyznaje, ze dawniejszymi czasy nie pamietam Cie wcale, a nowszymi czasy tylko jako zwinieta. I nie zawsze chcialo mi sie odwijac. Póki dzialal Salon25, to widzialem wszystko odwiniete, potem to w nowszych wersjach Firefoxa nie funkcjonowalo.

    Teraz nawet nie wiem, czy Cie widac na Salonie24. Czy zwinietych odwinieto.

    A propos, dzisiaj walnelo w PW, nagle widze setke prastarych PW.

  37. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    Dymanie w miechy to nie zajęcie dla organisty…

  38. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    No proszę, kolejny ministrant na moim forum, bodaj 3.
    Nie licząc tych, którzy się jeszcze nie przyznali :))
    Chyba wrócę do mojej powieści o księdzu O’Ko, której pierwsze 3 rozdziały dostępne są gratis tutaj:

    http://pantryjota.pl/category/pantryjota-jako-pisarz-9/

  39. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    „Malina” to generalnie perkusista jest klasycznie wykształcony, ale dobrze radzi sobie też na pianie Fendera. Znany np. z programu Spiewające fortepiany, ale również z bardziej ambitnych składów:

    Córka kończyła konserwatorium w klasie organów, a moja koleżanka uczyła ją teorii muzyki w szkole średniej.

  40. deda pisze:

    McQuriosum,

    dymaniem w miechy zajmuje się kalikant. Z ministrantem łączy go….dzwonek ( tzw. Kalkanten glocken sygnalizujący, że pora zacząć dymać).

  41. deda pisze:

    McQuriosum,

    Z ogarnięciem fizycznym pedału historycznie było akurat odwrotnie: w najstarszych organach mających tzw. blockenwerk ,gdzie na jednym klawiszu rozbrzmiewało 20 piszczałek klawisze ręczne ( wtedy tzw. palmule) stawiały największy opór , grano na nich pięściami ( tak jak jeszcze dziś na carillonie).I właśnie pedał podwieszono po to, aby siła nóg wspomogła pięści w grze na najniższych klawiszach, pobierających dużo powietrza. Potem ten pedał się usamodzielnił i dostał własne głosy.
    Jak jest lekki pedał, to się po nim chodzi jak kot i nie wymaga to siły, tylko precyzji i koordynacji pracy rak i nóg.
    Ale faktycznie pozycja na ławce, gdzie stopy nie mają się o co oprzeć wpływa na deformację kości, gdy się latami gra.

  42. Pantryjota Pantryjota pisze:

    deda,

    Z tego co wiem, to kolega McQ używa głównie pedału „Volume” który zazwyczaj oporu nie sprawia ;))

  43. McQuriosum McQuriosum pisze:

    deda,

    ja właśnie o tym: gdy jedyny punkt oparcia jest na sempiternie i nogami majtasz czasami w powietrzu, a i rękami trzeba jedynie delikatnie muskać klawiaturę. Znam to z początków ogarniania Hammonda.

  44. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    No proszę, nie chwaliłeś się, że masz Hammonda. Pewnie jeszcze z Leslie :))
    A co do Maliny, to od kiedy go znam, jest głuchy prawie jak pień, ale jakoś mu to nie przeszkadza :))

  45. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    czyżbym zdradził Ci coś, o czym nie wiem?
    😉

  46. deda pisze:

    Hammond ma swoją specyfikę – tam w zasadzie nie ma zazwyczaj samodzielnej linii do grania na pedale, raczej służy on jako basowy środek rytmizacji. I raczej lżej chodzi niż pedał organów piszczałkowych.
    Ale to też piękny instrument- kółka zębate, oliwiarki- widać, że wynalazca był zegarmistrzem.

  47. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    To też przewaga tego miejsca nad Salonem :))

  48. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    miałem, sprzedałem przed wyjazdem, potem bardzo tego żałowałem… Teraz coraz bardziej mnie kusi i chyba sobie z sentymentu znowu coś kupię, teraz bez ” pedału ” nie będę się męczył. Mam klawisze, ale te jakoś mnie nie kręcą…

  49. Nerwica Eklezjogenna pisze:

    „535 notek i 18 tys komentarzy…”

    Bauer Janke bardzo nie chciał, żebyś mu karierę selekcjonera przyzwoitej pisowskiej propagandowni złamał 🙂

  50. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Nerwica Eklezjogenna,

    Witam serdecznie u mnie.
    Chciałoby się powiedzieć – nareszcie :))

  51. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    A co Cię kręci, jeśli można spytać oficjalnie?

