Z ostatniej chwili: wydajcie nam wrak Saryusza-Wolskiego!

Beata Szydło i Witold Waszczykowski powinni natychmiast podjąć interwencję u władz belgijskich w celu odzyskania wraku Saryusza-Wolskiego – oświadczył Jarosław Kaczyński . Zdaniem szeregowego posła PiS po opublikowaniu wyniku głosowania nie ma już żadnych podstaw prawnych, by Belgowie nadal mieli szczątki rozbitego w pisdu Saryusza-Wolskiego.

Jak powiedział Kaczyński w Sejmie na konferencji prasowej, wrak Saryusza-Wolskiego jest jednym z głównych dowodów dla polskiej prokuratury w sprawie przeciwko Donaldowi Tuskowi o bezprawne używanie biało-czerwonej oraz udawanie Polaka bez zgody władz Polski. Poseł uważa, że bez analizy wraku S-W w Polsce nie jest też możliwe rzetelne przedstawienie prawdziwych przyczyn katastrofy dyplomatycznej przez zespół ministra Misiewicza.

– Wystąpiliśmy do premier Beaty Szydło o podjęcie w trybie natychmiastowym interwencji dyplomatycznej u władz Królestwa Belgii celem natychmiastowego oddania wraku S-W i wszelkich pozostałości po katastrofie z 9 marca 2017 roku – podkreślił Kaczyński. Według niego, „organem, do którego powinna zwrócić się Beata Szydło, jest premier Charles Michel, chyba, że jest ktoś od niego ważniejszy, to wtedy – oczywista oczywistość – niech on się zgadza „.

Polityk PiS podkreślił też, że równoległe działania powinien podjąć prezydent Andrzej Duda. – Myślę, że byłoby także dobrze, gdyby pan prezydent Duda wreszcie wykorzystał swoją angielszczyznę i pogadał z Belgiem jak równy z równym, abyśmy wreszcie odzyskali polską własność, aby wreszcie mogły być podjęte badania przez polską prokuraturę – oświadczył.

Zdaniem Kaczyńskiego, skoro wszystkie działania między Polską a Unią opierają się na – jak się wyraził – „fikcji prawnej, że obowiązywała między stronami konwencja lizbońska”, to do czasu zakończenia zbierania resztek, „wrak pozostaje w kraju miejsca zdarzenia, ale później – musi być zwrócony”.

– Chyba nie istnieją już żadne podstawy prawne, ani żadne preteksty dla pozostawiania w ręku Belgii własności polskiej oraz pozostawiania jednego z najważniejszych dowodów, którego brak uniemożliwia kontynuowanie polskiego śledztwa – zaznaczył poseł PiS. Według niego, Belgowie chcą tymczasem zatrzymać wrak aż do końca kadencji Parlamentu Europejskiego, a w Polsce wokół sprawy wraku w ostatnim czasie „tworzona jest mgła kłamliwej argumentacj partii zewnętrznej”.

McQuriosum

facet któremu pozostało średnio 15-20 lat życia, ale mający to w sempiternie...

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Quartz pisze:

    Na Żoliborzu wybuchł wczoraj w szambie pas Shachida. Miałem wczoraj frajdę w pracy gdy kolega zapiekły ideowiec PiSu o mało nie płakał. To dopiero frajda.

  2. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Nie można wykluczyć, że z Sarjusza ostał się ino wrak.

  3. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Quartz,

    takich chwil radości będzie już coraz więcej…

  4. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    pewno jakiś pisowski szwagier z bratem wezmą palnik, młotek i wyklepią coś z wraku S-W, ale to już nie będzie to!
    Nawet ślepy nie łyknie bajeru, że Saryusz to nówka, nie śmigana i nie bita…

  5. Helena T. pisze:

    Genialny tytuł! :))))))

    Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego doświadczony polityk w wieku wskazującym raczej na brak zainteresowania ostrą jazdą bez trzymanki, zdecydował się na tej samobójczy rajd. Jak on się teraz będzie po brukselskich korytarzach poruszał? Kanałami?

    I co oni mu obiecali? Premierem będzie po Szydle? Zastąpi Waszczu, kiedy ten dostanie obywatelstwo San Escobar? Noc z Pawłowicz? Rozgrzeszenie za wszystkie grzechy od Rydzyka? Zero koncepcji, to mnie naprawdę przerasta.

  6. Quartz pisze:

    McQuriosum,

    „takich chwil radości będzie już coraz więcej…”

    Obyś miał rację…

  7. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Helena T.,

    „Zero koncepcji, to mnie naprawdę przerasta”

    A może noc z Misiewiczem?

  8. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Helena T.

    cieszę się, że się podoba…
    Mnie z kolei spodobało się podanie motywów kierujących JS-W: nie dla zaszczytów i apanaży, jeno z pobudek patriotycznych, dla Polski!
    Zaniemówiłem, bo jak oni znależli w tej Brukseli prawdziwego, czystego patriotę, co to jak wspólczesna pani Walewska, na hasło „Polska” rozłożył odnóża, zamknął oczy i dał się wydymać na sucho!
    Jeśli jednak okaże się nie aż taki bezinteresowny, to obnaży ( he,he nikt o tym nie wie ) obłudę wszystkich którzy mówili ( a zwłaszcza Kaczyński ) że JS-W to nie jest zwykła, sprzedajna, co dla błyskotek daje dudy…

  9. McQuriosum McQuriosum pisze:

    ps

    akurat slucham ( choc z coraz większym obrzydzeniem ) jak stary Morawiecki pokazuje, że demencja starcza połaczona z ostrym nawrotem uwielbienia dla zakłamania i metod totalitarnych, za czasów Kaczyńskiego jest bardzo w cenie…

  10. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Zaś na lotnisku Kaczor z bukietem kwiatów na czele delegacji witającej Szydło.
    Ciekawe, czy lądowanie będzie udane.

