Zdegradować Wałęsę

Dożyliśmy czasów, gdy ludzie będący u władzy, którzy w żaden, nawet minimalny sposób nie przysłużyli się Polsce, mają czelność uchwalać prawo, które pozwoli na pośmiertne pozbawianie stopni wojskowych. Skoro więc już ma dojść do degradacji gen. Jaruzelskiego i Kiszczaka, to następnym krokiem powinno być odebranie stopnia kaprala Lechowi Wałęsie, gdyż oczywiste jest, że agent Bolek nie zasługuje nie tylko stopień na kaprala, ale nawet na starszego szeregowego.

Tyle, że ta ustawa będzie miała w przyszłości skutki obosieczne, bo dość łatwo sobie wyobrazić nie tylko pozbawienie wszelkich stopni wielu  żołnierzy wyklętych, ale choćby degradację „do zera” gen. Błasika i wszystkich tych oficerów, którzy podawali rękę Misiewiczowi i byli awansowani przez Macierewicza. Zaś ten, który trzymał nad aptekarzem parasol, powinien zostać nie tylko zdegradowany, ale powinien otrzymać dożywotni zakaz posiadania jakiegokolwiek parasola, nawet damskiego.

A wracając do wymienionych na początku generałów, to chętnie bym się dowiedział, czy np. Trybunał Norymberski pozbawiał  zbrodniarzy nazistowskich stopni oficerskich, czyli czy degradował ich przed powieszeniem. Bo do dzisiejszego dnia ich wszystkich określa się przy każdej okazji z użyciem tych stopni, więc jeśli nawet zostali ich pozbawieni, to dla historii nadal pozostali oficerami, czy to się komuś podoba, czy nie. Ciekaw jestem również, czy z nagrobków będą „skuwane” te stopnie oficerskie, a jeśli tak, to kto będzie się tym zajmował i czy pan Braun nakręci film z takiej imprezy, który potem będą pokazywały niezależne portale prawicowe i być może TVP, jako przykład na powstawanie z kolan i stawanie w prawdzie, choćby i gównianej.

A tak w ogóle, to dlaczego ustawa ma dotyczyć tylko wojskowych?

Np. Pantryjota nie ma żadnego stopnia, nie tylko oficerskiego czy nawet podoficerskiego, więc w aspekcie degradacji wydaje się niezagrożony, a to z punktu widzenia władzy sytuacja niedopuszczalna. Ale przecież każdego obywatela można pozbawić jakichś osiągnięć z przeszłości, np. prawa do wykonywania zawodu, stopnia naukowego, dowolnego odznaczenia czy choćby matury, więc ustawodawca powinien pójść o krok dalej, żeby potem nie było, że nie wykazał się intuicją.

A to, że intuicja Pantryjoty jest już legendarna, nie pozostawia żadnych wątpliwości, podobnie jak fakt, że swoją legendę stworzył sam, bez udziału sponsorów i bez wahania. Jakby co, to zawsze może to potwierdzić choćby koleżanka Ruhla, którą też objęła ustawa dezubekizacyjna, choć tylko teoretycznie, bo ma za małą emeryturę, żeby można było z niej jeszcze cokolwiek uszczknąć.

Z Bobrem.

Pantryś

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Polityka, geopolityka (6)
  1. Samuela Samuela napisał(a):

    Panowie oficerowie Wehrmachtu nie zostali pozbawieni stopni oficerskich ani przez Trybunał w Norymberdze ani przez sądy Republiki Federalnej Niemcy ani też na podstawie jakiegoś aktu prawnego. Byłoby to zresztą dziwaczne, albowiem w ten sposób panie Niemki i panowie Niemcy wykazaliby kontynuację Bundeswehry z Wehrmachtem. Siły zbrojne III Rzeszy nie zostały zresztą zdelegalizowane w Norymberdze i tym samym nie zostały określone jako organizacja przestępcza tak jak SS. Zresztą panowie generałowie z SS, którzy nazywali się odpowiednio SS-Reichsführer, SS-Oberst-Gruppenführer,SS-Obergruppenführer, cokolwiek by to miało znaczyć, także nie zostali pozbawieni stopni generalskich, o innych nawet już nie wspominając. Można spekulować, że Republika Federalna Niemcy z tego względu tych szacownych panów nie zdegradowała, że ich po prostu bardzo lubiła, gdyż przyczynili się oni do chwały niemieckiego oręża znacznie. Można też uznać, że degradacja się nie odbyła z tego powodu, iż uznano, że SS została jako organizacja przestępcza rozwiązana i że nowe niemieckie państwo nie miało z tymi panami nic wspólnego. Pewną ciekawostką może być fakt, że niektórym wysokim oficerom Wehrmachtu nieźle się wiodło podobnie jak oficerom nieco niższym, np. pan generał Reinhard Gehlen po wojnie został szefem BND, czyli niemieckiego wywiadu. Zaś pan marszałek polny Friedrich Paulus, znany z brawurowej akcji wojskowej pod Stalingradem, po wojnie wykładał taktykę wojenną w sowieckiej Akademii im. Frunzego w Moskwie. Prawdopodobnie jego wykłady nie znalazły jednak uznania wśród Rosjan, gdyż Rosjanie odesłali go do Niemieckiej Republiki Demokratycznej, gdzie skromnie dożywał dni swojej chwały w Dreźnie, aż sczezł.

