Szczęśliwe pokolenie

Tytułem wstępu:

Muzycznie w sensie wykonawczym dość słabe, ale słowa dobrze oddają to, co autor chciał przekazać, a miał na ten temat dość bogate, własne doświadczenia.

A to współczesny „protest song” w wersji rockowej:

Znam lepsze utwory tej kapeli, którą znam osobiście,  ale liczą się w tym wypadku intencje.

A teraz już właściwa część wpisu:

Mam szczęście należeć do pokolenia, któremu przynajmniej póki co, udało się przeżyć większą część życia w świecie, który uniknął kolejnej, światowej wojny. Sądzę jednak, że jeśli źle pójdzie (a wiele na to wskazuje) to mogę się jej jeszcze doczekać, co oczywiście nie znaczy, że uda mi się ją jakoś przeczekać.

1 września roku pamiętnego wróg wybrał sobie za pierwszy cel bombardowań miasteczko Wieluń, gdzie jeden z moich dalszych krewnych był lekarzem w miejscowym szpitalu.

https://fakty.interia.pl/galerie/kraj/zdjecie,iId,2744981,iAId,337997

Niedługo potem Niemcy, jako jeden z pierwszych celów bombardowań w W-wie, wybrali domy spółdzielni WSM na Rakowcu i w kilka dni później, z ramienia władz spółdzielczych, zaczął zarządzać tymi częściowo zrujnowanymi zasobami  jeden z moich osobistych dziadków,  działacz spółdzielczy, który tuż po I Wojnie brał udział w pracach pierwszego Sejmu Ustawodawczego. Oto fragment spisanych przez dziadka wspomnień z tych trudnych dni:

W tym czasie drugi dziadek, wówczas mieszkaniec Brodnicy, znanej choćby z ruin Zamku Krzyżackiego:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_w_Brodnicy

którego właścicielami przed wojną była rodzina dziadka, oddał na potrzeby wojska wszystkie swoje firmowe samochody ciężarowe, a sam udał się osobowym autem marki Renault na poszukiwanie wojska polskiego, gdyż zapewne uznał, że skoro był uczestnikiem wojny z Sowietami w roku 1920 i wódz naczelny odznaczył go z tej okazji orderem Virtuti, to teraz jego obowiązkiem jest stanąć do walki z kolejnym najeźdźcą. Nie dane mu jednak było uczestniczyć w działaniach kampanii wrześniowej, bo wojska pancerne mieliśmy w przededniu II wojny mniej więcej na takim poziomie jak dziś, a co za tym idzie, kapitan takich wojsk nie za bardzo miał czym walczyć. Udał się więc z generalicją i niedobitkami armii przez Węgry do Anglii i całą wojnę  i jeszcze 2 lata po niej, służył właśnie tam. W tym czasie rodzona siostra żony dziadka, która niedawno poślubiła oficera polskiej artylerii stacjonującego we Włodzimierzu Wołyńskim:

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82odzimierz_Wo%C5%82y%C5%84ski

była świadkiem, jak rosyjskie czołgi praktycznie bez walki zdobyły tamtejszy garnizon, a naszych oficerów, w tym jej męża,  Armia Czerwona aresztowała i wywiozła w siną dal. Potem okazało się, że ta sina dal nazywała się Katyń, a ciocia w bydlęcych wagonach została przetransportowana na Syberię, z której udało się jej wyrwać z armią Andersa i wojnę przeżyła w Libanie. W Katyniu zamordowany został również mąż mamy mojej stryjenki, który do wybuchu wojny mieszkał w Krakowie i jako absolwent Akademii Wychowania Fizycznego i oficer rezerwy też znalazł się na „czarnej liście”,  jak kilkanaście tysięcy jemu podobnych.

W mojej rodzinie te i inne wojenne historie były w swoim czasie dość „żywe”, choć w pewnym zakresie dotyczyły osób całkiem nieżywych. Ba, do dziś mam sporo krewnych, którzy doskonale pamiętają czasy wojenne i czasem wracają do tych opowieści, które można by gdzieś spisać, ku pamięci i przestrodze.

