Zeby swieta byly swietami

Pustki w lodówce? Nie masz co zjesc? Puchy w portfelu? W oswiadczeniu  majatkowym same dlugi?
Jedz z gospodarska wizyta do Zakladów Miesnych w Debicy!

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Pantryjota Pantryjota pisze:

    A co z kebabami? Podobno mają u was zabronić..

  2. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Kebabami ( „kebapami” wg pisowni patriotycznej ) i koncesjami na nie ma –
    ponoć – zajmować się szefowa specjalnie dla niej utworzonego Urzędu d/s Imigrantów i Kebapów, minister Beata Kempa Sycowska.
    Podobno o koncesję będzie bardzo trudno, nawet trudniej niż o polską zielona kartę… 😉

  3. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Szkoda, że nie wrzucili na ten odcinek tej drugiej Beaty.

  4. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    A po co???

  5. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Bo zajmowanie się kebabami to zającie w sam raz na jej poziom, nie tylko intelektualny.

  6. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    To nie sa zarty z tymi kebabami.
    Chodzi o to, czy mozna je w zamrazarce konserwowac czyms tam. Chyba jakis zwiazek potasu. UE stwierdzila, ze poki co mozna.

    I tak z tym calym gotowym dziadostwem. Myslisz, ze kupujesz swieze mieso z grilla, a okazuje sie, ze lezalo miesiac w chlodni, zaprawione jakims chemicznym gównem, do do skutkow spozywania takowego dowiemy sie pare generacji pozniej.

    O ile Mlodzi pakuja w siebie gotowe lub polgotowe, to ja staram sie gotowac mozliwie duzo wlasnymi rencami i z podstawowych skladnikow.

    Zdjecie z GW jest c-u-d-o-w-n-e! Wklejam wszedzie na pamiatke.

  7. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    wypluj to słowo ” w sam raz na jej poziom” !!!
    Kebab to zbyt poważna sprawa, żeby powierzyć ją jakiemuś garkotłukowi!
    Pisarze do piór, a kuchty do kruchty!!!
    😉

  8. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Ja w ogóle nie stołuję się „na mieście” a jeśli już, to najwyżej w barach mlecznych.

  9. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    To może szaszłyki? W końcu nabija się je na coś w rodzaju szydła.

  10. McQuriosum McQuriosum pisze:

    PS

    Zdjęcie jest jakby mocno starawe, m. in.:
    prezespan jeszcze nie zdradzający tak widocznych objawów otępienia ,
    lico Hofmana jeszcze mocno świeci od partyjnych fruktów,itd…

  11. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryjota,

    szaszłyk to też poważna sprawa, lepiej niech juz siedzi w kącie i klepie paciorki, nikomu chyba tym nie zaszkodzi…

  12. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Ja w ogole nie o stolowaniu gdziekolwiek, ale czy w domciu makaron robisz recznie z maki i jajek, czy tez bierzerz kupny. Mielone sam mielesz z kawalka miesa czy tez kupujesz u „fachowcow”. Etc.

  13. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Pewnie już się wyspowiadała synowi, a on jej zadał pokutę.

  14. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Makaron nie, mielone tak.

  15. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Dziwne, bo zrobienie makaronu, to pestka. I nie trzeba zadnych narzedzi.
    A do sensownego zmielenia miesa trzeba przedwojenna maszynke do miesa albo pieronsko droga nowoczesna. Zeby mieso ciac, a nie miazdzyc.

    Ale chleby pieczesz sam, gell?

  16. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    W kwestiach kuchennych jestem zdany na żonę pracującą, więc ani mi w głowie wymagać, żeby sama robiła makaron, nie mówiąc o pieczeniu chleba.Bez przesadyzmu.

  17. Amstern pisze:

    Chyba nie wpuszczasz kobiety do kuchni?!
    Szczególnie nie w niedziele?

    Kobiety w kuchni, to wyrobnicy. Mezczyzni w kuchni, to artysci.

  18. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amstern,

    no, nie przesadzaj, facet ma upolować, ugotować i co jeszcze?!
    W głowie Ci się od tej Unii poprzewracało!
    😉

  19. McQuriosum McQuriosum pisze:

    PS

    To na Sląsku nie obowiązywało stare dobre 3K?

  20. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Nie wiem, czy nasz związek przetrwałby 40 lat, gdyby nie kuchenne talenty mojej drugiej połowy 🙂

  21. Pantryjota Pantryjota pisze:

    McQuriosum,

    Amstern -jak widać – całkowicie przesiąkł najgorszą wersją genderyzmu, czyli tzw genderyzmem szwabskim:)

  22. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Pantryś,

    O Jeżu!
    Po prostu zgroza!
    😉

  23. Amstern pisze:

    Chopaki, tu nie chodzi o jakies gotowanie jedzenia, ale o Gotowanie. Ntp. rolady wolowe z buchtami, sosem i czerowna kapusta.
    Tylko mezczyzna zrobi jakies cudo.
    Nic dziwnego, ze wsród najwiekszych kucharzy tego naszego swiata nie ma kobiet.

    Szwaby to sa mieszkancy okolic Szwarcwaldu. Ludzie niezwykle slowni, ale tez dokladnie rozliczajacy sie co do grosza. Gotuja miernie, bo tlusto. Maja dobre wina.

    Co innego mieszkancy Nadrenii, a szczegolnie Kolonii. Partacze jak w Polsce, wielkie obiecanki, a potem „wlasnie mialem sie za to zabrac, kiedy…”. Gotuja koszmarnie, zjedza nawet kaszanke albo placki kartoflane, popijac cienkim piwem.

    Dobrej nocy!

  24. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Amstern,

    Te wyjaśnienia całkowicie nas usatysfakcjonowały, jeśli mogę się wypowiedzieć w imieniu wszzystkich, czyli jednego oprócz mnie 🙂
    Dobrej i dla Ciebie.

  25. McQuriosum McQuriosum pisze:

    Amcik,

    moje bezprzykładne lenistwo i takaż leworęczność w sprawach kuchennych każe mi ze wstrętem odrzucać każda propozycję ugotowania czegokolwiek, zwłaszcza zaś, po przykrym incydencie ugotowania niegdys przeze mnie niedzielnego rosołu ( powodu dla którego zgodziłem się pokucharzyć już nie pamiętam ),l który wyszedł mi na tyle dobrze, ze muszę go ( rosół ) gotować zawsze, kiedy trzeba zachwycić kogos rosołem.
    Z kolei żona gotuje na tyle dobrze, że nie widzę powodu, aby stawać z nia w garnkowe szranki, bo i po co ????
    Niech każdy robi to co lubi i umie i tego się trzymam!

  26. Amstern pisze:

    Pantryjota,

    Znaczy, jakbym czesciej zagladal, to byloby nas trzech, blizniakow.
    Jak pomysle, ze to juz prawie rok minal. Jak ten czas leci.

  27. Kfiatushek pisze:

    Dam Wam jeszcze, panowie, mojego męża do kuchni. Niestety zostałam z tego przybytku przepędzna na zawsze, ponieważ mąż potrzebował miejsca na rozwinięcie swoich talentów twórczych. Od ponad dwóch dziesięcioleci w kuchni gotuję wyłącznie wodę na herbatę i w ostateczności mogę upiec ciasto, czy zrobić deser (talenty męża nie obejmują trywialnych potraw z cukrem, miodem i owocami) oraz kawę (rodzinnego przepisu parzenia strzegę jak nowych butów od Jimmy Choo i Manolo Blahnika).

Dodaj komentarz

Zaloguj się