Ja bez żadnego trybu

Zdarza mi się czasami, że zamieram z obrzydzenia, patrząc na coś naprawdę ohydnego. Przypuszczam, że mój gust wiele się nie różni od przeciętnego gustu osoby zorientowanej, jak wygląda coś ładnego – centrum Paryża, architektura modernistyczna, belgijskie miasteczko, prowincjonalny dom w południowej Francji czy – nawet, choć rzadko – jakiś kościół.

Proszę jednak spojrzeć na poniższe zdjęcie. Wszyscy wiemy, że ukrzyżowania nie były zapewne specjalnie estetyczne. Dlatego z ulgą należało przyjmować, że kościół posługiwał się w pewnym sensie estetyką eufemistyczną. Chrystus w typowym kościele co prawda wisi na krzyżu, ale twarz i pozę ma spokojne, co ma skłaniać do refleksji (choć czytałem o opiniach Czechów, u których człowiek przybity gwoździami do drewnianej konstrukcji zawsze będzie budził odrazę).

Gdy jednak patrzę na pokraczność tej rzeźby (gdzieś w Wawrze pod Warszawą), moje rezerwy delikatności w wysławianiu się nikną. Rozkraczona pozycja, ułożenie ciała kojarzące mi się z jakimiś ekscesami – mam silne poczucie, że to wszystko uwłacza postaci na rzeźbie. Jak coś ma wzbudzać religijne uniesienie, gdy jest tak szpetne. Oczywiście punktu widzenia osoby niereligijnej nikt tu nie brał pod uwagę. Pokazałem zdjęcie kilku znajomym – wierzącym i niewierzącym – i reakcja zawsze była taka sama: jak można było coś takiego postawić w miejscu publicznym?

Bezmyślności i braku umiaru dowodzi towarzystwo kapliczki z Janem Pawłem II i dziecięciem siedzącym u jego stóp. Autor całej tej instalacji zapewne nigdy nie słyszał o tym, że jak się umieszcza we wzajemnym sąsiedztwie różne obiekty, to powinny one ze sobą jakoś korespondować (dlatego np. na szczycie biurowca zasadniczo nie stawia się chaty góralskiej). No nic , hurra, na zdjęciu widzimy nowatorskie połączenie nagrobnego pseudoklasycyzmu z hiperrealizmem rodem z kostnicy. Efekt totalnego niedopasowania i bezmyślności uzupełniony został liściastą formą udekorowania dolnej części krzyża.

Biedna ta nasza Polska. Nie dość, że zaśmiecana banerami, zabudowywana żałosnymi rezydencjami ocieplonymi styropianem, to jeszcze oszpecona takim obiektem.

Kategoria: Różności niesklasyfikowane (8)
  1. Kfiatushek napisał(a):

    Rozumiem. Brzydota obu obiektów jest tak wielka, że nawet przysłowiowe jelenie na rykowisku stają się godne miejsca w galerii sztuki. Może by tak stworzyć Polskie Muzeum Kiczu? Obok tych figurek ze zdjęcia można by także wystawić kilka obiektów ze zdjęć Twojego autorstwa: http://pantryjota.pl/wnetrzarski-kau-czyli-witajcie-w-jaskini-pychy/

  2. Wito napisał(a):

    Kicz to jedno, ale jednak pospolita szpetota też ma się świetnie. Kible w pociągach podmiejskich, ulica Jagiellońska w Warszawie, podwarszawski Karczew, stacja pkp Warazawa Śródmieście, szkoły 1000-latki…

  3. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Wito,

    Cieszę się, że na forum pojawił się prawdziwy esteta 🙂
    A co do tego Jezusa, to twarz jest słabo widoczna, ale całość wydaje się dość „realistyczna”, więc trzeba oddać sprawiedliwość artyście, być może ludowemu.
    Zaś krasnale z wiewiórkami są po prostu śliczne 🙂

  4. Kfiatushek napisał(a):

    Pantryjota,

    Bój się Bobra, Pantryjoto! Ten metalowy Jezus wygląda jak tańczący breakdance… I ten Wojtyła z małym chłopcem to więcej niż insynuacja.

  5. Pantryjota Pantryjota napisał(a):

    Kfiatushek,

    Zaraz breakdance, po prostu mu się nogi wygły. A jeśli jest z metalu, to trzeba dodatkowo podziwiać kunszt odlewnika. Co do JPII z chłopcem, to można by go niby przedstawić z dziewczynką, albo dajmy na to z psem, ale to duże uproszczenie w myśleniu. Ważne, że gawiedź się cieszy, jak przechodzi mimo.

Dodaj komentarz