Pytanie irlandzkiego sądu najwyższego do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu, czy można wydać aresztowanego Polaka do Polski, może pchnąć unijnych sędziów do całościowej oceny tego, czy i jak bardzo PiS-owskie zmiany w wymiarze sprawiedliwości łamią zasadę praworządności, w tym prawo do uczciwego sądu.

http://wyborcza.pl/7,75399,23134913,po-decyzji-irlandzkiego-sadu-europejski-trybunal-dla-polski.html#Z_BoxGWImg

Jak rozumiem, zagranica może stać się „rajem” dla naszych przestępców, o ile Trybunał UE uzna, że nie mają w ojczyźnie szans na uczciwy proces i wyrok, nie mówiąc już o warunkach socjalnych w trakcie odsiadki. Takie rozstrzygnięcie może się jednak okazać ryzykownie dla zagranicy, bo wówczas ich system penitencjarny może nie wytrzymać naporu naszych skonfliktowanych z prawem obywateli i co gorsza, dotyczy to również najwyższych rangą urzędników państwowych.

Znów warto uruchomić wyobraźnię i imaginować sobie, że ucieczką salwuje się Du.a, czy dajmy na to Macierewicz, choćby do tej nieszczęsnej Irlandii, a następnie popełnia na miejscu dowolne przestępstwo za które „obligatoryjnie” przysługuje odsiadka i śmieje się w twarz rodakom, którzy zgrzytają zębami w bezsilnej złości, nie mogąc go sprawiedliwie osądzić i ukarać, choć to nasz „obatel” jest.

Nie może być tak, żeby jakiś tam Trybunał Europejski decydował o tym, czy Polaka może sądzić polski sąd tylko dlatego, że nie wszystkim podoba się magister Ziobro czy nawet magister Przyłębska, że o dr Dudzie nie wspomnę. Suweren ma prawo do suwerenności, podobnie jak du.a do dupowatości i nie ma przebacz.

A teraz zegar zaczyna odmierzać 48 godzin….

Pantryjota