  11. Helena T. pisze:

    Pantryjota:

    A może noc z Misiewiczem?

    Śmiej się, śmiej. A i tak wygląda na to, że Misiewicz wart jest każdych pieniędzy!

  12. McQuriosum McQuriosum pisze:

    PPS

    Kaczor wraz pisowskimi oficjelami wita bukietami róż pania Premier Szydło wracającą z Brukseli z tarczą i na tarczy!
    Wrak Saryusza-Wolskiego pozostał niestety w Brukseli!

  13. Helena T. pisze:

    McQuriosum,

    „nie dla zaszczytów i apanaży, jeno z pobudek patriotycznych, dla Polski!”

    Oni tam wszyscy nawet do fryzjera chodzą wyłącznie z pobudek patriotycznych, dla Polski.

    „rozłożył odnóża, zamknął oczy i dał się wydymać na sucho!”

    Nie rozumiem, dlaczego danie się wydymać jest według Ciebie obraźliwe i nie wiem, co to znaczy ‚na sucho’. :P`

  14. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Szydło jest szydłem na miarę naszych czasów. Tako rzeczy Jarosław, prezes na miarę swojej partii.

  15. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Helena T.,

    Na sucho, czyli bez lubrykacji – Kfiatushek może Ci to wytłumaczyć 🙂

  16. Helena T. pisze:

    Pantryjota:

    Na sucho, czyli bez lubrykacji – Kfiatushek może Ci to wytłumaczyć

    Aha. Czyli wychodzi na to, że bez przyjemności. Ale w to nie uwierzę.

  17. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Helena T.,

    No nie do końca tak musi być. Są tacy, co lubią mocne tarcie, no ale to już temat na inną notkę.

  18. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Helena T.

    Szanowna Koleżanka co raz to podaje w wątpliwość nasze szczere intencje i prawdomówność.

    >> Nie rozumiem, dlaczego danie się wydymać jest według Ciebie obraźliwe<> Ale w to nie uwierzę<<.

    Czy my wyglądamy na Kaczyńskiego, czy co?
    😉

  19. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    no i zaczyna się to, co Tygrysy lubią najbardziej!
    Odrobina pikanterii

  20. Helena T. pisze:

    Pantryjota: Są tacy, co lubią mocne tarcie, no ale to już temat na inną notkę.

    Na pewno będzie to ciekawa notka. Myślę, że warto zacząć od tego:

  21. Helena T. pisze:

    McQuriosum: Szanowna Koleżanka co raz to podaje w wątpliwość nasze szczere intencje i prawdomówność.

    Drogi McQ, no przecież nie po to wchodzę do netu, żeby sobie spijać z dziobków. Najgorsza jest nuda. :P`

  22. Helena T. pisze:

    McQuriosum: no i zaczyna się to, co Tygrysy lubią najbardziej!
    Odrobina pikanterii

    Zastanawiam się nad tą ‚odrobiną’. Czy to oznacza, że krzywa pikanterii układa się według krzywej Gaussa? Brak pikanterii lub jej duża ilość są dla Tygrysów mniej atrakcyjne niż odrobina?

  23. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Helena T.

    lubię to określenie: „spijanie sobie z dziubków”.
    Od razu sobie wtedy wyobrażam naszego Gospodarza, Goryllusa i Golonkę w trakcie spijania!
    Psychiatryk kwiczy z radości, szczęśliwi anieli śpiewają, a stary Janke z Bogną liczą unikalnych użytkowników portalu!
    😉

  24. McQuriosum McQuriosum pisze:

    PS

    co do tej odrobiny, to i tak wszystko zależy od konkretnego Tygrysa, choć czasami też od pogody…
    czyli raczej nie ma reguł i zasad, choć powiedzenie: >>co cię nie zabije, to cię wzmocni<< często w takich przypadkach może mieć sens.
    🙂

  25. Helena T. pisze:

    McQuriosum: wyobrażam naszego Gospodarza, Goryllusa i Golonkę w trakcie spijania!

    Popraw mnie, jeśli się mylę, zdaje się, że nasz Gospodarz pełnił rolę Zombie Czarnego Mściciela w stosunku do Goryllusa i Golonki?

  26. Helena T. pisze:

    McQuriosum: to i tak wszystko zależy od konkretnego Tygrysa

    … oraz od tego, czy pełna czy pusta jest misa. ;))

  27. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Helena T.

    >pełnił rolę Zombie Czarnego Mściciela w stosunku do Goryllusa i Golonki?<

    i właśnie dlatego to byłoby to!
    Bardziej biblijnie już by nie mogło być!

    McQ 11, 6- 4
    Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem,
    pantera z koźlęciem razem leżeć będą,
    cielę i lew paść się będą społem
    a Pantryś z Goloną i Goryllusem
    spijać sobie z dziubków będą!
    😉

  28. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Może kiedyś opowiem o moim spotkaniu z pisarzami na żywo.
    Byli bardzo grzeczni i inni niż na swoich blogach. Z tym, że nie wiedzieli, że ja to właśnie ich ciemiężyciel 🙂

  29. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Helena T.