  52. Pantryjota Pantryjota pisze:

    My tu sobie dworujemy, a tam prawdziwe dramaty i w ogóle:

  53. deda pisze:

    McQuriosum,

    dr Bingo:
    przeklejam z salonu jego pokrętną dialektykę( komentarz o niechętnym komentowaniu, samozwrotny jak w teorii Goedla) :

    „Jerzy Bukowski
    Będę tylko sporadycznie komentował w Salonie 24, dopóki pozostanie on w tak beznadziejnej postaci.”
    http://bukojer.salon24.pl/746289,kto-wbija-klin-miedzy-polakow-a-ukraincow

  54. Pantryjota Pantryjota pisze:

    deda,

    Jerzy „Sporadyczny” Bingo :))
    Aż się boję o pamięć o Kuklińskim 🙂

  55. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    stare, dobre brzmienia, choć dobrą, odjechaną elektroniką nie gardzę, czekam jeszcze na powrót natchnienia i coś sobie kupię, tak do pobawienia się wieczorami dźwiękiem…

  56. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Muszę jednak czasem wracać do meritum notki, tak więc oto najnowszy dział na salonie, czyli „Charytatywność”

  57. Nerwica Eklezjogenna pisze:

    Witaj. No tak, trochę to trwało, ale sam wiesz, ciężko tyrałem 😉
    No ale w końcu zatęskniłem za powietrzem bez Tego smoga 🙂

  58. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Nerwica Eklezjogenna,

    Szkoda, że kilku blogerów i blogerek odeszło, bo pewnie też by tutaj zawitał choćby dr Spock, że nie wspomnę o Lady bez profitu.
    Mój portal też jest no-profit, więc by pasowała.
    No ale czekamy na Xiężną, więc dobra nasza.

  59. deda pisze:

    McQuriosum,

    Do pobawienia się wieczorami dla hammondowca przydatna może być Nord C2D ( dwumanuałowy emulator Hammonda, z farfisą i vox continental dodatkowo na pokładzie) , do tego warto mieć jakiś moduł z brzmieniami orkiestrowymi albo syntezator jako trzeci manuał (wystarczy microkorg albo mininova).
    Albo coś takiego: organy z modułem gemini o różnych typach syntezy ( sam moduł łączy się z komputerem przez Wi-Fi i nie używa kabla MIDI):
    http://www.genuinesoundware.com/?a=showproduct&b=42
    Albo, bardziej budżetowo, coś w technologii VST, do zainstalowania na komputerze i połączenia z klawiaturą np. przez usb lub MIDI.

  60. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    hi,hi, no i przez ten Fb- owski zawór ( zapewne bezpieczeństwa ) szambo wybija coraz bardziej, nie do zatamowania, nikt już tego nie perfumuje, smród rozchodzi się naokoło, tylko pisowskie szambonurki kwiczą z zachwytu…

  61. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Nerwica Eklezjogenna,

    To nie smog, to zwykłe gówno:

    Wielka Orkiestra Dętej Pomocy z naciskiem na DĘTA !
    Wkrótce w Polskich miastach mają być łapanki organizowane przez osobniki z puszkami. Nie obawiam się że mnie zapuszkują ale wiem ze będą żądać okupu.

  62. McQuriosum McQuriosum pisze:

    deda,

    zastanawiałem się kilkoma klawiszami, w tym nad Nordem, coś chyba w końcu sobie wybiorę, muszę tylko trafić na pasująca mi pod względem mechanicznym klawiaturę ( trudno to opisać ) połączona z właściwym brzmieniem i możliwościami sprzętu. Nie chcę kupować jakiejś profeski za potężne pieniądze, ma to służyć wyłącznie do wieczornego pobrzdękania w samotności. Myślę, że kilkanaście tys, wystarczy, przynajmniej będzie musiało, bo inaczej połowica mnie zdekapituje… 😉

  63. Jacek pisze:

    Amstern,

    Kurczę, też tak deptałem. A w mojej parafii brak prądu nie należał do rzadkości. Ja myślę, że ktoś w tym maczał brudne paluchy, bo w niedziele raczej prądu nie brakowało. Ale ” waaaaadza” była, jaka była.
    Na ścianie organów, przy tych pedałach miechów był wskaźnik napełnienia. Kiedy przestawało się deptać, suwak zjeżdżał do linii oznaczającej brak powietrza. Jedną z rozrywek było dopuszczanie do sytuacji, kiedy organy przestawały grać i wtedy znowu skok, i dalsze granie.
    Organista groził pięścią ale był porządny chłop i do rękoczynów się nie posuwał.
    Eeeech, to byli czasy…!

