Może nie koszmar nocny, ale…

Byłem na spotkaniu towarzyskim. Siedzieliśmy sobie w jakimś domku w lesie, a być może na wsi. Śpiewaliśmy z akompaniamentem gitary (w tzw. realu często organizuję takie spotkania). Atmosfera wybitnie zrelaksowana, repertuar – głównie Jacek Kaczmarski. Wśród uczestników Olga Tokarczuk (znów odnosząc się do tzw. realu mniej więcej roku temu uczestniczyłem w kameralnym spotkaniu autorskim z naszą noblistką).

Nagle przez okno widzę skradających się antyterrorystów. Gogle, kominiarki, czarne mundury, kamizelki kuloodporne. I broń palna, mniej więcej 50-centymetrowe lufy. Wkraczają do środka. Zaczynają celować w nas. Raz w jedną osobę, raz w inną, lufy wykonują zamaszyste, dynamiczne ruchy. Towarzyszy im kilku lżej wyekwipowanych policjantów. Niezwłocznie przystępują do legitymowania nas. Obwieszczają, że na wszystkich nałożone zostają grzywny – po 250 zł od osoby. Za co?

Oskarżenie nie jest formułowane wprost. Ale przecież wiadomo. Wiadomo, co Jacek Kaczmarski sądził o ludziach takich jak ci, którzy dziś mają władzę. Mówił o tym w wielu wywiadach. No i te piosenki. „Warchoł”, „Dobre rady pana ojca”, „Ja, prosty człowiek” – aż nadto tego. Śpiewanie jego piosenek nigdy, poza okresem III RP władzom się nie podobało.

Wiadomo też, co o reżimie zwanym perfidnie „dobrą zmianą” sądzi Olga Tokarczuk. Feministka, obrończyni przyrody, a przede wszystkim głosicielka publicznej przyzwoitości. Przebywanie w jej towarzystwie to więcej niż myślozbrodnia. To deklaracja wrogości wobec PiS, a na to najwyraźniej są paragrafy.

Jestem dziwnie spokojny. Przypominam sobie, że procedura dopuszcza nieprzyjęcie mandatu, co skutkuje skierowaniem sprawy do rozpatrzenia przez sąd. Ja i inni obecni – wszyscy jesteśmy niemal pewni, że sąd nas uniewinni. Na wszelki wypadek rozważam zadzwonienie do znajomego prawnika, ale po chwili namysłu stwierdzam: nie, nie przyjmę mandatu. Pozostali podejmują taką samą decyzję.

Budzę się.

ojciec_korespondent

Im jestem starszy, tym bardziej robię się lewicowy

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Ojcze nasz, jak to mówią, sen mara, Bóbr wiara 🙂

    Pozdrawiam.

  2. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Też ostatnio śnią mi się koszmary. Wczoraj na przykład śniło mi się, że muszę wyemigrować do Nowej Zelandii i mam kłopot ze znalezieniem tam mieszkania bo nikt mi nie chce zaufać.
    Gdyby spojrzeć na to symbolicznie to czy jest od Polski kraj jeszcze bardziej oddalony niż Nowa Zelandia? I czy może jeszcze jakikolwiek kraj zaufać Polakom?

  3. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Krakowianka Jedna,

    To już chyba bym wolał mieć sny erotyczne 🙂

  4. Avatar Kfiatushek pisze:

    Niektóre koszmary wracają. Na nasze własne życzenie!

Dodaj komentarz