Pani znalazła pana, czyli o wspólnym maglowaniu

Moi mili,

Pewnie pamiętacie zamieszczone tu kilka miesięcy temu ogłoszenie pewnej pani, która poszukiwała pana i której „wymagania” (oczekiwania) wzbudziły żywą reakcję uczestników forum. Część z nich sugerowała, że są to oczekiwania zupełnie nierealne, ba, wręcz imputowano pani, że chyba nigdy nie miała faceta i generalnie pisano, że szuka chyba jelenia, albo – jak to się kiedyś ładnie mówiło – leszcza na kajak.

Spieszę więc zawiadomić niedowiarków, że Pani już nie jest do wzięcia (choć formalnie przeszkód prawnych nie ma), gdyż poznała pana, z którym nie tylko lubi pasjami rozmawiać i gotować, ale również wspólnie maglują przy użyciu domowej maglownicy, która co prawda nie została nabyta w celu „poderwania” na nią, ale jak się okazuje, doskonale sprawdziła się jako element więziotwórczy, co moim zdaniem mogłoby być użyte w reklamie tego urządzenia.

Oczywiście jest to znajomość na tyle świeża i niedługo trwająca, że trudno przewidzieć jak się rozwinie, ale jak widać, czasem warto szczerze wyrazić swoje oczekiwania, licząc na to, że znajdzie się ktoś, kto to doceni i zaakceptuje drugą osobę z całym dobrodziejstwem jej „inwentarza”.

Oczywiście nie mogę nie wspomnieć, że owa Pani również ze mną lubi rozmawiać i nieskromnie uważam, że zamieszczenie ogłoszenia nie było jedynym moim wkładem w pomyślny rozwój wypadków.

I to by było na tyle, choć miałem jeszcze coś napisać o dzisiejszym koncercie, który być może będę słyszał z balkonu koleżanki, która mieszka od stadionu o rzut beretem. Ale ponieważ za tym zespołem specjalnie nigdy nie przepadałem, to sobie bez żalu odpuszczę. Ale jedną piosenkę wkleję, bo pewnie nikt jej nie zna, a ja ją kiedyś miałem na tzw. pocztówce dźwiękowej, więc dobrze zapadła mi w pamięć:

Everywhere you want I always go
I always give in because, babe, you know
You just say so cause you give me that
Feeling inside that I know must be right
It’s the singer not the song
It’s not the way you give in willingly
Others do it without thrilling me
Giving me that same old feeling inside that I
Know I must be right
It’s the singer not the song
The same old places and the same old songs
We’ve been going there for much too long
There’s something wrong and it gives me that feeling
Inside that I know I must be right
It’s the singer not the song
It’s the singer not the song
It’s the singer not the song
Autorzy utworu: Keith Richards / Mick Jagger

Tytuł zresztą jest dość popularny, o czym świadczy choćby ten utwór, nieco bardziej współczesny:

Pantryś

 

 

 

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Stosunki międzyludzkie (3)
  1. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna napisał(a):

    Taki to wakacyjny motyw bardziej…

  2. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Krakowianka Jedna,

    Może niech się wypowie zainteresowana w kwestii czy to „wakacyjne” czy niekoniecznie.

  3. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna napisał(a):

    Pantryjota,

    Nie o relacji mówiłam. Przez motyw rozumiałam temat notki.A co do zainteresowanej, to zasługuje na najświetniejszego faceta jaki istnieje – piękna kobieta, inteligentna, chodzące kultura i wdzięk. 🙂

  4. Jacek napisał(a):

    To mówisz, że razem maglują? No i dobrze, kiedy im z tym dobrze.

    Jeśli to taka maglownica, jaką miała moja babcia, to ciekaw jestem, kto z tych dwojga kogo przeżegna po garbie wałkiem od niej, kiedy przestanie ich bawić wspólne maglowanie:-))

  5. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Krakowianka Jedna,

    Czyli zasługuje nie mnie 🙂
    Szkoda, że aktualnie nie jestem do wzięcia.