  64. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Dziękuję za wszystkie komentarze i na dziś już się pożegnam, w poczuciu dobrze spełnionej roli szefa. Wszystkim nowo zalogowanym przypominam, że aby publikować własne wpisy, wystarczy uzyskać status autora, który przyznają bez specjalnych oporów, szczególnie tym osobom, co do których nie mam wątpliwości, że nie przyniosą mi wstydu.
    Dobrej nocy życzę wszystkim i do jutra, a właściwie do dziś.

    Pantryjota

  65. Lukasuwka Lukasuwka pisze:

    dużo do poczytania mam w nowym roku na portalu Pantryjoty,
    dzieje się tu, oj dzieje
    miło widzieć jak ciepło przyjmujesz pod swoją strzechę salonowych gości 🙂
    chciałam tylko rzec, że nieprawdą jest iż nie masz tu żadnych ozdobnikóff.
    moim zdaniem błyszczy tu kilka naprawdę wspaniałych osobistości :)))

  66. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Lukasuwka,

    Masz rację, osobowości błyszczą, szczególnie na moim tle :))

  67. Samuela Samuela pisze:

    Nerwica Eklezjogenna,

    Nerwico Droga,

    zdradź proszę, jak można się umieścić tam, gdzie publikuje Eliza Dumulin?
    http://www.liiil.pl

  68. konkluzja pisze:

    Pantryjota,

    Sorki, że jeszcze tak słabo udzielam się na forum, ale jak na razie testuję jeszcze nową odslonę salonu, przy czym na SG właściwie nie wchodzę – więc pomijam całą jej „brukowatość” – zaglądając tylko na blogi, które czytałam od dawna.
    Przewiduję, swój krótki żywot w Salonie, bo na FB mam oczywiście falszywe konto i już zostałam poproszona o zweryfikowanie siebie. Póki co, nie dopełniłam do końca tej formalności i czekam co będzie dalej :).
    Kolejnego fałszywego konta z pewnością nie będę zakładała, a samo publikowanie notek bez możliwości polemizowania pod nimi, mnie nie interesuje.
    Niestety, ja jestem zwierzęciem internetowym raczej z tych porannych i wczesnopopołudniowych godzin – wieczory rezerwuję dla rodziny – więc chyba zbytnio sobie nie pogadam, bo, jak się zdołałam zorientować, Wy tu wieczorową porą najchetniej konwersujecie…
    Pozdrawiam :).

  69. Amstern pisze:

    konkluzja,

    Badz dobrej mysli. Akurat opublikowano porady dla komentujacych na Salonie24. I instrukcje, jak ograc fejsbuk.
    „Jest na to sposób. Radzimy wykonać pewną aktywność na swoim profilu na Facebooku, np. udostępnić lub „zalajkować” notki ulubionych autorów z Salon24, czy też zaprosić kilka osób do grona znajomych. Dzięki temu Facebook nabierze zaufania, że nasz profil nie jest kontem fejkowym lub że nie kryje się pod nim troll.”

    Znaczy, dla normalnych ludzi – bo nie bede zdradzal znajomych i nie bede tez lajkowal Sowinca – zalozyc konto na FB, czekac pare miesiecy i potem zwolna co kwartal jeden ostrozny koment na Salonie24. W nastepnym stuleciu juz po 2-3 komenty.

  70. Lukasuwka Lukasuwka pisze:

    skoro tak tęsknicie za Saloonem, to może uproście Pantrysia by zmienił nazwę swojego fajnego forum i będzie po sprawie? nie będziecie musieli fejsbookować i żalić się na jakoweś niedogodności i przeróżne bolączki, które dopadły użyszkodników salonowcowych 🙂

  71. konkluzja pisze:

    Amstern,

    Ja akurat wykazałam aktywność na swoim koncie, by skrytykować osobnika, który ukradł cudzą tożsamość, w celu założenia sobie na FB fejkowego – cokolwiek to znaczy 😉 – konta. Nie zamierzam przekonywać do siebie fejsbuka. Póki co, niczym doktor bingo, czerpię przyjemność z komentowania.
    Inna sprawa, że administracja s24 namawia wręcz swoich użytkowników do łamania regulaminu FB… Żenada.

  72. Pantryjota Pantryjota pisze:

    http://julkapalmer.salon24.pl/746483,kradziez-tozsamosci

    Tu jest coś o kradzieży tożsamości, ale dla mnie zajmowanie się takim czymś to strata czasu. Nie moje małpy, nie mój cyrk, co oczywiście nie dotyczy osoby, która zamieściła tę informację.

  73. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Nie ma to, jak zasłużyć na zaufanie fejs-ubeka :))
    A swoją drogą, czy już ktoś użył określenia fejs-ubek, czy mam szybko patentować?

  74. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Lukasuwka,

    Mam zmienić nazwę forum????????

