Problem z pedofilią wśród noblistów i oskarowców oraz majątki ziemskie

Przypadkowo usłyszałem kilka dni temu fragment wystąpienia prezesa, w którym ów „człowiek epoki” oświadczył, że łaskawie zgodzi się na komisję, która ma zbadać przypadki pedofilii, ale pod warunkiem, że obejmie ona szersze spektrum przestępców. Wymienił m.in. laureatów nagrody Nobla i uhonorowanych Oskarem. To sprytna zagrywka naszego ajatollaha, którego zwą również nadzbawicielem, gdyż znajduje się między Bogiem, a Prawdą.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24797962,jaroslaw-kaczynski-poparl-komisje-ws-pedofilii-ale-nie-tylko.html#s=BoxOpImg3

Nie wiadomo tylko, czy chodzi o żyjących, czy również o tych, którzy już nie będą mogli się bronić. Myślę, że z powodu marnej „podaży” żyjących polskich noblistów, być może „prześwietleni” zostaną wszyscy – od Reymonta i Skłodowskiej począwszy.  Jeśli chodzi o Oskary, to w tej sytuacji komisja z pewnością „pochyli się” nad Polańskim i nad jego ofiarą, ale w obliczu ostatnich „rewelacji” pani Młynarskiej,  Andrzejowi Wajdzie być może zostaną odebrane pośmiertnie wszystkie nagrody, oczywiście te, które przyznawały polskie władze, bo póki co, „jurysdykcja” PiS do Hollywood nie sięga.

https://www.plotek.pl/plotek/7,154063,24783798,miala-14-lat-kiedy-grala-scene-erotyczna-u-wajdy-teraz-paulina.html

Wałęsa też musi się zacząć bać, bo przecież nikt nie uwierzy, że nie wiedział o „wyczynach” swojego spowiednika, a jeśli wiedział, to zostanie zapewne oskarżony o ukrywanie pedofila na szczytach władzy.

Prymas Polak co prawda nie widzi ataku na kościół, o który wspomina prezes, ale skoro u nas mało kto zwraca uwagę na papieża, to jasne jest, że tym bardziej bez znaczenia są poglądy prymasa. Przysłali do nas co prawda jakiegoś „śledczego” z Watykanu i niektórzy uważają, że nasz episkopat może zostać nawet „zdymisjonowany”, ale mało to  nowych kandydatów na te lukratywne stołki? Te działania są bez sensu, bo przecież jeśli przydybie się murarza pedofila, to chyba nie składa się skargi do kierownika budowy?

Jakby tego było mało, teraz dowiadujemy się, że pewien kardynał (nieco umoczony w pedofilskie afery) dał w swoim czasie cynk Mateuszkowi i ów bankier dobrze zainwestował w grunty, które zwiększyły swoją wartość stukrotnie. Niedawno ten majątek (+ kilka innych „aktywów”) przepisał na żonę, podobnie jak to robili w swoim czasie nasi miejscowi mafiosi, więc mogą mu skoczyć. A żona powiedziała, że jak przyjdzie co do czego, do odsprzeda ziemię państwu po cenie zakupu po 19 latach, co jest jawnym dowodem „niewinności” i stanowi wzorzec do naśladowania dla kościoła, który powinien odsprzedać państwu, a nawet zwykły obywatelom, uzyskane w swoim czasie dobra, oczywiście po cenie zakupu.

A już niebawem rodactwo pójdzie do urn, podobnie jak inni, normalni obywatele.

Co  tego wyniknie, na tego wykrzyknie.

Pantryjota

P.S: wpis ten dedykuję moje fance Krakowiance, która werbalizuje tęsknoty i to nie po raz pierwszy.