    >oraz od tego, czy pełna czy pusta jest misa. ;))<

    bezwzględnie tak, trzeba pamiętać choćby o zwykłej dostępności mrocznego przedmiotu pikanterii.
    Tak w ogóle, to całość jest zbyt wieloaspektowa, aby decydować się na próby rozstrząsania jej o tej porze dnia/nocy. Ja na razie rezygnuję..;-)

  30. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    już to kiedyś obiecywałeś…
    I co?
    Łap za klawiaturę i pisz, póki wena i temat niesie…
    Dręcz i męcz ich ręcznie!

  31. Helena T. pisze:

    Pantryjota:

    Może kiedyś opowiem o moim spotkaniu z pisarzami na żywo.
    Byli bardzo grzeczni i inni niż na swoich blogach. Z tym, że nie wiedzieli, że ja to właśnie ich ciemiężyciel

    Ja już właściwie przez sen. Co do ‚pisarzy’ – internet to idealne miejsce dla zakompleksionych nieudaczników, żeby się poczuć w końcu kimś.

    A co do Twojej z nimi walki… Wiesz, co nas najbardziej denerwuje w innych ludziach? Albo to, czego nie lubimy w sobie samych, albo to, że zajmują miejsce, które nam się należy.

  32. Samuela Samuela pisze:

    Ja, Samuela, w kontekście wiktorii Kaczyńskiego zastanawiam się nad tym, nad czym się bezustannie zastanawiam, od kiedy tylko zaczęłam się zastanawiać:

    Dlaczego Henryk Sienkiewicz zakończył cudną scenę wbicia na pal takiego syna Azji frazą „I świecił długo” zamiast użyć frazy bardziej stosownej do okoliczności, a mianowicie „Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”? Dyć język jeszcze miał w przeciwieństwie do Juranda ze Spychowa, który swoje zwycięstwo nad germańską tłuszczą oznajmić mógł już tylko kreśląc lewą ręką znak krzyża i wskazując tym samym na chrześcijan jako sprawców swojego nieszczęścia. Ten deficyt miałaby szansę nadrobić dzisiaj istota Szydło, gdyby wysiadła była z samolotu na Okęciu bez prawej ręki, z pustymi oczodołami cudownie współgrającymi z jej głową i z palem wystającym jej z tyłka. Niestety nie dała rady, chociaż przecież zwyciężyła. Nic straconego! Wszystko jeszcze przed nią.

  33. McQuriosum McQuriosum pisze:

    usystematyzujmy:

    ad Azja Tuchajbejowicz, do wyboru, do koloru:
    1. świecił długo, albowiem utył był na krzywdzie Rzeczypospolitej, która go – psiego syna- przygarnęła i piersią matczyną dostatnio wykarmiła, a jak wiadomo tłuszcz jest dobrym materiałem palnym.
    2. świecił długo, albowiem dobrodziej odprawił nad jego nieszczęsną duszą egzorcyzmy/egzekwie, czyli cośtam, cośtam wiekuiście świeciło sobie nad jego duszą,
    3.świecił długo, albowiem będąc na pal nabity imaginował sobie, iż to na pal Misiewicza lubo pal samego Prezesa nadzian jest.
    4,. świecił długo, albowiem itd, itp. ad mortus usrandum…

    PS
    Scena powitania zwycięskiej Szydliny widziana oczami pisowca:
    http://pu.i.wp.pl/k,MjcwMjEyNTUsNjI1ODM1,f,z1.jpg

  34. Kfiatushek pisze:

    Helena T.,

    Na sucho wytępuje wtedy, gdy pomiędzy trącymi się powierzchniami brak jest smaru, co skutkuje bolesnym obtarciem w trakcie użytkowania. Bo i gra wstępna była krótka, te kilka dni przed wyborami nawet na pieszczoty publiczne nie starczyło.

  35. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Kompetentną wypowiedź fachowca aż miło się czyta !
    Z drugiej strony, jeszcze lepiej, że Jarosław Rzadkozęby nikogo nie słucha…
    😉

  36. Helena T. pisze:

    Kfiatushek:

    Bo i gra wstępna była krótka, te kilka dni przed wyborami nawet na pieszczoty publiczne nie starczyło.

    Pewnie przez brak doświadczenia partnera. Kota to wystarczy raz pogłaskać i już mruczy…

  37. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Helena T.

    Koleżanka chyba zdradza nieznajomość kocich zachowań!
    Kot, i owszem, zamruczy od głaśnięcia, musi jednak czuć więź z głaskającym. Inaczej, albo odsunie się, albo gniewnie syknie ostrzegając przed ciągiem dalszym, albo wyrazi w sposób bardziej zdecydowany swoja niezgodę na niechcianą zażyłość…

  38. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    Kto to tam wie, kto tam wie… 🙂

  39. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Kaczor w trakcie mógłby myśleć o Polsce swoich marzeń, co niewątpliwie ułatwiłoby pisarzowi penetrację jego wnętrza. Od tej chwili powiedzenie „w kaczy kuper” nabrałoby zupełnie nowego znaczenia i stało się synonimem strzelistego aktu patriotycznego, zakończonego obowiązkowym szczytowaniem dawcy i biorcy.

  40. Amstern pisze:

    Genitalne! 🙂
    Ukradne i przeniose na Salon24.

  41. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    Człowiek o różnorodnym wnętrzu: ileż teraz różnych skojarzeń…
    🙂

  42. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    co moje, to możesz brać, ciekaw jestem jak zareagują pisuary.
    🙂

  43. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Póki co salonowcy cytują nasze teksty:

    „…dziś bardzo poważnie zastanawiałam się, czy nie pójść o 20:00 i osobiście nie uczestniczyć w zadymie pod pałacem, bo naprawdę może być ciekawie.
    Po namyśle zrezygnowałam jednak z tych planów. Po pierwsze, wczoraj kupiłam sobie 3 książki, po drugie – w domu jest ciepło…” – Helena T.

