Republika prezesowa, czyli państwo na obrzeżach cywilizacji

Ostatnie informacje na temat spotkań prezesa z panią prezes w jej prywatnych apartamentach, w których bierze udział również minister Zero, tylko potwierdzają smutną prawdę o kraju, w którym żyjemy.

Jest zupełnie nie do wyobrażenia w jakimkolwiek cywilizowanym państwie, żeby poseł parlamentu, a przy okazji prezes partii rządzącej, regularnie „biesiadował” z ministrem sprawiedliwości w prywatnym mieszkaniu prezesa sądu najwyższego i jakby tego było mało, żeby publicznie chwalił się tą znajomością i oceniał panią prezes w kategoriach towarzyskich. Smaczku sprawie dodaje fakt, że to prezes pociąga za sznurki, w tym za te, które sterują kukiełką Du.ą, więc jasne jest, że na takich spotkaniach zapadają decyzje i ustalenia o fundamentalnym znaczeniu dla państwa, a więc i dla Państwa też.

Na coś takiego nawet głupek Trump nie mógłby sobie pozwolić, bo natychmiast wdrożono by procedurę  pozbawienia go prezydentury, która nawet dla jego kolegów partyjnych byłaby oczywistą oczywistością. Gdy czytam dziś, że premier Morawiecki stwierdził był w swoim czasie, że jego europejskie wartości nie interesują, a jedynie europejskie zarobki, to chciałoby się chwycić nie tylko za nóż otwierający się w kieszeni, ale nawet za maczetę, albo za coś jeszcze „grubszego”.

Gdy czytam, że wg sondaży Tusk ma marne szanse z żałosnym Du.ą w wyścigu o ewentualną prezydenturę, to myślę sobie, że jeśli najgorszy prezydent w historii miałby wygrać z jednym z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych polskich polityków, to oznacza, że opary absurdu są już znacznie gęstsze, niż była w swoim czasie smoleńska mgła.

Obciachowy pomnik w Licheniu zabudowano już jakimiś rusztowaniami, a jeszcze trochę, a dostanie być może namiot, jak święty Tupolew. W związku z tym mam propozycję, żeby zatrudnić tego gościa, który specjalizuje się w opakowywaniu różnych dużych budowli w atrakcyjne szmaty i niechby opakował co większe nasze kościoły, tudzież willę prezesa na Żoliborzu. Siedzibę na Nowogrodzkiej też mógłby opakować przed rozbiórką, żeby się nie kurzyło w trakcie prac budowlanych.

Wkrótce wybory, które podobno dadzą sygnał w kwestii, jaka przyszłość nas czeka. Inaczej mówiąc, czy będziemy mieszkać w kraju mlekiem i miodem płynącym, czy raczej w takim, w którym wciąż będzie wybijało i płynęło szerokim strumieniem pisowskie szambo, a naczelny szambonurek coraz bardziej będzie się wczuwał w rolę nadzbawiciela.

Wybór należy do każdego z osobna, ale efekty będą wspólne.

Pantryjota

 

 

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Quartz Quartz pisze:

    Wraz z PiSem do mojej firmy i nie tylko przyszli wszystko wiedzący mający niesłychaną jasność sądów nie skażoną znajomością rzeczy.

  2. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Quartz,

    U mnie trochę lepiej, ale ostatnio znajoma też się zastanawiała, skąd się tego taka ilość wzięła. Pączkują tacy, czy co?

Dodaj komentarz