    Może na „Salon Pantrysia”?

    hłe, hłe, hłe -dobre, co nie?

  75. Lukasuwka Lukasuwka pisze:

    Pantryjota,

    Pantrysiu, to była lekka nuta sarkazmu,
    Bobrze broń przed takimi zmianami!

  76. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Lukasuwka,

    Ja czasem stosuję sarkazm, jak czegoś nie ogarniam 🙂

  77. Lukasuwka Lukasuwka pisze:

    Pantryjota,
    właśnie, właśnie 🙂
    nie ogarniam tego saloonowego jazgotu i fcale się tego nie wstydzę.
    poza tym mam mały grószkowy rozumek i grube nogi więc jestem usprawiedliwiona

  78. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Jankes płakał jak sprzedawał…

  79. Amstern pisze:

    konkluzja,

    Hey, dobry pomysl! Donoszenie na innych do adminow fejsbuka, to moze podniesc zaufanie fejsbuka do wlasnej osoby.
    Przemysle zalozenie kolejnego konta na fejszbuku.

  80. Amstern pisze:

    W majtki robie, kiedy czytam Fejsa Zikuka.
    http://anty.salon24.pl/746665,potyczki-z-fejsem-ciag-dalszy

    Zakladam nowe kontu fejszbuku. Nie komentuje na salunie. Za to zbieram i podaje na FB moich znajomych i przyjaciol. Sowinca, Zbigwiewa, Eske, Coryllusa, Golonkiego. Pisze jakis koment z fejszbuka na forach Radio Maryja.
    Ucze sie jezyka indonezyjskiego…

  81. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    „Ucze sie jezyka indonezyjskiego…”

    Serio? Pogadaj z Noctoramą, ona ma papier z tego języka.
    Inaczej mówiac – włada nim.

  82. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    tu chodzi o ” gonienie króliczka „… 🙂

  83. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Niekoniecznie. Jakbyś tyle lat musiał gadać po niemiecku, to indonezyjski byłby być może wytchnieniem.

  84. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    tu chodzi o danie żeru formalistom z fejsa, przynajmniej ja to tak widzę, a niemiecki jest całkiem fajny, jak już nie masz wyjścia… 😉
    Zresztą, jak tu nie zakochać się od pierwszego wejrzenia w takich choćby słowach:
    -Grundstücksverkehrsgenehmigungszuständigkeitsübertragungsverordnung,
    albo
    -Rindfleischetikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz.
    czy
    – Damenfussballweltmeisterschaftsqualifikationsspielübertragung?

    Zresztą, nie znając ( wtedy ) jeszcze ani jednego słowa po niemiecku, od razu zapałałem sympatia do tego utworu, nie wiedzieć dlaczego…

    Hast Du etwas Zeit für mich
    Dann singe ich ein Lied für Dich
    Von 99 Luftballons
    Auf ihrem Weg zum Horizont

    to ” neunundneunzig ” chodziło za mną dłuuugo…

  85. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Zasadniczo znam juz indonezyjski…

    Apakah Anda memiliki beberapa waktu untuk diri sendiri
    Lalu aku menyanyikan sebuah lagu untuk Anda
    Dari 99 Luftballons
    Dalam perjalanan mereka ke cakrawala

    I takie tam.

  86. Kfiatushek pisze:

    Amstern:
    Pantryjota,

    Zasadniczo znam juz indonezyjski…

    Apakah Anda memiliki ….cakrawala

    I takie tam.

    Przetłumaczę w skrócie: Apacze w Andach w Karakalach.

  87. Kfiatushek pisze:

    McQuriosum,

    Donaudampfschifffahrtsgesellschaftskapitänswitwenversicherungspolicenvermittlerprovisionsvorsteuerabzugsberechtigungsklausel

    Ufff.

  88. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Kfiatushek,

    niestety, słowo to jest już nieużywane, choćby z uwagi na likwidację Donaudampfschiffahrtsgesellschaft. Podobnież ze słownika zniknęło podane już
    Rindfleischetikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz (w skrócie RflEttÜAÜG) z uwagi na działalność wstrętnych biurokratów z Brukseli.
    Niemniej, mą – niekoniecznie – platoniczną miłość do języka Hupki i Czaji, stale podtrzymuje do dziś niewyjaśniona kwestia, dlaczego liczebniki w tym języku czytamy „od tyłu”, choć znając niemnożko język francuski, nie budzi to takiego zdziwienia , gdy przypomni się sobie łamańce wyprawiane w tym języku z liczebnikami od 70- tki do 99 właśnie. Mieszkając w Niemczech dopytywałem się tambylców dlaczego liczenie odbywa się w taki właśnie sposób, lecz nie otrzymałem sensownej odpowiedzi.