    To my latamy do Brukseli, podskakujemy na ulicach, okupujemy sejm, rzucamy się pod limuzynę prezesa, taranujemy rządowe BMW, podkładamy martwe wiewiórki, analizujemy farsz prezydenckiego pomidora, swoje ciała umieszczamy w sukience… A Ty?!

    Smutno mi Boże…

    ————-

    A teraz udaję się na film.

  44. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Nie wiem dlaczego tam wlazłem i od razu trafiłem na to coś. To z pewnością Twoja wina.

  45. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Dzieki. 🙂
    Oczywista ta GENIALNA satyra w doslownym brzmieniu na Salonie24 nie przeszlaby.

    Wielkie powitanie zwycieskiej Szydlo, kwiaty, mowa Prezesa o victorii. Bez JSW w tle. W Brukseli facet jest teraz zerem.
    Wnosze, ze Kaczynski dal mu peerelowskim zwyczajem ambasadure daleko od szosy w jakims panstwie na „H”. Moze byc San Escobar.

  46. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    Ciekawość to pierwszy stopień do… Psychiatryka!
    Szwendasz się gdzie popadnie, to i skutki nie mogą być inne.
    Z drugiej jednak strony zaczyna być ciekawie.
    Poprzednim razem kaczyści wytrzymali dwa lata u żłobu, ciekaw jestem na ile im teraz cierpliwości starczy, bo wygląda jednak na to, że niczego, ale to na prawdę niczego się z poprzedniej swojej katastrofy nie nauczyli.
    Kaczyński niewąpliwie wejdzie do podręczników historii, ale nie w takiej roli, jaka mu się marzy, oj, nie w takiej… 😉

  47. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    no i dobrze, że opisałes to własnymi słowy, albowiem lepiej znasz pacjentów tamtego zakładu i wiesz jakie leki i ćwiczenia im ordynować!

  48. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Amstern nie mógł ryzykować, bo mogłoby to się skończyć tak:

    Słynny Amstern, jeden z najaktywniejszych blogerów S24, bloger wszędobylski – szczególnie, gdy omawiano sprawy niemieckie, został oto (w ostatnim wcieleniu jako Franz Maurer) zablokowany w S24.

  49. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Pantryjota,

    Albo tak:

    Co go tu ciągnie?
    Nie ma swoich nazistowskich forów w Niemczech? Wykopią go drzwiami, wchodzi oknem, byle smrodzić.

  50. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    Rozumiem Jego obiekcje, ale mógł też napisać, że jako prosty Niemiec niezbyt rozumie, o co polskiemu rządowi chodziło, gdy wykonywał to genialne posunięcie z kandydaturą JS-W zamiast Tuska. Że właśnie w sieci znalazł notkę kogoś o nicku McQ i nie wie, czy ten człowiek pisze prawdę czy tylko se jaja robi z tym sciąganiem wraku JS-W? Zapytałby ,czy blogerzy i komentatorzy znanego i opiniotwórczego portalu jakim jest S24, mogliby mu pomóc i wyjaśnić jak jest na prawdę.
    Chyba by go nie zablokowali i nie opluli, bo to przecież ta świnia McQ napisał coś o wraku JS-W, a nie on.
    😉

  51. Helena T. pisze:

    Pantryjota: Póki co salonowcy cytują nasze teksty:

    Nie jestem pewna, czy wędrownych muzyków można nazywać salonowcami. Yassa to najwierniejszy trubadur naszej Xiężnej.

  52. Helena T. pisze:

    McQuriosum: Chyba by go nie zablokowali i nie opluli, bo to przecież ta świnia McQ napisał coś o wraku JS-W, a nie on.

    Nie zablokowaliby, ale na pewno opluli.
    Nie wiem dlaczego, ale PISiory mają wspólną cechę z lamami: często plują.

  53. Helena T. pisze:

    McQuriosum: Kot, i owszem, zamruczy od głaśnięcia, musi jednak czuć więź z głaskającym.

    TEN kot ma bardzo silną więź ze swoim głaskającym.

  54. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Mógł pójść na całość, a okazał się zwykłym oportunistą 🙂

  55. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    myślisz?
    z drugiej strony, to przecież Niemiec, więc czego od niego wymagać ( tu zrywają się burnyje apłodismienty ze strony zwolenników najgenialniejszego geniusza! ).
    😉

  56. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Chyba już od dawna nie proponowałem nic zaangażowanego, na kilka prostych akordów, a i uwagę Heleny T. o salonowych plwaczach należałoby jakoś skomentować, więc zamieszczam poniższe:

    😉

  57. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Chodzi o to, zeby miec SWOJA ucieche,
    Tu poszlo o umieszczenie w tytule slowa „wrak”, w dniu, kiedy jest miesiecznica i wszyscy jak ognia unikaja slowa „wrak”.
    Spodziewalem sie zera komentow w ogole. Jest pare komentow starych „przyjaciol” o sprawach ogolnych.

    Na Salonie24 trzeba pisac powoli i ostroznie. Na tym nowym nie wiadomo jeszcze, kto i jak tego salonu pilnuje, jak skutkuja donosy krów bojowych i takie tam.