Być może dlatego nigdy nie „kręciło mnie” bawienie się wojnę, ani nie fascynowały wojenne hekatomby, co pewnie zawdzięczam również temu, że pod koniec lat 50 i nawet jeszcze znacznie później, ślady wojenne były jeszcze dość powszechnie obecne w przestrzeni publicznej i to bynajmniej nie w postaci muzeów i pomników małego powstańca. Co prawda miałem w swoim czasie dziecinną szabelkę, ale gdzie mi tam w tym zakresie do dziadka, w którego domu dwa z dwunastu pokoi zajmowała kolekcja broni białej.

A poza tym, dorastałem w czasach „dzieci kwiatów” i nosiłem „pacyfę” więc sami rozumiecie.

Dzisiaj, z okazji rocznicy, na obchody której nie przybędzie jeden ważniak zza oceanu i drugi z Brukseli, popełniam ten rocznicowy wpis, bo do tej pory jakoś nie było okazji.

A przy okazji informuję, że w sierpniu „udało się” naszemu forum pobić pewien niechlubny rekord. Otóż odnotowaliśmy w ubiegłym miesiącu jedynie nieco ponad 3 tysiące wejść na portal, co jest najsłabszym wynikiem w tym roku i nie tylko. Warto przypomnieć, że np. w marcu tych wejść było ponad dwukrotnie więcej. Dlatego postanowiłem zwiększyć własną aktywność tutaj, bo wygląda na to, że beze mnie słabo to wygląda. A postanowiłem tak również dlatego, że przyszłość rysuje się nieciekawie, co mnie, jako osobnikowi pesymistycznemu z natury, daje spore pole do popisu. Tak więc możecie Państwo liczyć na nieco więcej wpisów, które w mniej lub bardziej wnikliwy sposób opisywać będą naszą niewesołą rzeczywistość, choć oczywiście nie wyłącznie, bo każdy jakieś tam powody do zadowolenia zazwyczaj miewa.

Mnie np. bardzo ucieszył ostatni wywiad Tuska, w którym jasno określił co myśli o tych łajdakach, którzy niszczą Polskę. Myślę dokładnie tak samo, choć jako anonimowy bloger byłbym oczywiście w stanie wyrazić  się bardziej dosadnie, niż były premier. Jednak różnica w poziomie wysławiania się, formułowania myśli, kulturze wypowiedzi i jakości argumentacji między Donaldem Tuskiem, a całym tym „tatałajstwem” o którym wspominał, jest tak porażająca, że w zasadzie każdy komentarz jest zbyteczny, więc  bluzgi są nie na miejscu.

Smuci fakt, że „ciemny lud” nie dostrzega w jaką stronę zmierzamy, jednak przecież ta „ślepota” dotknęła nie tylko nasze społeczeństwo, ale również o wiele bardziej rozwinięte demokracje, więc perspektywa globalnej „rozpierduchy” wydaje się całkiem realna. Inna sprawa, że raczej nie będzie to wojna w „tradycyjnym” tego słowa rozumieniu, bo taka nikomu raczej się nie opłaca. Jednak dla nas, Polaków, szczególnie przygnębiające jest to, że podobnie jak przed II Wojną, jesteśmy zupełnie nieprzygotowani na ewentualny konflikt i że z każdym rokiem władzy PiS nasze zdolności w tym zakresie się pogarszają. To oczywiście zdrada i winni muszą zostać surowo ukarani, o ile będzie na to czas. Jeśli zaś czasu nie stanie, powinno się te wszystkie Kaczory, Ziobry, Kuchcińskie i inne wysłać na pierwszą linię frontu w dowolnym charakterze, np. mięsa armatniego i niech się wówczas wykazują patriotyzmem,  jak to miało miejsce w Armii Czerwonej za Stalina. Warto przy okazji wiedzieć, że to właśnie Stalin jako komisarz wojskowy z ramienia partii zdecydował, że armia gen. Tuchaczewskiego nie udzieli wsparcia wojskom rosyjskim atakującym W-wę w roku 1920, co doprowadziło do ich klęski i tzw. „Cudu nad Wisłą”.