  6. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Jacek,

    Z tego co widziałem na zdjęciu, to raczej na pewno nie jest taka maglownica, jaką używała babcia. Nawet nie wiem, czy wtedy istniała firma Miele.

  7. il disinganno napisał(a):

    Pantryjota,

    och, jakżem wzruszona powrotem wdzięcznego tematu 🙂
    Nie fakty zasługują jednak moim zdaniem na uwagę w tej (być może wakacyjnej) historii, bo choć istotne dla jednostki – dla ogółu banalne, ale pewien proces. Proces dojrzewania do odwagi bycia w zgodzie z samym sobą, choćby nawet głosząc kontrowersyjne poglądy czy forsując niewygodne rozwiązania, kłopotliwe we wdrożeniu i kosztowne, choć słuszne. Proces utwierdzania się w przekonaniu, że w fundamentalnych dla nas kwestiach nie powinniśmy i nie chcemy chodzić na kompromisy, chociaż to czasem bardzo boli. Wreszcie proces dochodzenia do takiego stanu zadowolenia z życia, w którym przyjmujemy z radością zdarzenia miłe, nie oczekując, że będą trwały wiecznie, a niemiłe traktujemy jako konieczny element osiągania równowagi.
    Mam nieśmiałą nadzieję, że osiagnęłam ten punkt w osobistym rozwoju 🙂 Takie tam…przemyślenia przy maglowaniu 😉
    Pozdrawiam najserdeczniej wszystkich, mam nadzieję, że kiedyś będę miała możliwość zaglądać tu częsciej niż sporadycznie 🙂

  8. il disinganno napisał(a):

    Krakowianka Jedna,

    uwielbiam Cię po prostu 🙂

  9. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna napisał(a):

    il disinganno,

    A mój kompozytor nade mną „pracuje”, i od razu uprzedzając komentarze Pantrysia dodam, że jeszcze ..”nie sypialnie”.
    Co do komentarza, to po prostu trafiłaś w samo sedno! Dobrze Wam ten magiel robi 🙂

  10. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    il disinganno,

    Piszesz faktycznie sporadycznie, ale jak już, to palce lizać i czapki z głów.
    Jednak egoistą nie jestem, więc jeśli masz wybierać między osobistym szczęściem a aktywnością na forum, to wybór wydaje się oczywisty.
    Serdecznie pozdrawiam.

  11. Kfiatushek napisał(a):

    Jestem szczęśliwa, że ta Pani znalazła Pana. W pewnym wieku to trudne przedsięwzięcie i sukces nie jest oczywistym następstwem znalezienia odpowiedniej konstelacji osobowej. Czasem do głosu dochodzą rzeczy nieprzewidywalne. Trzymam za nich oboje kciuki! Zawsze to miło wiedzieć, że jeszcze mogą. Być szczęśliwi!

  12. noctorama noctorama napisał(a):

    No magiel nie(z)ręczny…się zdaje, a nawet taki podobno nowy…. I dobrze, elektryczność I ta wzajemna jest niewątpliwie bardzo pożyteczna:-)

    Oj tam Oj tam, z tymi wałkiem…toż to serce w maglu przecież jest!
    Gratuluje, życząc stosów pogniecionej pościeli, oraz niekończącego się apetytu kończącego się mistrzostwem kulinarnych doświadczeń:-)))

  13. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    noctorama,

    Chyba nie sądzisz, że pani kupiła magiel tylko w celu maglowania własnej pościeli?
    W takim wypadku inwestycja nigdy by się raczej nie zwróciła, niezależnie od potrzeb obu stron w kwestii wygniatania pościeli.

  14. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Kfiatushek,

    Znalezienie pana może być trudne w każdym wieku. Z paniami jest zresztą podobnie.

Dodaj komentarz