    W polowie marca mial zastartowac wlasny system komentowania na Salonie24. Nic nie widze, nie slysze, wiec watpie w powstanie tego systemu. Z drugiej strony coraz wiecej starych przyjaciol porzucilo bojkot Salonu24 i pisuje notki jak zwykle. Wiec czuje, ze stan aktualny bedzie stanem na stale. I trzeba sie nad tym zastanowic.

    Na szczescie w ostatnie dni mialem po prostu malo czasu. Na ten tu forumn i na salun. Idzie wiosna, moze bedzie jeszcze gorzej, moze nawet jakas ksiazke przeczytam.

  58. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    no i wylazl z Ciebie prawdziwy Niemiec!
    Swoje!
    A odrobiną altruizmu się wykazać to nie łaska?
    Polak to by oddał wszystko co jego i nie jego, a TY tylko ciągle to swoje „swoje”
    i na dodatek jeszcze trzęsiesz porami, jakby było przed kim!
    Popatrz na Beatę z Broszką: cały świat jej chce zrobić na złośc… a ona nic!
    Nie kuca i na dodatek rządzi sobie jak umie!
    Patrz i ucz się!
    😉

  59. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    S24 jest ważną instytucją, która ma mnóstwo zalet. Ale jest również instytucją podłą i sadystyczną. Wykażę to na przykładzie blogera Amsterna (występował też w S24 pod innymi nazwami). Amsterna jedni lubią, drudzy – nie, lecz to inna rzecz. No i Amstern, kochający wręcz kiedyś S24, jest od dłuższego czasu ukryty. Od czasu do czasu pisze do Administracji S24 pytanie, kiedy będzie „odwinięty” – by użyć naszego, tutejszego żargonu – co ma uczynić, by być „odwinięty” itd. Odpowiada się mu, że nie będzie odwinięty. Amstern czuje się jak hrabia Monte Christo, który „nie wiedział, za co siedzi, nie wiedział, na jak długo, nie wiedział, co czynić, by sie poprawić” itd itd. Sytuacja Amsterna przypomina także sytuacje bohaterów Kafki, np z „Zamku”. Należy Amsternowi i innym licznym w podobnej sytuacji jasno odpowiedzieć czy ich odwiną czy nie, na jakich warunkach, a nie nękać tych ludzi, którym najwidoczniej na uczestnictwie w S24 strasznie, wręcz chorobliwie, zależy. A ponieważ ich się nęka, dlatego z całą odpowiedzialnością, wolny od mącącego umysł uczucia nienawiści, piszę, że S24, to instytucja nieco podła i trochę sadystyczna – przy wszystkich swoich kolosalnych zaletach i mimo ich.

    http://trammer.salon24.pl/374033,czy-igor-zgodzi-sie-z-tym-ze-s24-jest-czesciowo-podly

  60. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    To Amstern siedzi w ukryciu?
    I ja nic o tym nie wiem?!
    ciekawe….

    >>> Chętnie bym państwu dzisiaj przedstawił ten materiał, ale…
    Dział: Kultura
    145 11 0<<<

    u mnie Amstern odpala bez żadnych salonowych czarów-marów.

  61. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Zapomniałaś zerknąć na datę – to listopad 2011.

  62. McQuriosum McQuriosum pisze:

    PS

    Eeee, to materiał ze spóźnionych wykopków z grudnia 2011, a Ty podajesz to jako schabowy pierwszej świeżości, wstydź się… 😉

  63. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Nigdzie nie było, że to news.

  64. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Z przyjemnoscia sie pochwale, ze profesor Trammer to jeden z najwiekszych salonowych skarbow.
    Do dzisiaj nie wiem, czy nadaje tez tylko dla swojego szpasu, czy tez dla wyzszych idei.

    Chetnie przejechalbym z nim zdrowerami po parkach w Bad Muskau, ale czuje, ze juz nie zdazymy.

    A ogolniej. Salon24 ma jednak wiecej zalet niz wad. I 10 lat na tym salonie, to nie da sie wykreslic i zapomniec.

  65. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Slazak.
    Slazacy to straszne egoisty.
    Tylko „swoje”, „swój”, „moje”, etc.
    Wynika pewnie z tego, ze przez wieki okupanci nie dbali o Slazakakow, to Slazacy musieli dbac o siebie sami.

    Jest taka piosenka Slazaka Kazimierza Grzeskowiaka „Bo niewazne czyje co je, wazne to je, co je moje”. Wot…

  66. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    A propos jeszcze – najbardziej w nowym Salonie24 podoba mi sie to, ze o 23-ciej zamykaja wszystko na klodke i otwieraja dopiero o 7:30 rano.
    W nocy dziala tylko komentowanie fejszbukowa.
    Genialny pomysl!

  67. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    a wydawało mi się, że Grześkowiak śpiewał to o jak najbardziej polskich chłopach, ale widać się myliłem, skoro Ty tak piszesz. Szkoda, tylko że nie ma ślunskiej wersji tej piosenki, to musiałoby dopiero brzmieć!
    Może Ty to przetłumaczysz?

  68. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    dobrze, od teraz będę sprawdzał termin przydatności do spożycia … 😉

  69. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Nocny salon pewnie jeszcze bardziej przypominałby zwykły lupanar.

  70. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,
    tak z ciekawości: do Bad Muskau to Ty rowerem podążasz?

  71. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Z rowerami to trzeba uważać, szczególnie na motocyklistów. Niejaki Owanuta też podążał w Chicago i to była jego ostatnia przejażdżka.

  72. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    To chyba Amstern miałby uważać, ja z rowerami postępuję ostrożnie i niezbyt często, gdyż i bez nich mam wystarczająco dużo ruchu.
    Ciekawi mnie po prostu, czy z domu do parku w Bad Muskał jeździ rowerem…

  73. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Ja w zasadzie nie śmigam rowerem po drogach publicznych prawie wcale, tylko po lasach.

