Wypędzanie ducha wegetarianizmu salcesonem

W sobotnim dodatku do Wyborczej „Wyborcza na środek lata” przeczytałem artykuł pt. „Szamani w polskim kościele” który jest wywiadem z księdzem profesorem Andrzejem Kobylińskim.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Kobyli%C5%84ski

Chyba nie ma tego jeszcze w sieci, ale okazuje się, że ten ksiądz już wiele razy zabierał głos na ten bulwersujący temat, choćby tutaj:

https://polskatimes.pl/ks-prof-andrzej-kobylinski-do-polski-od-lat-przenika-szamanskie-widzenie-religii/ar/c1-14044261

Wywiad w Wyborczej jest bardzo ciekawy i skupia się na przenikaniu wpływu zielonoświątkowców do polskiego kościoła katolickiego, o czym szczerze mówiąc, nie miałem zielonego pojęcia. Urzekła mnie w nim historia niejakiego księdza Olszewskiego, który dostaje sms-y od diabła i chwali się, że salcesonem wypędził z młodej dziewczyny ducha wegetarianizmu.

Zastanawiam się, jakiego „narzędzia” należałoby użyć, żeby wypędzić ducha LGBT i genderyzmu z owładniętych nim rodaków i nie wiedzieć dlaczego, przyszedł mi na myśl Golonka. Co prawda nie mam pojęcia co u niego słychać, ale podobno zalało Katowice, więc nie można wykluczyć, że Golonka utonął na pohybel. Mam nadzieję, że chociaż pies się uratował, bo przeciętny pies (nie mówiąc o labradorze) utrzymuje się na wodzie zazwyczaj lepiej, niż najtłuściejsza nawet golonka.

Polski kościół staje się coraz większym zaściankiem i pośmiewiskiem, a poziom „świadomości religijnej” przeciętnego polskiego katolika woła o pomstę do nieba. No ale „czarni” sami do tego doprowadzili na własne życzenie, bo im lud bardziej ciemny, tym łatwiej przychodzi wmawiać mu, że czarne jest białe i że agresywny kibol może być uważany za ostoję polskości, byle by tylko deklarował czynnie przywiązanie do narodowej tradycji i katolickich pryncypiów.

A tymczasem redaktor Kamil D. rozbił na autostradzie auto, mając w sobie co najmniej pół litra wódki wypitej samodzielnie i teraz komentatorzy zastanawiają się, czy jadąc dość długo z Władysławowa trzeźwiał, czy raczej wręcz przeciwnie. Niejako z drugiej strony, zwolniony z aresztu pomocnik aptekarza domaga się miliona złotych odszkodowania od reżysera filmu, który jeszcze nie wszedł na ekrany, podczas gdy ów reżyser nabył sobie właśnie auto za dwa miliony:

https://gwiazdy.wp.pl/patryk-vega-pokazal-swoj-samochod-zbieramy-szczeke-z-podlogi-6384037139945089a

W tle tego wszystkiego majaczy jeszcze marszałek Kuchciński i jego loty z rodziną rządowym samolotem, który został kupiony dla przewozu naszych Vipów, aby nie musieli szlajać się samochodami i zderzać z niezdyscyplinowanymi użytkownikami dróg. Myślę, że z pewnością dałoby się znaleźć jakiegoś egzorcystę, który wypędzi z marszałka „ducha darmowych przelotów” np. przy pomocy hulajnogi na prąd. Jeśli to by się nie udało, zawsze można podłączyć marszałka wprost do kontaktu, najlepiej stojącego bez butów na matce ziemi, tej ziemi.

Pantryjota

 

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Katoholizm i inne choroby (11), Różności niesklasyfikowane (8)
  1. ViC-Thor ViC-Thor pisze:

    Gdyby w dzisiejszych czasach żył tzw:
    „Jezus Chrystus” to razem ze swoimi kolegami byłby w ruchu KGBT.

    Howgh.

  2. Quartz Quartz pisze:

    Szamani co za wdzięczny temat. Debili tam dostatek. Oni mają jakieś zawody i walczą o puchar biskupów. Im bardziej debilny tym większa szansa na zwycięstwo.

Dodaj komentarz