Ze swej strony jestem gotów przeznaczyć w celach przetransportowania tych delikwentów moje dość pakowne auto, czym podtrzymam patriotyczne,  dziadkowe tradycje.

Tak mi dopomóż Bóbr.

Pantryjota

P.S:

Już po napisaniu powyższego, przeczytałem wywiad z gen. Różańskim, opublikowany w magazynie GW:

https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25130960,miroslaw-rozanski-przed-1939-rokiem-bylo-wiadomo-ze-niemcy.html

To mądry gość, bo wielu kwestiach ma identyczne zdanie jak ja 🙂

Dobranoc Państwu, albo dzień dobry, jak komu przypasuje.

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Pewnie wszyscy oglądają transmisje z uroczystości, które mnie w ogóle nie interesują. Jadę więc sobie na łono przyrody, a jak wrócę, to może skomentuję ewentualne komentarze.

  2. Avatar Jose Obando pisze:

    Cześć,
    jestem zawsze optymistą ale obecny układ polityczny świata jest chyba gorszy niż w czasie „zimnej wojny”.
    Na front wysłałbym także całe to tałatajstwo narodowo-patriotyczne. Takie małe rozwiązanie ostateczne z durnoctwem.
    Pzdr

  3. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Pantrysiu, istnieje teoria, że wojny wybuchają w tej części świata mniej więcej co 70 lat, czyli w momencie, gdy wymiera poolenie,które pamięta ostatnią, młodym mężczyznom zaczyna marzyć się nowa. Oczywiście, pomagają im w tym wystąpienia takich idiotów jak obecnego ministra kultury, któremu w Muzeum II WŚ brakowało w tamtejszej wystawie ukazania PIĘKNA wojny. K…a!!! Jak gość potrzebuje wrażeń estetycznych, to niech może się wybierze na wybory Miss Polonia!!!

  4. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Jose Obando,

    Być może jest gorszy, bo jest mniejsza równowaga sił.

  5. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Może trzeba ich profilaktycznie kastrować?

  6. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Pantryjota,

    Niektórych pewnie by nie zaszkodziło, bo w przeciwnym wypadku golą sobie głowy na łyso, ubierają się w koszulki z godłem lub symbolem Polski Walczącej i ganiają po mieście z kijami baseballowymi. Od czasu do czasu także bawią się w urodziny Hitlera .

  7. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Krakowianka Jedna,

    W ich przypadku to nie kwestia jaj, tylko głowy.

  8. Quartz Quartz pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Oni są „Silni, Zwarci, Gotowi”. Wypisz wymaluj debile.

  9. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Pantryjota,

    Nie zgadzam się z Tobą. Testosteron im wali na mózg.

  10. Pantryjota Pantryjota pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Wszystkie badania naukowe dowodzą, że poziom testosteronu u mężczyzn systematycznie się obniża. Więc jeśli dawniej nie dochodziło do takich ekscesów, to przyczyna jest raczej inna, a nawet zdecydowanie inna. Generalnie to wina Kaczora i jemu podobnych, gdyż wyzwalają niskie instynkty. W jego przypadku to zrozumiałe o tyle, że sam nie ma jaj i się nie angażuje i zawsze tak miał. A Hitler miał tylko jedno jądro, jeśli chodzi o fakty historyczne.

  11. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Pantryjota,

    Dzień dobry.

    Niech żyje nam pacyfizm.
    To najkrótszy komentarz.

  12. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Krakowianka Jedna,

    Serio tak powiedział?
    O pięknie wojny?
    To normalny zboczeniec jest.

  13. Krakowianka Jedna Krakowianka Jedna pisze:

    Pantryjota,

    Pantrysiu,
    Można mieć jedno jądro ale jakie!!! Może i poziom testosteronu spada, a może po prostu są chowani przez nadopiekuńcze mamusie, które uczą mężczyzn jak być kobietą? Cokolwiek byśmy nie powiedzieli, manifestują owi młodzi maczo swoją męskość,nawet, jeśli robią to z powodu niedoboru testosteronu.

Dodaj komentarz