    Działo się tak prawdopodobnie z tego powodu, że zgodnie z Konwencją Haską żołnierzom wolno jest zabijać żołnierzy, jeśli mają ku temu zapał. Z tego względu nie można potępiać srogiego wachmistrza Luśni za wbicie Azji żerdzi w tyłek, skoro srogi wachmistrz Luśnia taką chęcią do tyłka Azji zapałał. Skoro żołnierzom wolno jest zabijać, to państwa, wszystkie państwa, dbają o swoich żołnierzy i nie dadzą zrobić im krzywdy nadaremno. Panom żołnierzom dzieje się jednak czasem krzywda, jeśli się zagalopują i zastrzelą niewiastę lub dziecię, ale stosunkowo rzadko. Przykładowo generał SS von dem Bach-Zalewski, który brał udział w Powstaniu Warszawskim, nie został skazany za swe bohaterskie powstańcze czyny, lecz za to, że w 1933 r. zamordował sześciu komunistów. Pan Duda powinien go chyba za to zrehabilitować i nadać mu jakiś fajny order, tym bardziej, że tenże pan generał SS pochodził z polskiej rodziny, a Polacy mieli w zwyczaju ofiarować swe dusze i ciała na ołtarzu wolności przecież.

    W tradycji niemieckiej, a ściśle rzecz ujmując: w tradycji pruskiej, istniała zawsze i istnieje do dzisiaj kategoria sług państwa. Owi słudzy nazywają się Beamter i ich zadaniem jest służyć państwu dozgonnie. W zamian za dozgonność otrzymują sowite wynagrodzenie, ale muszą niestety zrezygnować z części praw obywatelskich, np. nie mogą pełnić funkcji deputowanych, gdyż są sługami i jako tacy nie dysponują sami sobą. Nie wolno im zdradzać państwa, za co dostają kulkę w łeb tak, jak Azja dostał żerdź. W tym sensie zdrajcą jest na pewno imć Kukliński oraz imć Kuklinowski. Obydwaj ci panowie dopuścili się bowiem zdrady pana, któremu mieli służyć.

    Owa kategoria „Beamter” jest zresztą także ciekawa w nieco innym kontekście. Niekiedy spotkać się bowiem można z argumentacją, że Republika Federalna Niemcy po niemieckim zjednoczeniu wyrzuciła komunistycznych sędziów, nauczycieli, policjantów i strażaków oraz żołnierzy na zbity pysk. Nie do końca jest to prawdą. Wszyscy ci panowie i chyba panie byli bowiem sługami państwa o nazwie Niemiecka Republika Demokratyczna. Zjednoczenie Niemiec skutkowało tym, że NRD przestała istnieć nagle, a skoro nie istniała, to Republika Federalna Niemcy nie miała obowiązku przyjmować do służby państwowej sług nieistniejącego nagle państwa. Nie tyle więc ich wyrzuciła, co raczej po prostu nie przyjęła do służby. W Polsce nie było to nigdy możliwe z tego względu, że w okresie PRL nie istniała prawna kategoria urzędników państwowych. Nie było też tak, że się Polska zjednoczyła, tzn. że nowa Polska wcieliła w siebie samą starą Polskę. Polska się nagle przeistoczyła z Polski realnego socjalizmu w Polskę liberalno-demokratyczną, w co dzisiaj nikt już chyba nie wierzy, bo niby dlaczego?

