Don Kwaczyński-Analiza nr 16 – O beneficjentach aktów terroru w Wielki Piątek

Dokładnie 27 miesięcy temu Don napisał ostatni felieton ze słowem analiza w tytule. Zgodnie z zapowiedziami kończę więc dziś ten mini-serial i tylko dodam jako uzupełnienie, że największą ilość odsłon ( ponad 3 tysiące) miał wpis Dona pt „Jak zasłużyć sobie na zainteresowanie Ruchadła Leśnego”, a drugie miejsce (ponad 1000 odsłon) miał wpis „Osiejuk, czyli nic”. No ale to już historia felietonistyki, która co prawda nie przebiła się do szerokich mas, na ale co mnie obchodzą szerokie masy, skoro uważam się za elitę?

A ponieważ elita słucha Bacha, to na zakończenie cyklu Bach na rockowo, a przy okazji inteligentnie, sprawnie i muzykalnie:

Szanowni Państwo,

Napisałem niedawno notkę o ostatnich, tragicznych wydarzeniach, która w warstwie „faktograficznej” nawiązuje do moich własnych wspomnień z Brukseli sprzed 36 lat, ponieważ pomyślałem sobie, że takich „zwykłych” wpisów, które będą powielały informacje dostępne w sieci, albo które będą przedstawiały punkt widzenia autora na problem terroryzmu, będzie całe multum.

No i jest już ich tyle, że wszystkich przeczytać nie sposób, ale z kilkoma się zapoznałem i dlatego pojawia się moja kolejna analiza, jak zwykle przenikliwa i błyskotliwa, bo inaczej nie potrafię.

Większość z zamieszczanych tutaj wpisów tchnie pesymizmem, choć nie brakuje też idiotów, którzy uważają,  że dzięki Dobrej Zmianie będzie dobrze, oraz że na szczęście nie ma u nas islamistów i nie będzie, więc możemy w zasadzie spać spokojnie. Trafiają się również komentarze w tym tonie i oto jeden z nich:

Takiej broni przed islamskim terrorem jaki ma Polska nie ma zadne panstwo zachodu.Ta bron jest skuteczniejsza niz wszystkie sluby specjalne calego zachodu .Ta bronia panie Pietak jest brak spolecznosci islamskiej w polsce i oby nigdy tej broni Polska sie nie pozbyla.

Chciałoby się powiedzieć, że nie ma to jak proste recepty i że  światły rząd zdaje sobie z tego sprawę i trzyma rękę na pulsie. Niektórzy zdurnieli nawet do tego stopnia, że za „męża opatrznościowego” i gwaranta naszego bezpieczeństwa uznali pana Antoniego Macierewicza, któremu – jak piszą – trzeba dać szansę, zupełnie zapominając o tym, że swoją szansę ten pan już kiedyś miał i do dziś ponosimy tego skutki.

Jednak największym „beneficjentem” ostatnich zamachów jest nie kto inny, tylko Jarosław Kaczyński, co można udowodnić czarno na białym w kilku zdaniach.

Po pierwsze więc, pan prezes wykorzystał po raz kolejny ludzką tragedię do realizacji swoich katastrofalnych dla kraju planów, tym razem proponując „zawieszenie sporów”, chociaż do czasu zakończenia wizyty Papieża. Ludzki pan – najpierw wywołuje paraliż i demontaż struktur państwowych, a następnie proponuje, żeby przez jakiś czas się na ten temat nie spierać, bo terroryści się uaktywnili.

To sprytne posunięcie, bo jeśli „opozycja” odmówi, będzie można po raz kolejny odsądzić ją od czci i wiary i użyć  wobec przeciwników o wiele silniejszych epitetów, niż „komuniści i złodzieje”. Jeśli zaś nie odmówi i choć w niewielkim stopniu „ustąpi”,  będzie można „na spokojnie” kontynuować dzieło Dobrej Zmiany, aż do totalnego unicestwienia porządku, jaki do tej pory znaliśmy.

Tak więc osobiście odradzam „pójście tą drogą”, bo z szantażystami się nie dyskutuje, podobnie jak z terrorystami z bombą w torbie, albo pod kurtką. I po raz kolejny powtarzam, że rzekomy intelekt prezesa służy mu wyłącznie do „cwaniakowania” i wywoływania najgorszych emocji w skołatanych duszach ciemnego ludu. Dlatego „panikuje” gdy widzi, że nie wszyscy są otumanieni i że dawno przeminęła epoka, gdy egipski kapłan mógł zasugerować ludowi, że to on sprowadza zaćmienie słońca, jako karę za nieposłuszeństwo. Ta refleksja to oczywiście „pokłosie” sprawy Zelnika, o czym informuję na wszelki wypadek, zdając sobie sprawę, że wchodzą tu nie tylko bystrzaki.

Oczywiście niezależnie od tego, z jakim przyjęciem spotka się obłudna i wyrachowana do szpiku kości inicjatywa prezesa, zawsze będzie można zwalić wszystkie przeszłe, teraźniejsze i przyszłe niepowodzenia na „układ”, który z jednej strony nie wykorzystywał potencjału tkwiącego w Arabach, z drugiej nie dawał szansy rozwoju osobistego pielęgniarkom, a z trzeciej tolerował w Wojsku Polskim oficerów, którzy nie odmawiali modłów przed zakończeniem pracy i na fajrant i jakby tego było mało, znali język rosyjski.