  74. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Z domu do Bad Muskau potrzebowalbym powiedzmy tydzien. Wiec wykluczone.
    Pan profesor mialby blizej.
    Ale po kiego? Pakuje sie rowery w fure. A z rana na miejscu ogrody ksiecia Pücklera, do Budziszyna pod pomnik wdziecznosci II Armii LWP, pod Chociebuz do grodu Raddusch na pyffo „Odin”, no i takie tam.

    Lubie jezdzic do Niderlandow, tam w miejscowosciach wypoczynkowych pozyczasz rower za grosze i jezdzisz po samych drogach rowerowych skolko ugodno. Nie trzeba telepac sie z bagazem.

  75. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    Pytałem, albowiem miałem jakieś niecne podejrzenia… 😉
    Teraz wszystko się wyjaśniło, więc serdecznie przepraszam!
    Zaś szczerym wielbicielom pedałów życzę wszystkiego najlepszego, żeby sempiterna bolała ich tylko od siodełka, i to niezbyt mocno!
    Ahoj przygodo!
    🙂

  76. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Mnie pedaly i rowery kojarza sie tylko z jednym – zdrowerowaniem. I to póki jeszcze sie, póki jeszcze stawy kolanowe dzialaja.

    Swoja droga, jak zlicze wszystkie moje trasy sprzed lat, to w sumie przejechalem na rowerze od Sosnowca do Liege w Belgii i Maastricht w Niderlandach. Bad Muskau musnalem jadac z Budziszyna do Magdeburga.

    Europa jest mala. Widze wlasnie mezczyzne w kwiecie wieku, ktory zbiera na wydanie ksiazki – szedl pieszo trasa Jakubowa z Lublina do Santiago 3200 km. To jest dopiero sztuka!

  77. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    mnie również z rowerowaniem, choć – jak skarżą się zapaleni cykliści – taki Facebook, za posługiwanie się terminologią fachową, czyli używaniem słowa „pedał”, potrafi bez ostrzeżenia zlikwidowac konto, bo fejsowym cenzorom wszystko się brzydko i tylko z jednym kojarzy!
    Z Budziszyna do Magdeburga? Łaaadny kawałek, tylko pogratulować!

    PS
    Gdyby ten gość od pieszych wędrówek doszedł do Santiage de Chile, to byłby dopiero wyczyn, a tak… 😉

  78. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Jeden pisarz zbiera na wydanie komiksu nie ruszając się z domu i to jest dopiero sztuka.

  79. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Nie znam sie na fejzbukach i nie chce sie znac. Przymkneli mi konto i ciagle czekaja na kopie dowodu osobistego.

    Z Budziszyna do Magdeburga male piwo, bo plasko. Starcza dwa dni. A jadac bocznymi drogami mozna napotkac tak ciekawe miejscowosci jak Torgau czy Finsterwalde. Polecam! 🙂

    Tego pieszego podziwiam, bo czym wolniej sie podrozuje, tym wieksza nuda. Drogi, pola, lasy – kilometrami to samo. I w bardzo wolnym tempie.

    Wada tych dróg Jakubowych jest, ze sa wszedzie. U mnie w lesie za wsia jest ich pare. Jedna ma zabawny szyld „do Trewiry 173 km”. Szalenie to zachecajace.

  80. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    Jeśli ten pieszy szedł z Lublina do Santiago de Compostella tzw. Drogą św. Jakuba, to raczej nie nudziło i nie dłużyło mu się, bo był – najprawdopodobniej – stymulowany religijnie. Przypuszczam tak dlatego, że mało komu bez takiej motywacji chce się ponad 3000 km na piechotę drałować.
    A tak to w trakcie wędrówki pacierz sobie odmówił, a to pieśń pobożną zanucił, korzonkiem zagryzł, wodą źródlaną popił i czas mu przeleciał jak z bata strzelił. Pewno ani się obejrzał, jak już był u grobu świętego i się cieszył jak …;-)

  81. Kfiatushek pisze:

    McQuriosum,

    A co to się cudów przez ten czas narobiło. Jeden taki poszedł, bo żona „zajść” nie mogła. Jak wrócił po pół roku, to żona w 4 miesiące mu dziecko urodziła. Cud, panie, cud się zdarzył.

  82. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Zasadniczo tak, ale zajrzalem do jego ksiazki, do opisu wedrowki. I widze, ze sie meczyl fizycznie.

    Ja kiedys nie lubialem samotnych wedrowek, kiedy radio tranzystorowe wazylo kilogram. Potem byly sredniociezkie walkmany na dwa akumulatorki AA. Teraz lubie, bo biere nic nie wazacy mp3-plejer na jeden akumulatorek AAA i slucham ksiazek po drodze. Ale nawet w drodze do kosciola sa to kryminaly i kabarety.
    Kosciol katolicki nie ma dzisiaj lekko…

    Oczywista grupowa piesza pielgrzymka na Gore Sw. Anny to zupelnie inna historia. Kobiety i spiew, i droga zlatuje w oka mgnieniu.
    Niestety pielgrzymki piesze sa niemodne w Niemczech. Parafie biora autokary i huzia 120 km do Neviges. Zle sie kojarzy. Brakuje tylko, ze po drodze elektryczne koce sprzedawali.