 

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Niektórzy moi znajomi , naiwnymi będąc, pytali mnie o co to chodzi z tą ziemią, bo przecież nic złego w tym nie ma, że się kawałek ziemi nabędzie. Ano, odpowiedziałam im, że ja bardzo proszę o dokładną informację, gdzie budowana będzie w jakimś przewidywalnym terminie kolejna część obwodnicy Krakowa. Mając taką informację, udam się w tamte rejony i poszukam jakiejś „sieroty”, która nieświadoma tego faktu będąc sprzeda mi z 10 arów za cenę rynkową. A potem będę tylko sobie spokojnie czekać nie martwiąc się o to, jak powiążę przysłowiowy koniec z końcem z nauczycielskiej emerytury.
    Takie 10 arów mieli rodzice „na trasie” obwodnicy Bielska-Białej. Palcem w sprawie sprzedaży tej działki ruszyć nie musieli – państwo przyniosło im w ząbkach 2 miliony i jeszcze dziękowało, że przyjęli bez szemrania.
    Aparatczycy PiS twierdzą, że teren zakupiony przez premiera nie miał planu zagospodarowania. A czyż gdziekolwiek takie plany istnieją? A drogi są budowane. W dodatku dość… rozlaźle, przez lata planowane, wytyczane i czekają, aż się właścicieli potrzebnych działek do sprzedaży ziemi namówi. Zatem, po prostu nie wierzę, że premier jest przysłowiową „dużą kupą, na którą i diabeł n…a” i tak zupełnie bez celu te 15 ha nabył, w dodatku z polecenia ważnego hierarchy kościelnego. (Tu zresztą pojawia się kolejny wątek – ów purpurat na szkodę kościoła zadziałał, a że oni, jak na mafiozów przystało, nic za darmo nie robią, to pytanie jest zatem DLACZEGO?).
    I w ten właśnie sposób, życie samo pisze kolejną część „Kodu Leonarda da Vinci”.
    I jeszcze jeden wątek mi się nasunął. Skoro premier taki wzór człowieka jest i takie rezerwy ma finansowe, to czy wypada aby ciężko chorego ojca-staruszka za długi partyjne przed sądy ciągać pozwolił? Przecież te, zaledwie 140 tys, to „jak splunął” dla potentata, takiego jak premier.

    PS. Komentarz ten dedykuję mojemu niedościgłemu mistrzowi 🙂

  2. Avatar lchlip pisze:

    Ten pomysł oddania, po cenie zakupu, działki pani żony premiera jest wspaniały! Ale po jaką cholerę?? Czyżby coś rzeczywiście było nie tak?

  3. Quartz Quartz pisze:

    Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę, że co afera to ostatnio w duecie występują członkowie partii rządzącej i kler różnego autoramentu

  4. Samuela Samuela pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Ja pamiętam, jaką klapą skończyła się podobna inicjatywa lubelskiego PSL (ongiś potęgi w tym regionie). PSL walczyło jak knur o to, aby lotnisko wybudować w okolicy wsi Niedźwiada przy trasie Lublin – Białystok, a więc w okolicach, gdzie jeszcze 15 lat temu furmanki grzęzły na drodze Lublin – Białystok w błocie po same osie. Lokalni peselowscy działacze na potęgę wykupywali grunty w okolicy planowanej inwestycji. Zaraz potem zapadła decyzja o budowie lotniska w Świdniku, czyli na wschodzie Lublina i zapał chciwych ludowych polityków szlag trafił.
    Moraweickiemu życzę w tym kontekście tego, czego i on by mi życzył, gdyby wiedział, jaki piękny strugam dla niego pal.

  5. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Zastanawiam się, co jest gorszym łajdactwem: czy gdy biedny dorywa się do władzy, żeby się wzbogacić, czy gdy to samo robi bogaty, żeby upajać się władzą, a przy okazji jak coś skapnie, to nie zaszkodzi. Być może każdy kraj ma takiego Morawieckiego czy Trumpa, na jakiego go stać.

  6. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Nie ma to jak dedykacja od serca 🙂
    Pozdrowienia dla koleżanki.

  7. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Pantryjota,

    Ja tam myślę, że frajda takiego „krezusa” to polega na tym, że może od czasu do czasu wystąpić i powiedzieć takim , na przykład niepełnosprawnym na wózku :” Za parę miesięcy coś wam damy – być może nawet 500″. Oczywiście on to da z tego, co na przykład rencistom i emerytom z podatku weźmie, bo przecież nie ze swoich … ale jaką ma radość przy tym… Przysłowiowe już „ośmiorniczki” to betka przy tych hektarach!!!

  8. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Istotne jest być może to, że do królestwa niebieskiego wstępu mieć nie będzie.
    Co innego prezes 🙂

  9. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Pantryjota,

    No… nie wiem … „Ostatni będą pierwszymi” 🙂

Dodaj komentarz