  2. Samuela Samuela napisał(a):

    Dodam jeszcze rzecz mogącą uchodzić za interesującą w rzeczonym kontekście odpowiedzialności żołnierzy za niezbyt rycerskie postawy. Rosja sowiecka za czasów pana Stalina nie ratyfikowała, a zatem nie uznała, Konwencji Haskiej. Miało to takie skutki, że mogła do woli rozstrzeliwać wziętych do niewoli żołnierzy innych państw. Negatywną konsekwencją olewania Konwencji Haskiej było jednak to, że z sowieckimi jeńcami nikt, czyli panowie z Wehrmachtu i z SS, się nie patyczkowali nadmiernie. Prawo międzynarodowe nie znało wówczas jeszcze kategorii zbrodni wojennych i zbrodni ludobójstwa. Gdy byłam jeszcze kilka lat temu mocno zaangażowana zawodowo i pracowałam miedzy innymi w Chełmie, to starałam się dociec, gdzie znajdował się sowiecki obóz jeniecki będący polskim obozem niemieckim. Przeczytałam bowiem, że w tym obozie zginęło kilkadziesiąt tysięcy sowieckich ludzi. Dużo. Przyczyna była banalna jak zło: nadeszła zima i ludzie sowieccy umierali na gołej ziemi z głodu i chłodu. Żadnego śladu w postaci pomnika w Chełmie nie odkryłam oprócz pomnika chwały żołnierza radzieckiego, ale chwała ta wywodziła się ze zgoła innego powodu. Prawdopodobnie sowieccy żołnierze wzięci do niewoli nie zasługiwali na żadną pamięć, ponieważ dali się wziąć do niewoli, a to się żołnierzom, zwłaszcza żołnierzom radzieckim, nie godzi i już.

  3. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Samuela,

    Te obszerne i jakże cenne wyjaśnienia w zasadzie wszystko wyjaśniają, za co bardzo dziękuję. Teraz już rozumiem, że niemieccy oficerowie nie zostali zdegradowani dlatego, że służyli swojemu narodowi, zaś Jaruzelski służył wiadomo komu i to od samego początku. Niepokoi mnie jednak w tym kontekście casus płk. Kuklińskiego, który podobno wciąż czeka na awans generalski.

  4. Jose Obando napisał(a):

    Cześć,
    PISdzielce wychowani na doktrynie komunistycznej uważają, że trzeba poprawiać i zmieniać historię. To i robią swoje ochoczo. Tylko, że historia potrktuje ich w pełni jednakowo. Znikną z kart historii poprzez swoje dziania.
    Pozdrawiam

  5. McQuriosum McQuriosum napisał(a):

    Pantryjota,

    nie wiem, czy dowcip który akurat mi się przypomniał jest a propos czegokolwiek, ale zaryzykuję, ostatecznie w razie dezaprobaty mogę przecież spróbować przemienić się w rasowego polityka i twierdzić, że to najprawdopodobniej nie ja pisałem….

    – Przed Komisją Weryfikacyjną ds Członkostwa ZBOWiD staje babcia z wnioskiem o przyjęcie w szeregi tej szacownej – zapewne – organizacji.
    Na wstępie pada sakramentalne pytanie: a czym to Obywatelko zasłużyliscie się w czasie wojny, że teraz uważacie, że możecie do ZBOWiD należeć?
    – Nosiłam partyzantom do lasu jeść…
    Niestety pojawił się problem, gdyż babcia nie potrafiła podać nazwy oddziału, ani pseudonimów partyzantów, w ogóle nie podawała żadnych szczegółów pozwalających na weryfikację jej opowieści. Wreszcie jeden z członków komisji wpada na pomysł:
    – A co ci partyzanci Wam mówili, jak żeście to jedzenie przynieśli?
    – No, mówili „danke schön”
    – Obywatelko, przecież to byli Niemcy!!!!?????
    – Może, ale z DDR!

  6. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Jose Obando,

    Albo zostaną na tych kartach, jako przykłady najpaskudniejszego guana.

  7. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    McQuriosum,

    Albo nawet z NRD.

  8. Eva70 napisał(a):

    Zachwycający post Pantryjoty oraz niesłychanie erudycyjne komentarze Samueli, no i cała reszta, oczywiście! Dziękuję wszystkim – poprawiliście mi nieco humor. Wdzięczność dozgonna! 🙂

  9. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Eva70,

    Dzień dobry,
    Jak rozumiem, już wiesz, że nie musisz pytać o zezwolenie na linkowanie na F/B i gdzie tylko się da ? 🙂
    Wpadaj częściej, będzie weselej.
    Właśnie czytam, że Michnik i Czaputowicz (m.innymi) byli opłacani przez hiszpański wywiad i to w pesetach 🙂

Dodaj komentarz