  83. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Kfiatushek,

    w kwestii takich cudów, to aż tak bardzo ironiczno – sceptyczny bym nie był.
    Popatrzmy bowiem na sprawę bez emocji:
    -dziecka długo nie było. a po pielgrzymce pojawiło się i to w trybie ekspresowym.
    -postulant ( czy jakoś podobnie ) pół roku zwiedzał sobie ekologicznie świat, dając zapewne niejednemu zarobić, bo to nie tylko korzonkami człek żyje,
    – itd,itp.
    A poza tym, przecież wszystkie dzieci są nasze… 😉

  84. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    przyznam, że i ja mam na „rozkładzie” słynną miejscowość pielgrzymkową!
    Przyznaj się, byłeś kiedyś w Lourdes?
    Bo ja byłem i to już w 1973r,, choć prawdę mówiąc, stało się to prawie zupełnym przypadkiem, ale jednak.
    Po prostu wraz ze znajomi Francuzami wracałem z małej wioseczki położonej gdzieś w Wysokich Pirenejach, zaraz przy granicy hiszpańskiej, do Agen,
    Prawie po drodze wypadało Lourdes, więc znajomi sądzili, że co jak co, ale Polak to powinien być zachwycony propozycją zwiedzenia Lourdes, bo to miejsce święte. Przyznaję,że chyba pierwszy raz w życiu usłyszałem nazwę tego miejsca, że o legendzie i reputacji już nie wspomnę. Więc przybyłem, zobaczyłem i … obiecałem sobie, że moja noga nigdy, ale to nigdy – w podobnym do tego przybytu tandety i żerowania na ludzkiej naiwności – nie postanie.
    Amen!
    🙂

  85. Kfiatushek pisze:

    McQuriosum,

    Toteż ja cudy popieram. Mnie bez różnicy po jakim tatusiu potomek, a dzieci im bardziej mieszane, tym zdrowsze. Cuda, panie, cuda.

  86. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Gratuluje tego Lourdes.
    Bylo bardzo modne 50 lat temu. Podobnie jak Fatima.
    Opa byl w Lourdes, wode cudowna przywiozl.

    No i ten rok 1973, czyz nie byl wspanialy? Kartofliska byly dobrze naslonecznione. W Pirenejach na pewno tez.

    Wtedy bym tez chetnie pojechal do Lourdes. Za wczesnego Gierka obskoczylem cudowne miejsca w woj. opolskim i katowickim. Z Gogolina bylem z kumplem z partyzantki na rowerach na Jasnej Górze. Przez Gore sw. Anny i Piekary. A wode cudowna wzielismy z Ujazdu.
    Z wiekiem jakos moja wiara w cudowne wody zmalala.

  87. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    A ja byłem tylko w Św. Lipce, ale już nie pamiętam o co chodziło. Mam za to gdzieś zdjęcie stare przed kościołem.

  88. Kfiatushek pisze:

    To ja też się przyznam. Byłam w Fatimie 5 lat temu. Takiego teatru to jeszcze nie widziałam! Nawet na mszy byłam i woreczek (nie tacę!) na przeklętą mamonę w ręce trzymałam przez 3 sekundy. Jeżeli ktoś mi jeszcze powie, że katolicy skupiają się na modłach, a nie pieniądzach, to go wyśmieję.

  89. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    A ja bylem w Turzy i w Wambierzycach. I w Kevelaer, i w Eupen-Kettenis (sw. Katarzyna), i w Berus (sw. Oranna), i …

  90. Amstern pisze:

    Kfiatushek,

    Ja powiem. Kolekta to pare minut, msze swiete i nabozenstwa to godziny.

    A propos „worek na pieniadze”, to jako ministrant lekkopólstarszy obslugiwalem taki worek. Woreczek byl na koncu trzymetrowego drazka. Ministrant stal u skraju lawki i podsuwal drazkiem kazdemu woreczek pod nos. Do polowy dlugosci lawki, a w drodze powrotnej druga polowa lawki.

    Dzisiaj koszyk idzie lawkami sam, wtedy ministrant decydowal jak dlugo trzymac komus woreczek przed nosem.
    To byla fascynujaca robota.

  91. Kfiatushek pisze:

    Amstern,

    Tam worek był podawany przez „modlących się”. Nigdy nie zrozumiem, jak osoby pogrążone w modlitwie, czyli w kontemplacji, mogą zajmować się wyjmowaniem pieniędzy i wkładaniem ich do worka (na tacę). Jak można uczestniczyć w akcie transcendentalnym i jednocześnie płacić za wstęp na to widowisko?! Jahwe powinien pomyśleć o zmienie personelu naziemnego, bo PR ma tu fatalne.

  92. McQuriosum McQuriosum pisze:

    czas na porządnego suchara:
    ( w skrócie )

    Atlantyk, sztorm.
    Statek pasażerski zaczyna tonąć, panika, któryś z pasażerów odkrywa, że wśród nich jest ksiądz katolicki, więc czas na mszę świętą.
    Ksiądz niespecjalnie ma na to ochotę,bo trzeba się ratować, ale współpasażerowie mocno nalegają, żeby chociaż odprawił najważniejszą część rytuału. Ksiądz się natychmiast na to zgadza, po czem puszcza tacę w ruch.
    Amen…

  93. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Chyba jeszcze nie było badań na temat, jak program 500+ wpłynął na dochody z tacy.

  94. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    to mogłoby byc nad wyraz interesujące, ale kto takie badania ( i to wiarygodnie ) teraz przeprowadzi?
    ( i poda do wiadomości publicznej bez stosownej obróbki)
    Ojciec doktor dyrektor?
    Albo jakaś sondażownia zwiazana z TVP?
    O Jezu… !
    😉

  95. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Dziś rano w radiu słyszałem, że wzrosło spożycie alkoholi, ale tych lepszych, więc nie ma pewności, czy to z powodu tego programu.