  89. konkluzja pisze:

    Amstern: konkluzja,

    Hey, dobry pomysl! Donoszenie na innych do adminow fejsbuka, to moze podniesc zaufanie fejsbuka do wlasnej osoby.
    Przemysle zalozenie kolejnego konta na fejszbuku.

    Chyba czegos w moim komentarzu nie zrozumiałeś. Na nikogo nie donosiłam – i nigdy tego nie uczynię – do admina. Rozprawiłam się z fałszywą Julką na moim i autentycznej Julki blogu.

  90. konkluzja pisze:

    Pantryjota: Tu jest coś o kradzieży tożsamości, ale dla mnie zajmowanie się takim czymś to strata czasu.

    Julka jest moją salonową koleżanką, poczuwam się do lojalności wobec niej, więc dla mnie to nie była strata czasu.

  91. Kfiatushek pisze:

    McQuriosum,

    Uprawiam zatem paleontologię lingwistyczną? Na emeryturze czymś trzeba się zająć. Co do liczb, to nikt nie wie, dlaczego niemieckie jeden-dwadzieścia ma być lepsze od dwadzieścia-jeden. A że francuski jest jeszcze bardziej pokręcony? Who cares? Chiński i japoński są za to lepsze dziesięć-jeden, dziesięć-dwa itd. Dlatego jest ich tak dużo.

  92. Pantryjota Pantryjota pisze:

    konkluzja,

    Odpowiem tak, być może brutalnie:
    W dupie mam, kto się pod kogo podszywa i gdzie. Pode mnie podszył się kiedyś pewien bloger salonowy, stworzył na google ( nie na jakimś gównianym salonie) profil pod moim prawdziwym nazwiskiem, zamieścił obraźliwy tekst ( było coś o psie) i jak się klikało moje imię i nazwisko, to każdemu na świecie to wyskakiwało.
    Poszedłem więc do sądu, złożyłem odpowiednie zawiadomienie, napisałem też do Ameryki podanie o usunięcie tego profilu.
    Sąd po pewnym czasie odpisał, że sprawę umarza ze zwględu na niską szkodliwość społeczną czynu, a profil z google chyba po pół roku zniknął.
    Tyle, że to chodziło o moją prawdziwą tożsamość, co ma o tyle znaczenie, że prowadzę np działalność nie jako Pantryjota i takie „profile” trochę jednak mogą teoretycznie wpłynąć na moje „interesy”
    Natomiast jeśli ktoś założy sobie na salonie konto „pantryjota” to życzę powodzenia. Podobnie jest z portalami społecznościowymi – piszta co chceta, mnie to wali.

  93. konkluzja pisze:

    Pantryjota,

    To dobrze, że masz takie podejście. Ja jestem jeszcze na takim etapie, że nicka traktuję jak własność prywatną – być może kiedyś dorosnę do ignorowania takich zagadnień :)…

  94. Pantryjota Pantryjota pisze:

    W moim przypadku sprawa wygląda tak, że to ja wymyśliłem nick Pantryjota i nigdy przedtem niczego takiego w całym internecie nie było. I nadal klikając w google „pantryjota” pojawiam się tylko ja, albo artykuły o mnie, albo po prostu moja strona, czyli to forum. Wygląda to w tym momencie tak:

    I to bez żadnego „sztucznego” pozycjonowania itp zabiegów marketingowych.
    I tak od 6 lat.
    Więc każda próba podszycia się jest z góry skazana na niepowodzenie, bo fałszerstwo widoczne będzie na pierwszy rzut oka.

  95. Amstern pisze:

    konkluzja,

    Na pomysl pozyskiwania zaufania przez donoszenie wpadlem czytajac Twoj koment. Juz nie wiem dlaczego.
    Moze teksknilem wlasnie w tamtej chwili za Towarzyszka Wieslawa. 🙂

  96. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    To dobre jest z tym guglem i ksywa.
    Moja na swiecie pojawia sie jednorazowo w drugim tuzinie, na niemieckim guglu wcale, a na polskim guglu plasuje sie na dwoch pierwszych pozycjach.
    Mile mnie polaskotalo.

  97. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    „Niemniej, mą – niekoniecznie – platoniczną miłość do języka Hupki i Czaji…”

    Dla scislosci: jezykiem Hupki i Czai byl slaski. Hupka pochodzil z Raciborza, a Czaja z Cieszyna.
    Wez na przyklad jezyka niemieckiego juz lepiej Merkel i Beethovena.

    Zalety „dziewiecdziesiatdziewiec” nad „neunundneunzig” jakos nie widze. A pochodzenie tej odwrotnosci moge zbadac, kiedy spotkam mojego znajomego nauczyciela niemieckiego, z tych solidynch, bardzo dociekliwego.

