Bajeczka o strasznej staruszce.

Bajeczka jest krótka i treściwa: była sobie staruszka, którą życie nauczyło milczenia. W swoich snach widziała biedę, zagładę i upadek narodu, ale nikt nie wierzył, żeby jakaś obdarta starucha miała rację. Zwłaszcza, że wódz z wysokości swojego tronu obwieszczał coraz to nowe zwycięstwa, a tłuszcza cieszyła się z nowych udogodnień finansowych. Nauczona doświadczeniem pomarszczona kobieta była sama ze swoimi myślami, aż w końcu ośmieszona i opluta zamilkła. Potem przyszła konfederacja barska i „Wieszczba dla Polski. Opis wierszem Ojczyzny sukcesów w krytycznych czasach zastającej lub Prefekcja ks. Marka” i 200 lat niewoli, a po niej krótki okres niepodległości i zagłada wielu istnień ludzkich. Okres socjalizmu okazał się czasem pielęgnacji najgorszych okazów „pseudopatriotycznych” wynaturzeń, których całą krasę obserwujemy dzisiaj. Dulszczyzna, zakłamanie i złodziejstwo to kwintesencja obecnych rządów, to kara, jaka spotkała tych, którzy uwierzyli we wrodzoną słowiańską dobroć Polaków i zamiast nauki nieśli pod strzechy dobrobyt. Za głupotę i naiwnośc trzeba będzie zapłacić, a tym razem cena będzie wysoka.
Dlaczego to piszę? Z daleka widać lepiej, kontury się wyostrzyły, a i młodociany zapał do poprawiania świata gdzieś się ulotnił. Szkoda mi życia.

Dobrą wiadomością jest to, że moja przyjaciółka po 8miu miesiącach rehabilitacji chodzi i może prowadzić samochód, a ja jestem wolna!

„Krzyczała wciąż, choć czuła, że z niej szydzą:
„Ja widzę jasno: zmiażdży Troję Grecki but!”
Lecz jasnowidzów – zresztą tak, jak zbędnych widzów –
Jak światem świat na stosach palił prosty lud.”

„Pieśń o jasnowidzącej Kasandrze”, Włodzimierz Wysocki, tłumaczenie: Witold Bartoszek, 2008

Avatar

Złe ziele. Rośnie, gdzie go nie posiano. Ma genetyczną odporność na herbicydy. I uczulenie na głupotę.

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Piękna notka. I choć tkwię tutaj w samym środku tego polskiego piekła, też z czasem coraz mniej mi się chce naprawiać świat. Może trzeba to zostawić młodszym – przecież to waży się właśnie ich przyszłość …

  2. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Widzę, że niektórzy po przerwie powracają na łono me.
    To cieszy.
    W związku z powyższym przesyłam Ci Rysia, którego od wewnątrz obserwuje Kazia.

  3. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Aha!!! Rysio to ja… Może być bo ładny 🙂

  4. Avatar Kfiatushek pisze:

    Pantryjota,

    Jak na łono, to na te 2 owłosione na fotce wracam zawsze. Chociaż ostatnio zdradzam koty z pewną piękną (niestety nie moją) damą o szarym umaszczeniu o kwiecistym imieniu oraz z sąsiadem o brązowej sierści. Czy nie są cudne?!

  5. Avatar Kfiatushek pisze:

    Sorry, sąsiad się zapodział. Rhodesian Ridgeback!

  6. Avatar Eva70 pisze:

    Bajeczka Kfiatushka jest piękna, choć bardzo smutna i przygnębiająca, jest rzeczywiście piękna, jako rzecze Pantryjota.
    Piękne są też zdjęcia, że o Wysockim nie wspomnę!
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    Eva70 – staruszka, która – niestety – musi podzielić tę pozbawiającą wszelkiej nadziei opinię staruszki z bajki Kfiatushka.

  7. noctorama noctorama pisze:

    Pantryjota,

    ja tutaj głośno, zaoponuje! Ja nie powracam na Twe łono, bo nigdy nań, jak i weń nie byłam, więc powrót tu jest niemożliwy, ani z niego nie wyszłam…pomimo domniemanego aktu stworzenia, kobiety z męskiego żebra! nie czuję się potomkinią z Twej kości…nawet tej, którą tak ładnie niedawno sfotografowałeś od środka….;) a nawet jak nieśmiało tutaj nawiązujesz, do łona Abrahamowego…to do bram Drugiej Świątyni – pomimo zbliżającego się Halloween, nawet nie masz co aspirować, Abraham bowiem, już tam jest, i raczej nie odpuści…musiałbyś wpierw zrobić niezły pogrom, aby zebrać te wszystkie zagubione dusze, czyli urządzić tutaj jakieś ostatnie HelloWIN, ale bez happy endu…i nawet bez dyniowej mej mary…. j, ja, Anna, co prawda ta nieświęta, pomodlę się słowami: „Bóg zadaje śmierć ale i przywraca do życia. Strąca do krainy umarłych, ale i wyprowadza.” (1 Sm. 2:6). Więc Pantryjoto szacowny i zacny, Ty nie powracaj do swego łona, ale wyprowadzaj z łona literackiej otchłani pustki…!!!! AVE WSZYSTKIM:D

  8. Pantryjota Pantryjota pisze:

    noctorama,

    Ale dlaczego ten protest jest pod tym wpisem?
    A przy okazji: w jakim to jest języku? (pomijam wtręty angielskie) :

  9. noctorama noctorama pisze:

    Pantryjota, nie wierzę, że nie sprawdziłeś w translatorze tego uprzednio…;)

    za język ciągniesz mnie, w tym przypadku nawet i ten indonezyjski:P) widzę z równym zaangażowaniem….dobrze, że nie z zażenowaniem:P) czy innym Żet, lub eRzet;)

  10. Pantryjota Pantryjota pisze:

    noctorama,

    No tak, firma jest z Indonezji, a konkretnie z miasta Surabaja (Jawa Wschodnia) , więc tekst jest po indonezyjsku. Ciekaw tylko byłem, czy to jeden język, czy jest wiele narzeczy. A swoją drogą, wcześniej tylko mi się obiła o uszy ta Surabaja, a okazuje się, że tam mieszka 5 mln ludzi.
    Chętnie bym Cię może i pociągnął, choć niekoniecznie za język 🙂

  11. noctorama noctorama pisze:

    Pantryjota,

    …pociągnął? mnie? a za co?;) Po krótkim namyśle, stwierdzam, że w sumie, i nawet z dużą różnicą… ;))) to możesz mnie spróbować pociągnąć do odpowiedzialności np. w temacie takim, abym wywiązała się z obietnicy popełnienia kolejnego grafomańskiego mniej, lub bardziej eseju…;) albo, uwaga, poezji…:D)

  12. Pantryjota Pantryjota pisze:

    noctorama,

    Oczywiście, że miałem na myśli odpowiedzialność 🙂

Dodaj komentarz