  96. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    wraz ze stopniem zamożności wzrasta świadomośc społeczna obywatela!
    Świadomy obywatel wie, że alkohol powinien być lepszego sortu, gdyż taki ponoć mniej niszczy zdrowie, a zdrowy obywatel to mniejsze wydatki na służbę zdrowia, co przekłada się na mniej problemów z dopięciem budżetu, co z kolei skutkuje bezproblemową wypłatą 500+.
    Trzeba cos więcej?

  97. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Może przydałoby się więcej żarliwości ?

  98. Kfiatushek pisze:

    McQuriosum,

    Dodam jeszcze, że bubel prawny w postaci projektu sieci szpitali spowoduje, że mniej uposażeni lub gorzej ustosunkowani Polacy nie będą mieli szans na zabieg chirurgiczny nie będący na liście ratujących życie procedur medycznych. Za to ceny za zabiegi prywatne skoczą jak nie przymierzając BOR po ministerialną pizzę. Z 500+ zrobi się 500-. Już dzisiaj moi ubezpieczeni emerytowani rodzice chadzają do prywatnych gabinetów lekarskich, wykonują badania w prywatnych przychodniach diagnostycznych i leki ekspresowo sprowadzają od córki. Popierając PiS czynem umieramy przed terminem?

  99. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    żarliwości, ale w czym?
    W spożywaniu, powiększaniu substancji narodowej, chwaleniu genialnego geniuszu wiadomokogo?

  100. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Kfiatushek,

    warto byłoby upowszechnić ten – z lekka odświeżając – nieco zapomniany slogan, np.
    -Poprzyj Xsięcia Pana czynem, umierając przed terminem!
    można też:
    – tylko pisu sieć szpitali nam budżetu nie rozwali!
    – itd.

  101. Kfiatushek pisze:

    Arystokratyczny PiS-celebryta wytępi polskiego emeryta…

  102. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Ksiadz na Titanicu puszcza tace ruch.
    Czy polscy ksieza maja az taka fatalna opinie?
    Niemieccy ksieza zaczeliby udzielac ostatniego namaszczenia. Gratis.

  103. Amstern pisze:

    Kfiatushek,

    Ja tez nie rozumiem worka puszczonego w ruch w miejscu tak duszoszczypatielnoj kontemplacji.
    Normalnie postawilbym przy wyjsciach ministrantow z koszyczkami na „co laska”.

  104. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,
    >>Czy polscy ksieza maja az taka fatalna opinie?<<
    a jak myślisz, skąd się biorą takie dowcipy?
    Z życia, Drogi Amsternie, z życia!

    *******
    Wraca Jezus z Ogrójca do wieczernika.
    W wieczerniku biba.
    Wszędzie łażą gołe lachony, pełno wódy i koksu.
    Podchodzi do Piotra i pyta:
    – Skąd wzięliśmy na to kasę, przecież jesteśmy biedni?
    – Judasz kogoś sprzedał…

  105. Amstern pisze:

    McQuriosum,

    Ten jest dobry!
    Iscie montypythonowski. 🙂

  106. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Do konfesjonału wchodzi staruszek i ksiądz słyszy szokujące wyznanie:
    – Wczoraj wieczorem u mnie w domu w czasie nieobecności mojej zony kochałem sie namiętnie z 18 latka… I to wiele razy!
    – Oj to straszny grzech…
    – Jaki znowu grzech? Było mi bardzo przyjemnie!
    – Jak śmiesz tak mówić o cudzołóstwie? To słowa niegodne chrześcijanina!
    – Ale ja jestem Żydem.
    – To po co tutaj przyszedłeś i mi o tym opowiadasz?
    – Mam 71 lat. Wszystkim o tym opowiadam.

  107. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Ale dlaczego, ze Zyd?
    Zamien na „katolik radiomaryjny” i bedzie swietny dowcip.

    Dobrej!

  108. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    Amstern,

    Ksiądz pociesza faceta:
    To nic, że masz pryszcze, 20 dioptrii, krzywe zęby i garb. Bóg cię kocha, synu.
    Na to facet:
    – Aż strach pomyśleć, jak bym wyglądał, gdyby mnie nie kochał!

  109. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    jeszcze to, na dobranoc:

    Proszę księdza, czy jak w każdą niedzielę dam na tacę 100 zł, to czy pójdę do nieba?
    – Zawsze warto spróbować…

  110. Kfiatushek pisze:

    Dzięki Wam za poprawienie humoru. Na dobranoc jak znalazł.

  111. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Kfiatushek,

    Zawsze do usług!
    Dobranoc

  112. Kfiatushek pisze:

    McQuriosum,

    No i jeszcze ten słodki pyszczek na dobranoc. Gdybym nie była tak zmęczona wczoraj wieczorem (graliśmy do 23:30), to bym się w zwierzu zakochała, a tak muszę zrobić to dzisiaj.

    PS: Ponad 50% w turnieju. Nie narzekajmy.

  113. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Kfiatushek,

    na zakochanie każda pora dobra!
    Mysza miała wczoraj wieczorem dzień (?) wścibiania i wyścibiania pyszczka gdzie-i-skąd się tylko da.
    To żona zauważyła jak kotka z „ukrycia” nas obserwuje…

    PS
    Nie narzekam na te 50%, ale zawsze mogło by być lepiej, czyż nie tak?
    😉

Dodaj komentarz

Zaloguj się