  98. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Mógłbym teoretycznie wkleić mój fałszywy profil z Google, bo go zarchiwizowałem, ale nie mogę, bo bym się zdemaskował :))
    Pismo z sądu też mógłbym, ale to był są PO, więc się nie liczy.

  99. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    „A pochodzenie tej odwrotnosci moge zbadac, kiedy spotkam mojego znajomego nauczyciela niemieckiego, z tych solidynch, bardzo dociekliwego”

    Wystarczy spytać Samuelę, w końcu profesora od niemieckiego z cenzusem.
    Co prawda krajowym, ale za to zacnym.

  100. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Jeszcze napisz, ze tu sie kreca same profesory…
    Niejaki Deda byl mi zawsze podejrzany, ze byc moze profesoruje. Scisly jezyk, elegancki, sens i logika, szeroka wiedza, i w ogóle.

  101. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Same nie, czego najlepszym przykładem jestem ja sam:)
    Co do Dedy masz rację: i w ogóle :))
    Może podam temat pracy na studiach podyplomowych jednego z autorów mojego forum, a Ty zgadnij kto zacz:

    „Powstawanie pierwiastków chemicznych w świetle teorii kosmologicznej”

    Deda też może próbować :))

  102. Amstern pisze:

    No, oczywiscie Beata…

    Na razie. Tokarka wzywa.

  103. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Wygooglałeś….
    Tak się nie bawię…

  104. Amstern pisze:

    Ja moge guglowac, bo nie jestem profesorem. Nie mam nawet matury.
    Jestem nawet gorszy od Krasulskiego, bo nie bylem nawet w wojsku.

  105. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Od razu czułem z Tobą jakąś metafizyczną więź i teraz już rozumiem, skąd się wzięła 🙂 Po prostu wiele nas łączy, choć ja siedzę ciągle na miejscu, gdzie przyszedłem na świat.

  106. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    Bez przesady, Herbert Hupka urodził się w Diyatalawa na Cejlonie,a jego muttersprache był prędzej jidisch niż śląski.Herbert Czaja urodził się 5 listopada 1914 w Cieszynie i posługiwał się biegle polskim i niemieckim, o śląskim nie wiadomo.
    Jeśli chodzi o liczebniki w języku niemieckim, to miałem początkowo problemy. zwłaszcza przy kasie, zapisując numery telefonów, czy składając zamówienia w pracy. Na całe szczęście szybko się uczę, nawet niemieckich liczebników.

  107. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Hupka urodził się na Cejlonie?

    Pewnie pił tam herbatę Ulung :))

  108. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Ulung to raczej chinska herbata. Oolong.
    Jak sie nazywala sklepowo gruzinska herbata?

  109. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Hupka mnie nic nie mowil o tym, zeby byl cejlonskim Zydem. Wrecz przeciwnie. W Raciborzu i Opavie mowil mnie, ze jest u siebie.
    Albowiem tymze sposobem ja bylbym nie Slazakiem, a Zaglebiakiem, a Richard Henry Francis Czarnecki Anglikiem.

    Ta niemiecka odwrotnosc liczbowa mnie samego ciekawi. Jak mi sie zdarzy przestawic, to znane to jest w mojej okolicy jako „czeski blad”. Dlaczego czeski tez sie musze spytac mojego profesora od niemieckiego i historii.

  110. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Dlaczego czeski, to się spytaj profesora Vic-Thora :))

  111. Amstern pisze:

    Pantryjota:

    „Od razu czułem z Tobą jakąś metafizyczną więź i teraz już rozumiem, skąd się wzięła. Po prostu wiele nas łączy, choć ja siedzę ciągle na miejscu, gdzie przyszedłem na świat.”

    To ta metafizyczna wiez, ktora laczy Ludzi Bardzo Dobrej Woli.

    A z tym miejscem zamieszkania, to w miedzyczasie mysle, ze kazdemu wyszloby na dobre, gdyby go co 10 lat przepedzano w zupelnie inne miejsce, miedzy zupelnie innych ludzi. To wzmacnia wybitne te ww. Dobra Wole wobec wszystkich innych ludzi.
    A na starosc oczywista powrot w rodzinne strony.

  112. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Za komuny były przeważnie dwie herbaty: Ulung i Madras.
    Ulung nie nadawał się do picia, a Madras był spod lady głównie.
    Na herbatkach najlepiej znów zna się Noctorama.
    Y

  113. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Madras wiem gdzie lezy. Indyjska.
    Ulung to chyba byly jakies siekane galazki zamiast lisci herbaty.
    Jakie jeszcze byly herbaty?
    Pytam, bo ostatnio wiele pije Assam i wlasnie cejlonskiej. Z zielonych przeszedlem na czarne z mlekiem i na slodko. Palikot sie wysmiewal, wiec pije mu na zlosc.