Każda niestabilność i „tąpniecie” w strukturach unijnych to woda na młyn lokalnych „Hitlerków”, którzy śnią sny o potędze, zapominając o tym, że jedynie w jedności siła. I to nie w jedności moherowych hufców, bo przy całym szacunku dla różnych towarzystw różańcowych i i rodzin radiomaryjnych, nie obronią nas one przed terrorystami, jeśli tylko „zechcą” zaatakować również nas.

Pojawiła się również notka, która sugeruje, że powinniśmy zacieśniać współpracę ze służbami specjalnymi Izraela, które jak wiadomo, świetnie sobie radzą z islamistami najgorszego sortu, polując na nich gdzie się da przy pomocy agentów, z których każdy posiada licencję na zabijanie.

To świetny pomysł, szczególnie jeśli pan Błaszczak pochwali się taką współpracą na forum publicznym. Kto wie, może nawet znajdzie się jakaś fucha dla agenta Tomka, o ile za bardzo nie utył. Obecność izraelskich instruktorów w Polsce z pewnością nie ujdzie uwadze tych, którzy toczą z tymi służbami wojnę na śmierć i życie. A wtedy możemy być niemal pewni, że jakiś zamach będzie miał u nas  miejsce, bo zanim oni naszych przeszkolą, to przeszkoleni wcześniej terroryści na pewno już tutaj będą, choć moim skromnym zdaniem wcale nie można wykluczyć, że już są i tylko czekają na sygnał „z góry”

Ja jeszcze sugerowałbym nawiązanie współpracy ze służbami Rosji, które jakoś dają sobie radę z własnymi islamistami, a jak sobie nie dają, to wysadzają budynki z własnymi obywatelami i mają pretekst do wojny.

Różne bywają formy opętania religijnego i prawdą jest, że obecnie tylko jedna religia manifestuje swoją „naturę” przy uzyciu bomb, ale wykorzystywanie tego do utrwalania władzy jedynie słusznej partii i jej wodza wydaje się czymś tak obrzydliwym, że aż nie do pomyślenia. No ale skoro można do tego samego celu używać własnego, nieżyjącego brata, to dlaczego by nie użyć kilkudziesięciu Belgów?  Cel uświęca przecież środki, nawet w środku Europy, a więc tym bardziej na jej wysuniętej rubieży, której strażnikiem jawi się obecnie Jarosław „mądry inaczej” Kaczyński, wielki strateg i jednocześnie miłośnik poezji patriotycznej.

Polecam panu prezesowi wywiad w dzisiejszej Wyborczej z poetą  Adamem Zagajewskim, który mówi tak:

Panie i panowie, opinia publiczna świata cywilizowanego patrzy na was niechętnie nie dlatego, że jesteście prawicą czy konserwatystami, nie dlatego, że jesteście katolikami, nie dlatego też, że jesteście patriotami (w co nikt chyba nie wątpi) i nie dlatego, że lubicie koty – to akurat bardzo się wam chwali – tylko dlatego że wasze zachłanne, fanatyczne próby błyskawicznego opanowania władzy we wszystkich dziedzinach życia publicznego, od Trybunału Konstytucyjnego, prokuratury, sądów powszechnych i służby cywilnej po media i stadniny koni, mogą się kojarzyć tylko z jednym, z faszyzmem, rozumianym jako typ idealny – w sensie nadanym temu terminowi przez Maxa Webera.

Nie z nazizmem, tylko z faszyzmem właśnie. Różnica jest całkiem spora.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,19820269,panie-i-panowie-faszyzm-jest-blisko.html#ixzz43uxLVJTE

Przy okazji nieustająco przypominam, że na tym blogu nie są tolerowane żadne osobiste wycieczki.

25.03.2016

D.K.

Pantryjota

Dawniej też Pantryjota, a więcej o mnie w stopce.

Kategoria: Polityka, geopolityka (6)
  1. Jose Obando napisał(a):

    Cześć,
    fajnie się czytało jako całość. Rzeczywiście są ponadczasowe te Twoje felietony. Bo każda władza zawsze ma coś za paznokciami. Taki zwyczajny bród. No ale ta władza to bije wszystkie rekordy zachłannosci. Ciekawe ile przetrwa ta ich tysiacletnia struktura?
    Pozdrawiam

  2. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Jose Obando,

    Z pewnością krócej niż „tysiącletnia” Rzesza.
    Jedno jest pewne, że Kaczor nie popełni samobójstwa.

  3. Kfiatushek napisał(a):

    Ja zaś zacytuję tekst piosenki z lat… dawnych: Bo muzyka Bacha i Mozarta wtedy tylko jest coś warta, gdy z niej można zrobić jazz…

  4. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Kfiatushek,

    Chyba nie znam tej piosenki 🙁
    Ale Mozarta-warta to niezły rym 🙂

  5. Kfiatushek napisał(a):

    Nie znasz, bo to dość… bikiniarska kultura była. 😀

  6. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Kfiatushek,

    Bikiniarzy trochę jakby jeszcze pamiętam, choć sam nie uprawiałem tego stylu życia 🙂

Dodaj komentarz