    Vic-Thor zna sie na Nadrenii?

  114. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Czy na Düsseldorfie to nie wiem, ale na Pradze Czeskiej na pewno

  115. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Specjalnie dla Ciebie sprzed chwili:

    Nie znam się najlepiej na herbatkach….wiem, co nieco…np. o rytuale parzenia herbat, oraz….dlaczego przelewanie z jednego czajniczka już zaparzonej herbaty, do drugiego o nieco innym ksztalcie i dopiero rozlewanie do filizanek jest tak istotne dla walorow smakowych tzw. bialych herbat…czyli odmian herbaty zielonej. Swojego czasu lubowalam sie w takich herbatach jak „gniazda”….wygladaja przecudnie gdy sa zaparzane…rozwijaja sie na dnie filizanki, (tudziez przezroczystej szklanki najpiekniej:))) niczym kwiat rozy jerychonskiej….z malego zawiniatka, wygladajacego jak zasuszony, letni kwiatek….

    lubie herbaty indyjskie….z kolei earl greye tez indyjskie….tych w wersji tzw. angielskich aromatyzowanych earl grey niekoniecznie…chociaz, sa pewne marki, naprawde smacznych herbat,…ogolnie, anglicy herbaty maja z plantacji w obszarach kolonii, no i mixy z Indii…. te pierwsze pachna mi krwia zaprzeszla, a te drugie wyzyskiem..

  116. Amstern pisze:

    Juz wiem wszystko o peerelowskich herbatach.
    Jedna fotka mowi wiecej niz tysiac slow.

    http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_nuHBxCJmwwYPw1ZxVz2xFpysoP8MBIMC.jpg

  117. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Właśnie tej firmy Yunan był najlepszy i jest w sklepach do dziś. Jak przyjeżdzą kolega z Ukrainy, to zawsze kupuje od 5 do 10 dużych paczek na prezenty.

  118. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    widać Hupka nie uważał tej informacji za istotną, choć istotnie urodził się na Cejlonie z ojca Niemca i matki Żydówki.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Herbert_Hupka

    Co do tej odwrotności, to zastanawiała mnie z takich samych powodów: dlaczego wymyślili sobie to inaczej niźli cywilizowane narody Europy? Przynajmniej z odrobina złośliwości tak to przedstawiałem moim przyjaciołom Niemcom. 😉

    Może trop wiedzie do jidysz, gdzie pisze się od prawej do lewej?

  119. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Herbata pachnąca krwią zaprzeszłą albo wyzyskiem.
    Czyż to nie piękna metafora?
    A może zgoła coś innego…
    Niech się może wypowie jakiś tutejszy profesor, bo poczułem się malutki.

  120. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Amstern,

    W Nadrenii spędziłem tylko parę dni… za to w Bawarii, Szlezwiku – to już całe m-ce/lata i trocę w Berlinie, nie wiem jak ten Berlin liczyć.

  121. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Piekne poezje o herbacie, ale i w tej materii jestem prostym czlowiekiem i tylko z grubsza rozrozniam smak. Wiec dla mnie herbata moze byc i nawet w woreczkach. Bez róz jerychonskich.

    To idzie falami. Raz sie pije kawe, potem media cos bakna, ze niezdrowe. To herbatki. Media, ze czarne niezdrowe. To zielone. Potem ziolowe. Owocowe. Wino. Piwo. I znowu kawa.

    Tak samo z winem. Kupuje czasami jakies dobre i drogie na okolicznosc, otwieram, mlaskam, jednak nie smakuje tych niuansow. Rozroznie najwyzej winogrona.

  122. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Pantryjota,

    W Düsseldorfie zaczepiali mnie Ślązacy-emeryci z polskich kopalni.

  123. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Nikt nie uwaza informacji za istotna, skoro urodzil sie w miejscu internowania w czasie wojny w drodze z Niemiec do Chin. Zasadniczo tylko propagandzisci PRLu sie zajmowali tym Ceylonem, zeby pokazac, ze Hupka nie jest Slazakiem.
    Jak teraz z drem Gorzelikiem, ktorego ktorys tam pradziadek urodzil sie w Przemyslu.
    Hupka to byl GOSC!

    Z tym jidysz, to moglby byc trop.
    Siem dowiem.

  124. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    W kwestii liczebników zabiera głos nasza koleżanka, choć „z off-u” :))

    podobno latwiej sie liczy….

    bo sumuejsz i odejmujesz tez od konca w pamieci…jak rozpisujesz duze wielocyfrowe liczby, latwiej wykonac rachunek w pamieci, slyszac ten ciag od konca…praktyczne, chyba o to chodzi…tak mi sie wydaje…

  125. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Ja zaś dodam od siebie, że mój dziadek potrafił mnożyć w pamięci pięciocyfrowe przez pięciocyfrowe ( i nie tylko) ale wszystkie operacje wykonywał po niemiecku.

  126. Kfiatushek pisze:

    Pantryjota,

    Po najnowszej reformie edukacji Twoje wnuki będą patrzyły na Ciebie z nieukrywanym podziwem, ale za to będą znały wszystkich papieży z datami urodzenia i śmierci od Piotra począwszy, a na Janie Pawle skończywszy (reszta to uzurpatorzy!).

  127. jkdino49 jkdino49 pisze:

    Po pierwsze – dzięki za mailowe przypomnienie że mam tu konto.
    Po drugie – od dawna już nie czytuję notek i komentarzy na S24. Zaglądam tam sporadycznie (ostatni raz na początku grudnia), żeby po 10 minutach dojść do wniosku, że szkoda czasu na filtrowanie PiSiarskiego szamba w nadziei, że od czasu do czasu na sicie pojawi się jakaś perełka.
    Gdybym nie przeczytał powyższego, nie wiedziałbym nawet że S24 przeszedł rewolucję face liftingową. Teraz przypomina on typowy portal informacyjny o wyraźnym nastawieniu pro-PiSowskim, z notkami blogerów jako dodatek, więc tym bardziej nie widzę potrzeby zaglądania tam – znam lepsze miejsca.
    Widzę, że komentować tam można już tylko przy pomocy wtyczki FB – komentarz pana Janke przypomina mi komentarz odkrywcy San Escobar dotyczący zamiany na Białorusi Biełsatu nadawanego po białorusku na polskojęzyczną TV Polonia: jak (Białorusini) nie znają polskiego, to się nauczą!
    OK, jak na pierwszy raz wystarczy, będę tu częstszym gościem. Może nawet zdecyduję się napisać jakąś notkę? Dotychczas tego nie robiłem, wychodząc z założenia, że jest więcej chętnych do pisania niż do czytania.
    Pozdrowienia dla starych znajomych z S24! I wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
    Jacek Doliński (jkdino49)

  128. Pantryjota Pantryjota pisze:

    jkdino49,

    Witam serdecznie po latach i już przydzielam awansem status autora, niezbędny do publikowana własnych wpisów.
    Pozdrawiam.

    Pantryjota

  129. jkdino49 jkdino49 pisze:

    Pantryjota,

    Dzięki!

  130. Pantryjota Pantryjota pisze:

    jkdino49,

    Na zdrowie :))
    Najgorzej jest wtedy, gdy ktoś figuruje w spisie autorów z zerowym dorobkiem :))
    No ale to można łatwo zmienić.
    Można też dodać awatar w panelu zarządzania kontem i coś na swój temat, do czego zawsze zachęcam.

  131. deda pisze:

    jkdino49,

    Pożytki z „filtrowania pisiarskiego szmba”:
    Niekiedy komentarze z obecnej wersji salonu stanowią tak krystalicznie czysty przejaw partyjnej bezrefleksyjności, że to pouczające ( i działające ostrzegawczo) , do czego taka postawa może prowadzić ( to ja w Nieboszczce byłem dużo, dużo bardziej krytyczny…) . Dla przykładu wklejam jeden z komentarzy o niedawnych zabawach Misiewicza:
    „Corona Korona
    O co wy wszyscy tak czepiacie się tego Misiewicza, zazdrościcie mu, czy co ?Może chłopak jest zdolny i potrzebny na tym stanowisku. A Fakt to całą prawdę całą dobę pisze? Do tego jeszcze Niemiecki. Może w wojsku za dużo interesów i interesików poszło się je…c, wiec komuś trzeba dopiec. Ministra Macierewicza ,nie chcą szarpać za bardzo, to wybrali sobie kozła ofiarnego i walą jak w bęben, o głupoty. Młody jest niech się bawi. Zostawcie go w spokoju znajdźcie sobie innego chłopca do bicia. U każdego można coś znaleźć ,ale KTO JEST BEZ WINY NIECH PIERWSZY RZUCI KAMIENIEM”

    W zestawieniu z jazgotem tych samych komentatorów na temat ośmiorniczek widać przeraźliwy kalizm, zapewne po pawłowowsku uwarunkowany u bezrefleksyjnych apologetów ” dobrej” zmiany….

Dodaj komentarz

Zaloguj się